Przez długi czas kierowcy na Pradze-Północ w Warszawie musieli się mierzyć z falą kradzieży, której sprawcą był 36-letni mężczyzna poruszający się rowerem. Złodziej działał w nocy lub bardzo wczesnym rankiem, starannie planując swoje akcje. Najpierw objeżdżał okolicę, szukając okazji, a później w błyskawicznym tempie plądrował wnętrza wybranych samochodów.
Kradzieże miały schematyczny przebieg. Po zlokalizowaniu odpowiedniego pojazdu, złodziej błyskawicznie przystępował do działania. Z wnętrza samochodów znikały wartościowe przedmioty, głównie elektronika i narzędzia, które następnie trafiały do lombardów. Złodziej sprytnie umykał rowerem w alejki i miejsca, do których radiowóz nie miał dostępu.
Sprawa stała się priorytetem dla policjantów z Pragi-Północ. Funkcjonariusze przeanalizowali sposób działania złodzieja i zaplanowali zatrzymanie na gorącym uczynku. Operację przeprowadzono 26 marca, kiedy to 36-latek ponownie wyruszył na swój nocny rajd.
Policjanci zdołali go zatrzymać na dzikim parkingu przy ulicy Folwarcznej. W plecaku złodzieja znaleziono łom, rękawiczki oraz łup z ostatnich włamań – metalowe krany, kamerkę samochodową, telefon oraz paczkę kurierską. Mężczyzna przyznał się do włamań, twierdząc, że tej nocy okradł dwa samochody – opla i peugeota.
Złodziej został przewieziony w kajdankach do Komendy Policji przy ulicy Jagiellońskiej, gdzie usłyszał sześć zarzutów kradzieży z włamaniem. Co istotne, mężczyzna jest multirecydywistą, co może oznaczać, że grozi mu nawet 15 lat więzienia.
Policjanci przedstawili dowody jego przestępczej działalności, w tym odnalezione w jego mieszkaniu i przy zatrzymanym przedmioty z włamań. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego do czasu dalszych działań prawnych. Po latach nieuchwytności jego złodziejska seria dobiegła końca, przynosząc ulgę mieszkańcom i kierowcom z Pragi-Północ.







