W mieszkaniu byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Sławomira Cenckiewicza w Warszawie, ponownie doszło do incydentu angażującego służby ratunkowe. Sygnał o zagrożeniu wpłynął za pośrednictwem wiadomości e-mail, której treść wskazywała na obecność dziecka chcącego popełnić samobójstwo oraz pożar wewnątrz lokalu.
Zgodnie z raportem opublikowanym przez portal niezalezna.pl, ratownicy próbowali dostać się do mieszkania znajdującego się na ósmym piętrze poprzez wejście na balkon od góry. W tym czasie Cenckiewicza nie było w domu.
– Krótko przed godziną 15:00, nie będąc obecnym na miejscu, otrzymałem telefon z ochrony budynku, w którym znajduje się moje mieszkanie. Najpierw skontaktowano mnie z dowódcą grupy strażackiej, a następnie z grupą interwencyjną policji. Dowiedziałem się, że otrzymano informację o dzieciach w moim mieszkaniu i możliwym pożarze. Strażacy weszli na balkon, jednak nie zauważyli nic niepokojącego. Po rozmowie ze mną zaprzestali dalszych działań – relacjonował Cenckiewicz w rozmowie z Telewizją Republika.
Były szef BBN podkreślił wdzięczność za to, że mimo jego nieobecności nikt nie wtargnął do mieszkania i działania służb pozostały w granicach konieczności. Zastosowano specjalistyczny sprzęt do zbadania sytuacji z zewnątrz, co wykluczyło zagrożenie, o którym spekulowała wiadomość e-mail.
Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy Cenckiewicz staje się celem prowokatorów. Kilka dni wcześniej doświadczył cyberprowokacji podobnej do incydentu, o którym informowała TV Republika. W nocy otrzymywał fałszywe zamówienia posiłków, o których dowiedział się dopiero rano po włączeniu telefonu.
Wykorzystywanie danych osobowych, jak w przypadku użycia numeru telefonu i lokalizacji Cenckiewicza, staje się coraz częstszym narzędziem nękania znanych osób, co nie tylko zakłóca ich codzienne życie, ale także angażuje niepotrzebnie służby ratunkowe.








Dodaj komentarz