W majowym wydaniu „Znaku” Elżbieta Łapczyńska analizuje popularność obserwacji ptaków wśród młodych Polaków, odnotowując urok i grozę natury. Badanie More in Common Polska pokazuje, że Polacy odczuwają radość (60 proc.) i dumę (59 proc.) na myśl o dzikich zwierzętach jak rysie, żubry, wilki i niedźwiedzie, a jedynie 14 proc. odczuwa niepokój.
Z przekonaniem, że zwierzęta zasługują na ochronę z uwagi na ich zdolność do odczuwania, zgadza się 80 proc. respondentów, w tym 90 proc. tzw. „postępowych zapaleńców” i 88 proc. „oddanych tradycjonalistów”. „Możemy być dumni z niedźwiedzi i wilków, a jednocześnie się ich bać” – zauważa dr hab. Michał Żmihorski z Instytutu Ochrony Środowiska.
Raport wskazuje, że populacja wilków w Europie wzrosła o 58 proc. Jednocześnie 77 proc. Polaków uważa, że jedną z najgorszych rzeczy, jakie można zrobić, jest skrzywdzenie zwierząt. Maria Wittels z More in Common Polska zauważa, że polskie społeczeństwo wykazuje dużą empatię wobec dzikiej fauny, traktując ją jako źródło dumy, większej niż osiągnięcia kulturowe czy sportowe.
Z badań wynika, że 40 proc. respondentów uważa myślistwo za szkodliwe dla przyrody, chociaż akceptują je w kontekście ochrony upraw i równowagi przyrodniczej (55 proc. badanych). Społeczeństwo domaga się zmian w prawie łowieckim, w tym zakazu polowań dla rozrywki (78 proc.) oraz polowań na ptaki (53 proc.). Dziennikarz przyrodniczy Witold Jurszo podkreśla potrzebę gruntownej reformy polskiego myślistwa.
Polacy wspierają również zmiany w regulacjach dotyczących myśliwych, jak zwiększenie odległości polowań od zabudowań do 500 m (75 proc.) i wprowadzenie obowiązkowych badań okresowych (89 proc.). Ochrona przyrody łączy nawet skrajne segmenty społeczeństwa – liberalne i konserwatywne.
Jacek Karczewski z „Jestem na pTAK!” zauważa, że edukacja ekologiczna jest w kryzysie, a Polacy często oddzielają ideę ochrony przyrody od codziennej rzeczywistości. Biolog tłumaczy, że problemem są mity o polskiej przyrodzie, które tłumią wrażliwość ekologiczną, prowadząc do zaniechania rzeczywistych działań ochrony.
Żmihorski przestrzega, że otwarte kompostowniki czy dokarmianie zwierząt sztucznymi zasobami mogą doprowadzać do konfliktów między ludźmi a drapieżnikami. Ekspert sugeruje, że problem powinien być rozwiązany racjonalnie poprzez edukację i zarządzanie przestrzenią.
Badania pokazują, że odpowiednie zarządzanie jest kluczem do harmonijnego współistnienia człowieka z naturą. Odpowiedzialność za unikanie konfliktów z dziką zwierzyną spoczywa na społecznościach lokalnych, które powinny zadbać o zabezpieczenie odpadów i infrastruktury.








Dodaj komentarz