W nocy z soboty na niedzielę w Śledziejowicach w powiecie wielickim doszło do dramatycznego pożaru, który zabrał życie jednemu mężczyźnie i jego psu. Około godziny 3:13 strażacy otrzymali zgłoszenie o płomieniach trawiących drewniany dom. Mimo natychmiastowej reakcji i zaangażowania 12 zastępów straży pożarnej, budynek niemal całkowicie spłonął.
Po przybyciu na miejsce strażacy zastali dom cały w ogniu. Walka z żywiołem trwała wiele godzin. Kapt. Hubert Ciepły, rzecznik małopolskich strażaków, poinformował, że podczas dogaszania odnaleziono ciało mężczyzny w wieku około 60 lat oraz jego martwego psa. Choć akcja gaśnicza była trudna, strażacy starali się ocalić życie i mienie.
Po ugaszeniu ognia na miejscu tragedii pojawił się prokurator, który wraz z biegłym z zakresu pożarnictwa bada okoliczności zdarzenia. Obecnie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru – czy doszło do nieszczęśliwego wypadku, czy mogły się do niego przyczynić inne czynniki. Śledczy zabezpieczają ślady, starając się ustalić wszystkie szczegóły tej tragedii.
Strażacy podkreślają, że drewniane budynki są szczególnie narażone na szybkie rozprzestrzenianie się ognia, dlatego apelują o ostrożność i regularne sprawdzanie instalacji elektrycznych i grzewczych, zwłaszcza w starszych domach. Zrozumienie ryzyka związanego z użytkowaniem takich konstrukcji może pomóc w zapobieganiu podobnym tragediom w przyszłości.
Obecnie trwa dokładne dochodzenie, które ma na celu wyjaśnienie przyczyn i przebieg zdarzeń związanych z pożarem drewnianego domu w Śledziejowicach. Mieszkańcy regionu są wstrząśnięci i oczekują na wyniki śledztwa, które mogą rzucić światło na to dramatyczne wydarzenie.







