Nie ma podstaw do zerwania umowy sponsorskiej między Polskim Komitetem Olimpijskim (PKOl) a Zondacrypto – takie stanowisko przedstawił Radosław Piesiewicz, prezes PKOl, podczas briefingu prasowego w Warszawie. Mimo zgłaszanych przez sportowców trudności z wymianą tokenów na złotówki, PKOl nie podejmuje decyzji o rozwiązaniu umowy.
Piesiewicz poinformował, że umowa musi być kontynuowana, gdyż sponsor realizuje wszystkie świadczenia, a zerwanie jej wiązałoby się z karą umowną, na co PKOl nie stać. Kolejny przelew od sponsora spodziewany jest pod koniec kwietnia.
Zondacrypto jest sponsorem generalnym PKOl od października i ufundowała m.in. nagrody w tokenach dla sportowców, które niektórzy nie mogą przekształcić na złotówki. W tej sprawie głos zabrali m.in. sportowcy Damian Żurek i Kacper Tomasiak.
Prezes PKOl broni decyzji, twierdząc, że wszystkie obietnice finansowe zostały zrealizowane. Zdaniem Piesiewicza, umowa z Zondacrypto została podpisana w dobrej wierze, po uzyskaniu dwóch niezależnych opinii prawnych. Piesiewicz przyznał, że przed podpisaniem umowy kontaktowano się z ABW w sprawie potencjalnych ryzyk, lecz odpowiedź nigdy nie nadeszła.
Jednak rzecznik prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych, Jacek Dobrzyński, oskarżył Piesiewicza o manipulację faktami. Dobrzyński ujawnił, że PKOl nigdy bezpośrednio nie pytał ABW o Zondacrypto.
Kolejne kluby sportowe, takie jak Raków Częstochowa, Dziki Warszawa oraz GKS Katowice, rozwiązały umowy z Zondacrypto. Mimo tego giełda kryptowalut nadal sponsoruje kilka innych zespołów piłkarskiej ekstraklasy oraz wydarzenia sportowe.
Śledztwo w sprawie rzekomego oszustwa prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach, szacując szkody na 350 mln zł. Według premiera Donalda Tuska, poszkodowanych może być nawet 30 tysięcy osób.
Na domiar złego, zaginął kluczowy zasób giełdy – portfel bitcoinów o wartości ponad 300 mln dol. A liczni członkowie rady nadzorczej estońskiej spółki BB Trade Estonia OÜ, odpowiedzialni za nadzór nad Zondacrypto, złożyli rezygnacje.







