O mrożeniu cen energii mogą zapomnieć już jej odbiorcy, ale spółki obrotu jeszcze długi czas będą musiały o tym pamiętać. Wraca spór o to, kto i w jakiej wysokości powinien rozliczyć się z państwem. Sprzedawcy prądu zapowiadają walkę o swoje, a Urząd Regulacji Energetyki stoi na stanowisku, że zasady były jasne niemal od początku.
- Prezes Urzędu Regulacji Energetyki domaga się od czterech największych grup energetycznych (PGE, Tauron, Enea, Energa) łącznie 1,57 mld zł z tytułu niedopłat na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny.
- Spór dotyczy interpretacji przepisów o mrożeniu cen energii z 2022 roku, w tym wliczania rekompensat do przychodu podlegającego opodatkowaniu tzw. odpisem.
- Wszystkie wymienione spółki obrotu odrzuciły interpretację URE i zapowiedziały podjęcie kroków prawnych przeciwko decyzjom regulatora.
Temat odgrzał, a nawet odmroził, komunikat Urzędu Regulacji Energetyki, który, o ironio, zatytułowano jako wyjaśniający „wątpliwości związane z dokonywaniem odpisu na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny” z 27 stycznia 2026 roku.
Tym samym wróciło pytanie z lat ubiegłych, gdy ceny były mrożone: jak rozliczać spółki obrotu, które sprzedawały prąd poniżej ceny taryfowej lub po kosztach dla tzw. odbiorców uprawnionych, jak samorządy, szpitale.
Odmrożony spór
Chodzi o ustawę o środkach nadzwyczajnych (mrożeniu cen energii), która pozwalała na sprzedaż energii elektrycznej po kosztach. Jednocześnie spółki wytwórcze były zobowiązane do płacenia tzw. odpisu (domiaru od nadzwyczajnych zysków), czyli oddawania zysku ze sprzedaży prądu powyżej z góry ustalonego poziomu cenowego (wyliczanego na podstawie określonych wzorów dla różnych technologii). Obowiązek odpisu objął też spółki obrotu. Pułapy przyznano natomiast też w kontekście rekompensat – były przyznawane do pewnego poziomu.
Pieniądze z odpisu zasilały Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny (zarządzany przez Zarządcę Rozliczeń, który w dodatku wypłacał też rekompensaty). W przypadku państwowych podmiotów doszło więc do tego, że spółki obrotu otrzymywały rekompensaty ze spółek wytwórczych – a przecież i jedne i drugie są najczęściej w tych samych grupach kapitałowych.
Pułapka „wirtualnego przychodu”
Rekompensata za mrożenie i domiar, naliczane jednocześnie od początku sprawiały problemy. Dlatego Urząd Regulacji Energetyki wydał wytyczne, które miały wyjaśnić wątpliwości, na jakie nie potrafił odpowiedzieć ustawodawca. Komunikat z 27 października 2023 roku miał rozstrzygać tę kwestię. Miał, bo tegoroczny, w ocenie spółek, częściowo przekreśla interpretacje sprzed blisko trzech lat.
URE odcina się od opodatkowania tzw. nieistniejących przychodów, ale fakt jest taki, że można było to interpretować następująco:
Cena maksymalna, zamrożona, wynosiła 693 zł/MWh. W umowie mogło to być np. 1500 zł/MWh. A jednocześnie limit ceny (wyznaczany dla spółek obrotu w oparciu o koszty zakupu energii i marżę) mógł wynosić 900 zł/MWh. Podstawą opodatkowania stawało się wspomniane 1500 zł, a nie realny zarobek.
Hipotetycznie mogło więc dochodzić do sytuacji, w której spółka inkasowała 693 zł/MWh, ale i tak oddawała 600 zł odpisu (różnicy między ceną limitowaną a umowną).
W interpretacji URE to potencjalne opodatkowanie „nieistniejących przychodów”, było zupełnie niepotrzebne. Podstawą zawsze mają być „faktycznie uzyskane przychody”.
Setki milionów złotych niedopłat?
Jednak URE nie rezygnuje z innej interpretacji, która nie tylko nie podoba się spółkom obrotu, ale i kładzie się cieniem na wynikach finansowych ich grup.
Wciąż uznaje sumę ceny mrożonej i rekompensaty, liczone razem, jako coś, co podlega odpisowi. Oczywiście, jeśli ich suma przekracza limit. To prowadzi do sytuacji, w której przez rekompensaty spółka może przekroczyć próg i musi oddawać część finansowej pomocy z powrotem do państwa.
Przykład: cena zamrożona wynosi 693 zł/MWh, a rynkowa – 1200 zł. Rekompensata w takiej sytuacji to 507 zł, ale limit kosztów/ceny wynosi 600 zł. Liczenie odpisu (różnicy między przychodem a limitem ceny) daje prosty rachunek: spółce wypłacano 507 zł pomocy, ale oczekiwano oddania 600 zł domiaru.
Spółki zadowolone i nie
Tej wykładni trzyma się dalej URE. Gdy tylko się pojawiła, WNP zwrócił się z pytaniami do spółek o stanowiska w tej sprawie. W Polskiej Grupie Energetycznej jeszcze trwała kontrola, dlatego odmówiła komentarza. Enea z zadowoleniem przyjęła odejście od opodatkowania „wirtualnych/nieistniejących przychodów”, a drugiej interpretacji URE nie komentowała. Tauron przekazał, że analizuje komunikat, ale wstępnie nie „zauważył istotnych zmian”.
Jednocześnie Tauron punktuje regulatora, że ten publikował swoje komunikaty już po tym, jak spółki wykonały odpisy i to „po wcześniejszej analizie zapisów ustawy i ustaleniach pomiędzy Zarządcą Rozliczeń, URE i tymi podmiotami”.
Energa nie odpowiedziała na pytania.
Jednak zaraz później przyszedł wysyp informacji giełdowych. Ogłoszono w komunikatach, że po kontrolach regulatora spółki obrotu, cztery największe (Tauron, Enea, Energa i Polska Grupa Energetyczna) muszą szykować się na dopłacenie:
- PGE Obrót S.A.: ok. 605 mln zł.
- Energa Obrót S.A.: ok. 550,9 mln zł.
- Grupa TAURON (Tauron Sprzedaż oraz Tauron Sprzedaż GZE): łącznie ok. 277 mln zł.
- ENEA S.A.: 139,9 mln zł.
Razem to 1,57 mld zł niedopłat. W dodatku występują spore nierówności między spółkami, co oznacza, że mogły różnie interpretować przepisy i na ich podstawie wyliczać odpisy. Nieprzypadkowo w korespondencji z WNP Enea wspominała o tym, że robiła to „zgodnie z przepisami ustawy oraz wykładnią ustaloną z Zarządcą Rozliczeń, przy udziale przedstawiciela URE”.
Niemniej: spółki obrotu jednogłośnie odrzuciły interpretację URE i ją kwestionują, czemu dały wyraz w komunikatach giełdowych. Wszystkie podjęły rękawicę i zapowiedziały kroki prawne.
URE ripostuje: nic nie zmieniliśmy
Tego samego dnia, gdy spółki ogłosiły swoje stanowiska, do pytań WNP odniósł się URE. Urząd Regulacji Energetyki ocenił:
Zapisy ustawy, jak również komunikat URE, nigdy nie zakładał objęcia odpisem „nieistniejących przychodów”. Przywoływane przez podmioty próby objęcia przez URE odpisem „nieistniejącego przychodu” tak naprawdę nie miały pokrycia w rzeczywistości oraz treści Komunikatu Prezesa URE.
URE w odpowiedzi na nasze pytania broni też idei opodatkowania dwóch składowych ceny: zamrożonej i rekompensaty od Zarządcy Rozliczeń. W dodatku według regulatora problemem wcale nie są matematyka czy interpretacje, a rzetelność danych przedstawianych przez spółki obrotu. Czyli: URE dawno temu tak radziło przekładać przepisy na wyliczenia, a teraz tylko nastąpiła korekta wyliczeń.
„Główny problem stanowi weryfikacja poprawności przedstawionych danych. Rozliczenia dokonane przez podmioty „w późniejszym terminie” nie pozostają problematyczne, gdyż okres „odpisowy” zakończył się z końcem 2023 roku, zatem wszelkie rozliczenia tych podmiotów za ten okres powinny zostać już zrealizowane” – ocenia URE.
Co więcej, urząd jest zdania, że i opłaty stałe jak np. handlowa, także są częścią przychodu, od którego liczy się podatek (domiar). Może być to sygnał, dlaczego wyliczenia spółek odbiegają od tego, co powinny zapłacić w ocenie URE.
Dopłaty i batalia
Od zakończenia kontroli prezes URE ma 30 dni na wydanie decyzji administracyjnej o obowiązku dopłaty. Jednocześnie – spółki zapewne już wniosły zastrzeżenia do protokołu.
Na ten moment mieliśmy więc do czynienia jedynie z pierwszym aktem sporu o ponad półtora miliarda. Teraz czas na ruch spółek, a dwugłos pozostanie z nami na długo. W tej historii jest jeszcze trzecia strona, dotąd milcząca. Zarządca Rozliczeń SA, operator techniczny, który nadzorował wszystkie procesy wypłat rekompensat i przyjmowania sprawozdań odpisowych. URE utrzymuje, że ściśle z nim współpracuje, spółki również. Nikt nie umie jednak wyjaśnić, jak doszło do tej sytuacji.
Wszystkiego może dałoby się uniknąć, gdyby już w 2022 roku, kiedy konstruowano ustawę o mrożeniu cen, lepiej pomyślano o tym, jak będzie ona – i rozporządzenia jej towarzyszące – interpretowana. Oraz żeby nie przelewać środków z jednego konta na drugie.
Na razie spółki trzymają się logiki ekonomicznej, a Urząd Regulacji Energetyki litery prawa. Art. 10 ust. 4 ustawy mrożącej ceny brzmi bowiem: „Rekompensata stanowi przychód podmiotu uprawnionego ze sprzedaży energii elektrycznej lub usług”.
Tylko że jak pokazuje praktyka, nie uwzględniono innych skutków, jakie przyniesie ten przepis oraz tego, że na jednej interpretacji się nie skończy.












Dodaj komentarz