Holenderska fregata HNLMS Evertsen, będąca częścią grupy uderzeniowej NATO z lotniskowcem Charles de Gaulle na czele, stała się ofiarą niecodziennego incydentu. Lokalizacja okrętu została ujawniona dzięki pocztówce z nadajnikiem bluetooth wysłanej przez dziennikarza.
Lokalny holenderski nadawca Omroep Gelderland poinformował, że pocztówka, zgodnie z procedurami ministerstwa obrony, została przekazana na pokład Evertsen. Małe, niedrogie urządzenie za pomocą smartfonów przez 24 godziny przekazywało informacje o położeniu fregaty, która wypłynęła z Heraklionu na Krecie w kierunku Cypru. Takie dane mogłyby potencjalnie pomóc przeciwnikom w śledzeniu ruchów całej grupy.
Generał holenderskiej armii, Mart de Kruif, podkreślał, że w dobie precyzyjnych ataków zdalnych ukrywanie lokalizacji jest kluczowe dla bezpieczeństwa fregat i całej floty. Ostatecznie, podczas kontroli korespondencji wojskowej nadajnik został wykryty i wyłączony.
Warto zauważyć, że incydent ten unaocznił zagrożenia płynące z użycia ogólnodostępnych urządzeń komercyjnych w celach szpiegowskich, nawet na pokładach wojskowych. Kosztujący około 20 zł nadajnik był w stanie poważnie naruszyć bezpieczeństwo operacji.
W odpowiedzi na ten incydent holenderskie ministerstwo obrony wprowadziło nowe wytyczne. Zakazano wysyłania na okręty kartek z bateriami, jak również zaktualizowano procedury związane z kontrolą korespondencji. Celem jest zapobieganie podobnym sytuacjom i wzmocnienie ochrony operacji morskich NATO.
Generał de Kruif zaznaczył, że incydent jest lekcją dla wszystkich sił zbrojnych. Musimy bardziej koncentrować się na rzeczywistych zagrożeniach niż na dotychczasowych procedurach. Eksperci podkreślają, że takie przypadki pokazują, jak łatwo dostępne urządzenia mogą zostać użyte do ujawnienia tajnych informacji wojskowych. To ostrzeżenie dla armii, które powinny zwiększyć czujność wobec pozornie niewinnych przedmiotów.








Dodaj komentarz