Od początku transformacji ustrojowej w Polsce trwa dyskusja na temat optymalnego modelu regulacji rynku aptecznego. W debacie ścierają się dwie koncepcje: „Apteka dla Aptekarza” (AdA) oraz „Apteka dla Pacjenta”. Pierwszy model, wspierany przez samorząd aptekarski, opiera się na tradycyjnym modelu cechowym, natomiast drugi, proponowany przez przedsiębiorców, promuje zasady rynkowe i konkurencję.
Obecna sytuacja na rynku aptecznym jest szczególnie problematyczna w ponad 500 polskich gminach, gdzie nie ma ani jednej apteki, a w kolejnych 800 działa zaledwie jedna. Po wprowadzeniu modelu AdA w 2017 roku, liczba aptek zaczęła maleć, osiągając obecnie około 12 000–12 500 placówek, co prowadzi do powstawania regionalnych monopolii i wzrostu cen leków. Wcześniej rynek charakteryzował się wzrostem liczby aptek.
Kwestią sporną jest także wpływ AdA na ceny leków. Choć analiza przyczyn jest utrudniona przez zmiany w przepisach o refundacji oraz sytuację międzynarodową, dane potwierdzają wzrost cen i spadek marżowości aptek. Sugeruje to, że hurtownie przechwytują większą część marży, co rodzi pytania o koncentrację rynku i dominację hurtowników. W przeciwieństwie do rynku detalicznego, farmaceutyczny rynek hurtowy wykazuje silną koncentrację, której ok. 70% rynku kontrolują trzy największe hurtownie.
Podczas gdy zwolennicy każdego modelu prowadzą dyskusję często z pozycji ideologicznych, analizy empiryczne wykazują, że obawa przed dominacją kapitału zagranicznego nie znajduje potwierdzenia w danych. Również argumenty dotyczące nadmiernej koncentracji, zwłaszcza w skali ogólnokrajowej, nie oddają rzeczywistości, ponieważ rynek charakteryzuje się dużym rozproszeniem własnościowym.
Dyskusja o regulacjach rynku aptecznego często przedstawiana jest jako konflikt między właścicielami indywidualnych aptek a sieciami aptecznymi. Jednakże, analizy wskazują na bardziej złożoną sieć zależności, w której hurtownie farmaceutyczne odgrywają kluczową rolę. Te ostatnie korzystają z rozproszonych właścicieli, promując koncentrację wertykalną poprzez programy partnerskie.
Obecne regulacje utrudniają wejście nowych graczy na rynek, powodując lokalne monopole, które skutkują wyższymi cenami dla pacjentów. Problemem jest także brak odpowiedniej legislacji wspierającej zbalansowany model regulacji rynku, gdzie interesy hurtowni, aptek indywidualnych i sieci byłyby odpowiednio wyważone.
W kontekście zdrowia publicznego i bezpieczeństwa lekowego, zarówno model cechowy, jak i rynkowy mają swoje zalety. Kluczowe jest jednak znalezienie modelu, który w największym stopniu zabezpiecza interesy pacjentów – najważniejszych, choć często pomijanych interesariuszy rynku farmaceutycznego. Spór ten wymaga zatem bardziej zrównoważonego podejścia legislacyjnego, które uwzględni zarówno potrzeby konsumentów, jak i specyfikę polskiego rynku farmaceutycznego.








Dodaj komentarz