Jeden siedział za rozbój, drugi siedzi za handel narkotykami. Koledzy Karola Nawrockiego ze stowarzyszenia kibiców Lechii Gdańsk przejęli dochodowy biznes w ukochanym klubie prezydenta. Miliony złotych ze sprzedaży koszulek, szalików i innych gadżetów z logo Lechii zamiast do klubowej kasy, trafiają do spółki kontrolowanej przez kiboli. Jeden z nich kilka tygodni temu wpadł z 5 kilogramami narkotyków. Nawrocki od kolegów się nie odcina.
- Koledzy Karola Nawrockiego z kibolskiej ustawki i Stowarzyszenia Kibiców Lechii Gdańsk przejęli dochodowy biznes w ukochanym klubie prezydenta.
- Gdy prezydent spotykał się na stadionie z władzami stowarzyszenia, jego wiceprezes ukrywał się przed policją. Był poszukiwany za handel narkotykami.
- Kilka tygodni temu wiceprezes wpadł z plecakiem pełnym narkotyków. Wcześniej pracował w klubie, mimo licznych konfliktów z prawem i wystawionego listu gończego.
- Piłkarski klub podpisał ze stowarzyszeniem kibiców umowę: zarabiają koledzy Karola Nawrockiego. Traci Lechia Gdańsk.
- Sam Nawrocki w swojej książce polecał kibolski sklep, który handluje koszulkami z hasłami hejtującymi policjantów.
Po każdym piłkarskim sezonie firma audytorska Grant Thornton Polska zbiera dane z klubów Ekstraklasy i publikuje zestawienie, z którego można wyczytać kto, ile i na czym zarabia. Jedna z rubryk dotyczy przychodów z merchandisingu, czyli sprzedaży oficjalnych gadżetów klubowych.
W ostatnim raporcie uwagę zwraca Lechia Gdańsk. Gdy w sezonie 2024/2025 pozostałe kluby zadeklarowały w sumie 84 miliony złotych przychodu z tego typu działalności, średnio ok. 5 mln zł na klub, to w przypadku Lechii „brak informacji w raporcie”, a „sprzedaż prowadzi podmiot zewnętrzny”. Kto zarabia te miliony, skoro nie trafiają one do klubu?
Lwy w imieniu Nawrockiego, Nawrocki w imieniu Lwów
Lechia Gdańsk to ukochany klub prezydenta Karola Nawrockiego. Na pierwsze mecze chodził jako dziecko z ojcem, potem kibicował już sam. Był w gronie najbardziej zaangażowanych fanów. Jak ujawniliśmy w Wirtualnej Polsce, w 2009 r. Nawrocki bił się w gronie ściśle wyselekcjonowanych kiboli Lechii w ustawce z ekipą Lecha Poznań.
2009 to również rok, w którym powstało Stowarzyszenie Kibiców Lechii Gdańsk „Lwy Północy”. W rozmowie z cyklu „Wywiad z chuliganem” w 2017 r. Piotr Lisiewicz przedstawiał Nawrockiego – wówczas dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku – jako jednego z założycieli stowarzyszenia lechistów. A Nawrocki wychwalał kibiców Lechii za patriotyzm i przywracanie pamięci o żołnierzach wyklętych. W 2013 r. przyszły prezydent pojawił się na obradach Komisji Kultury i Promocji Rady Miasta Gdańska jako przedstawiciel „Lwów Północy” i informował, że jako stowarzyszenie zebrali 2300 podpisów, żeby jednemu z gdańskich wiaduktów nadać imię „Żołnierzy Wyklętych”.
Po zwycięstwie w drugiej turze wyborów to za pośrednictwem Stowarzyszenia Lwy Północy Karol Nawrocki przekazał „całej kibicowskiej Polsce podziękowania za udzielone wsparcie podczas wyborów prezydenckich”.
A wkrótce po zaprzysiężeniu pojawił się na stadionie Lechii podczas meczu z Motorem Lublin. Trybuny przyjęły kolegę po szalu entuzjastycznie. W pewnym momencie prezydent poszedł na sektor, gdzie zasiadają najbardziej zagorzali kibice, w tym członkowie „Lwów Północy”. Dwóch członków zarządu stowarzyszenia widać zresztą na nagraniach z meczu, tuż za plecami prezydenta.
Ale trzeciemu nie było dane kibicować razem z Karolem Nawrockim. Ukrywał się wtedy przed policją. Aktualnie Adam K. ps. Klimek przebywa już w areszcie.
Paczka od „Szamota”
Jaki to ma związek ze sprzedażą klubowych koszulek i szalików? Gdy kibic Legii Warszawa, Lecha Poznań, Wisły Kraków lub innego profesjonalnego klubu w Polsce chce kupić gadżet swojej drużyny, wchodzi na jej stronę, wybiera, co mu się podoba, płaci i czeka na przesyłkę od swojego klubu.
Kibic Lechii Gdańsk wchodzi zaś na stronę swojego klubu, wybiera, co mu się podoba, ale nie płaci klubowi i nie dostaje przesyłki od niego. Żeby to sprawdzić, zamówiliśmy w sklepie Lechii Gdańsk pamiątkowy magnes. Chcieliśmy kupić koszulkę meczową, ale akurat przez kilka tygodni nie było ich w ofercie. W przesyłce z magnesem przyszedł paragon wystawiony nie przez Lechię, a przez spółkę cywilną Lwy Północy. A dokładniej jednego z jej wspólników – Tomasza Sz. Drugim wspólnikiem jest Stowarzyszenie Kibiców Lechii Gdańsk „Lwy Północy”. Na paragonie widniał co prawda adres klubu, ale spółka jest zarejestrowana tam, gdzie stowarzyszenie – przy ulicy Podwale Staromiejskie.
Kim jest Tomasz Sz., który w imieniu piłkarskiego klubu handluje jego gadżetami? Rok temu ujawniliśmy, że brał on udział w ustawce w 2009 r., bił się obok Karola Nawrockiego z kibolami Lecha Poznań. – „Szamot” od zawsze był w Top3 bojówki, to człowiek ze ścisłego grona osób decyzyjnych na Lechii – wspomina jego dawny kolega. On i inni chuligani z Gdańska, którzy odezwali się po ubiegłorocznej publikacji, pomogli nam namierzyć jeszcze jedną sprawę obciążającą Tomasza Sz.
„Honorowe zachowanie”
27 maja 2005 r. „Szamot” z kolegami od rana byli zajęci śledzeniem mercedesa, którym do Polski przyjechał pewien obywatel Niemiec. Jak wynika z akt śledztwa, bezpośrednio za nim jechał człowiek na motocyklu, czterech kolejnych w samochodzie w pewnej odległości za nimi. Gdy pod Słupskiem kierowca mercedesa zjechał na leśny parking, bandyci zaatakowali. Tomasz Sz. i jego kolega, złodziej z gdańskiej Oruni Radosław G., ps. „Szkodnik”, oraz ich wspólnicy rzucili mężczyznę na ziemię, kopali i bili po całym ciele, pięściami rozbili mu nos. Na końcu wyciągnęli z jego kieszeni kluczyki do samochodu wartego ponad 330 tys. zł i odjechali w kierunku Gdańska. Przejeżdżający kierowcy zawiadomili policję, która po pościgu zatrzymała „Szamota” i Radosława G. Udało się odzyskać porzucony samochód, ale pozostali bandyci uciekli.
W śledztwie Tomasz Sz. dał pokaz tego, co kibole nazywają „honorowym zachowaniem”.
Wyjaśnił, że ze wspólnikiem wybrali się oglądać miejsce, które nadawałoby się do prowadzenia sklepiku z pamiątkami. Przy okazji spotkali dwóch kolegów, których znają tylko z widzenia. „Szamot” nie pamiętał oczywiście, jak się nazywali, jak wyglądali ani gdzie mieszkali. Gdy tak jechali w czterech samochodem, zobaczyli, że na poboczu stoi mercedes z otwartymi drzwiami. Ktoś zaproponował, żeby go zabrać. A że w środku nie było kluczyków, to wyrwali je kierowcy, który stał obok. Możliwe, że go trochę przy okazji popchnęli. I odjechali skradzionym pojazdem. Wkrótce po zdarzeniu bandyci zdali sobie sprawę z bezsensowności swojego zachowania i postanowili porzucić skradziony samochód. A potem zostali zatrzymani przez policjantów.
Sąd odrzucił wyjaśnienia Tomasza Sz., wskazał, że ukrywanie wspólników tylko go dodatkowo obciąża i skazał kibola na trzy lata pozbawienia wolności. „Szkodnik” dostał pół roku więcej.
„Klimek” żali się, że policja go bije
Tomasz Sz. wyszedł na wolność i akurat zdążył wziąć udział w ustawce u boku przyszłego prezydenta RP. Był też przy narodzinach Stowarzyszenia Kibiców Lechii Gdańsk „Lwy Północy”. Tego samego, które miał współzakładać Karol Nawrocki, jak przedstawił to w wywiadzie z przyszłym prezydentem Piotr Lisiewicz. „Szamot” nie wszedł do władz nowego tworu. Na prezesa wybrano informatyka Piotra Zejera, ale wiceprezesem został inny kibol – wspomniany już Adam K. ps. „Klimek”, oficjalnie zatrudniony w klubie Lechia Gdańsk jako koordynator ds. kibiców.
Od kilku osób ze środowiska pseudokibiców usłyszeliśmy, że „Klimek” też był w elitarnej grupie jeżdżącej na ustawki. Tej, do której należał Karol Nawrocki. Adam K. zaczynał jednak jako tzw. ultras: odpowiadał za organizowanie opraw na meczach i kwestie logistyczne. Dopiero z czasem został dopuszczony do udziału w bójkach.
Znaleźliśmy w sumie dziewięć spraw, w których stawiano „Klimkowi” zarzuty lub skazywano. Są tam m.in. postępowania dotyczące naruszania miru domowego, spowodowania wypadku drogowego, w wyniku którego dwie osoby zostały ciężko ranne (kibol siedział za kierownicą, mimo że miał orzeczony sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, za co usłyszał kolejne zarzuty).
Jednak najczęściej dotyczyły jego udziału w zadymach przy okazji meczów, w nielegalnych zbiegowiskach albo wnoszeniu na mecze niebezpiecznych przedmiotów. Między kolejnymi zatrzymaniami, tuż przed organizowanymi w Polsce mistrzostwami Europy w 2012 roku, „Klimek” żalił się, że polska policja jest brutalna i nie potrafi rozmawiać z kibicami. Wypowiadał się jako przedstawiciel „Lwów Północy”.
„Klimek” brał też udział w zadymie na meczu Pucharu Polski Widzew Łódź – Śląsk Wrocław we wrześniu 2019 r. Wrocławscy kibole ze wsparciem zaprzyjaźnionej ekipy z Gdańska szykowali wtedy atak na kibiców Widzewa, żeby pomścić śmierć swojego kolegi, zakatowanego przez widzewską bojówkę. Kilka minut po rozpoczęciu meczu w Łodzi fani Śląska odpalili kilkadziesiąt rac, które miały dać im zasłonę. W gęstym dymie próbowali sforsować ogrodzenie oddzielające ich od miejscowych kibiców. Burdy na trybunach powstrzymał wjazd na boisko armatki wodnej i oddziału policji. Zatrzymano 27 osób. Na zdjęciach z meczu widać Adama K. ps. „Klimek” w pierwszym rzędzie wśród kiboli Śląska.
Pracownik Lechii niszczy mienie Lechii
7 lipca 2022 r. Lechia grała u siebie w eliminacjach Ligi Konferencji z macedońską Akademiją Pandev. W piątej minucie mecz przerwano, bo na trybuny przeniosła się bitwa gdańskich kiboli z ochroną stadionowego baru. Tłem były walki o władzę między starą gwardią a młodymi kibolami Lechii. „Już przed meczem w barze było niespokojnie, jedna ze stron użyła gazu. Wreszcie erupcja agresji nastąpiła na początku meczu, pub został zrównany z ziemią, ochrona salwowała się ucieczką przez kuchnię, pech chciał, że ewakuacja zaprowadziła ją na najgorętszą z trybun” – relacjonował portal Interia.
Jak później ustalili śledczy, w „równaniu pubu z ziemią” na stadionie Lechii brał udział Adam K.: wiceprezes stowarzyszenia kibiców Lechii i klubowy koordynator ds. kibiców.
Osoba pełniąca taką funkcję w założeniu ma działać jako oficer łącznikowy między klubem a kibicami; mediator, odpowiedzialny za dialog i zapobieganie konfliktom. W tym przypadku prokurator, a potem sąd uznali, że „Klimek” był w grupie 16 osób, które brały czynny udział w zamachu na pracowników ochrony, mienie stadionowego pubu oraz wyposażenie stadionu.
Adam K. został skazany na grzywnę 1500 zł, ale jej nie uiścił, więc sąd zamienił mu ją na 50 dni aresztu. Kibol nadal pracował w Lechii Gdańsk, zatrudniony na umowie o pracę jako koordynator ds. kibiców, pozostawał też wiceprezesem stowarzyszenia „Lwy Północy”, które czerpało wyłączne przychody z handlu klubowymi pamiątkami.
Narkotyki w plecaku z logo Lechii
21 maja 2024 r. policjanci z CBŚP wybrali się po „Klimka” i kilku jego kolegów. Policyjna akcja był efektem śledztwa Prokuratury Krajowej, dotyczącego gangu handlującego narkotykami, który stworzyli nienawidzący się na co dzień kibole Lechii Gdańsk i Arki Gdynia.
Policjanci nie znaleźli kibola, który zdążył ukryć się przed śledczymi. Ale nie przeszkadzało mu to nadal pracować w Lechii. Z wniosku licencyjnego, który klub złożył do PZPN wynika, że Adam K. był tam zatrudniony do 31 lipca 2024 r. Potem jego etat przejął kolega z zarządu stowarzyszenia kibiców.
Za „Klimkiem” rozesłano list gończy. Z zarzutów wynika, że pracę w Lechii i 'Lwach Północy” Adam K. łączył z hurtowym handlem narkotykami. Śledczy twierdzą, że brał udział w sprzedaży m.in. kilograma kokainy i 5 tys. tabletek MDMA. Przestępstwa miał popełniać w okresie od marca do lipca 2023 r.
„Klimek” ukrywał się ponad rok. W tym czasie wziął m.in. udział w walnym zebraniu członków stowarzyszenia kibiców Lechii. 25 czerwca 2025 r., czyli już po wyborze Karola Nawrockiego na prezydenta, Adam K. został ponownie wybrany członkiem zarządu kibicowskiego stowarzyszenia. W sądowych aktach „Lwów Północy” widnieje jego podpis na liście obecności. W tym czasie jego zdjęcie i pełne dane widniały na policyjnej stronie z osobami poszukiwanymi.
Dopiero kilka tygodni temu, w grudniu 2025 r. ktoś dał śledczym cynk, że można go zastać w jednym z mieszkań w centrum Gdańska. Kibol trafił do aresztu. A do policyjnego laboratorium trafiło 5,5 kg środków odurzających, znalezionych przy nim i w mieszkaniu. Jak czytamy w policyjnym komunikacie, tylko część zabezpieczonego towaru wystarczyłaby już do sporządzenia ponad 1600 porcji handlowych amfetaminy, marihuany i kokainy.
„Klimek” przechowywał narkotyki m.in. w plecaku z logo Lechii. W prowadzonym przez „Lwy Północy” sklepie można było taki kupić za 169,99 zł.
Miliony do kiboli zamiast do klubu
Adam K. może i siedzi w areszcie podejrzany o handel narkotykami, ale wciąż widnieje w rejestrze jako wiceprezes Stowarzyszenia Kibiców Lechii Gdańsk, które czerpie zyski ze sprzedaży klubowych gadżetów.
Spółka cywilna nie raportuje publicznie sprawozdań finansowych, więc nie wiemy, ile na sprzedaży koszulek i innych pamiątek z logo Lechii zarobił „Szamot”, „Klimek” i reszta „Lwów Północy”. A ile nie zarobiła Lechia. Średnia dla Ekstraklasy według raportu Grant Thornton Polska to ok. 5 mln zł rocznie, ale pod względem wielkości miasta oraz frekwencji na meczach Lechii bliżej do Lecha Poznań, Pogoni Szczecin lub Jagiellonii Białystok. Te kluby na merchandisingu zarobiły odpowiednio 16,7 mln, 7 mln oraz prawie 9 mln zł. Dla porównania – w 2025 r. miasto Gdańsk przekazało Lechii wsparcie w wysokości 10 mln zł.
Wirtualna Polska dotarła do umowy z marca 2020 r., którą klub podpisał jeszcze za poprzedniego właściciela Adama Mandziary ze Stowarzyszeniem Kibiców Lechii Gdańsk „Lwy Północy” oraz Tomaszem Sz. w sprawie przejęcia sprzedaży pamiątek klubowych.
– Nie mieli wyjścia. Po pierwsze, Mandziara kupował sobie w ten sposób spokój u kibiców. Po drugie, gdyby klub się nie zgodził, stowarzyszenie mogłoby jednym wezwaniem do bojkotu pozbawić Lechię jakichkolwiek przychodów ze sprzedaży gadżetów – opowiada człowiek od lat blisko związany z władzami Lechii.
Umowę zawarto na czas nieokreślony. „Lwy Północy” przejęły bezterminowo licencję na znaki towarowe Lechii (w tym nazwę i herb klubu) bez płacenia żadnego stałego wynagrodzenia. Jedynym wynagrodzeniem dla Lechii jest prowizja: 10 proc. ze sprzedaży pamiątek i 50 proc. od sprzedaży koszulek oraz sprzętu sportowego dostarczanego przez sponsora technicznego klubu.
W ramach umowy klub przekazał spółce kibiców sklep na stadionie w Gdańsku, sklep internetowy wraz z bazą klientów i serwerami, magazyny oraz biura na stadionie i samochód. A nawet pracownika, którego przeniesiono z klubu do „Lwów Północy” załącznikiem do umowy. Kibice przejęli też prawo do prowadzenia stoisk handlowych na meczach Lechii i podczas organizowanych przez nią wydarzeń. Za to Lechia musi płacić czynsz, podatki i inne opłaty związane z powierzchnią handlową.
Umowa praktycznie nie daje Lechii żadnego wpływu na to, jakie produkty Lwy sprzedają, w jakiej cenie i jakiej jakości. Kibicowska spółka zgodnie z umową może nawet modyfikować herb Lechii.
Jako inicjator umowy w dokumentach wymieniony jest Piotr Zejer, który w momencie jej podpisywania był jednocześnie prezesem stowarzyszenia kibiców i wiceprezesem klubu Lechia Gdańsk. Reprezentował więc w istocie obie strony kontraktu.
To, jak w praktyce zadziałała umowa, najlepiej widać w dokumentach finansowych klubu i stowarzyszenia. O ile w sezonie 2018/2019 Lechia raportowała przychody ze sprzedaży towarów i materiałów na poziomie ponad 500 tys. zł, to rok później, czyli już po wejściu w życie umowy z kibicami, kwota ta spadła do 220 tys. zł, i spadała dalej, kolejno do 73 tys. i 106 tys. zł. Od sezonu 2022/2023 Lechia Gdańsk raportuje zerowe przychody ze sprzedaży towarów i materiałów.
Za to przychody stowarzyszenia „Lwy Północy”, które wraz z Tomaszem Sz. jest wspólnikiem spółki cywilnej handlującej gadżetami, wyniosły 3,3 mln zł od 2020 r. Zysk za ten okres wyniósł 1,6 mln zł. W dokumentach brakuje informacji, ile zarobił w tym czasie „Szamot”. Ale w aktach stowarzyszenia znajdujemy umowę spółki cywilnej „Lwów Północy” i Tomasza Sz. Wynika z niej, że „udział wspólników w zyskach i stratach jest równy”.
Zapytaliśmy Tomasza Sz., Piotra Zejera, stowarzyszenie „Lwy Północy” oraz Lechię Gdańsk o okoliczności zawarcia i skutki umowy z 2020 r., w tym o to, jakie kwoty otrzymała Lechia Gdańsk od momentu podpisania umowy z tytułu sprzedaży przedmiotów z logo klubu. Nie dostaliśmy odpowiedzi.
Adam Mandziara przekazał nam, że nie chce komentować spraw Lechii Gdańsk.
Klub obraził się na dziennikarza
Władze Lechii Gdańsk nie odpowiadają na pytania Wirtualnej Polski. W 2023 r. klub kupił szwajcarski biznesmen Paolo Urfer. Gdy opisaliśmy jego niejasne powiązania, Urfer pozwał do sądu dziennikarzy wp.pl i zabronił pracownikom odpowiadać na nasze maile. Sam w wiadomościach odgrażał się i straszył konsekwencjami autora tego tekstu.
Według naszych informacji akurat w kwestii handlu klubowymi pamiątkami Paolo Urferowi jest jednak z „Lwami Północy” nie po drodze. – Po przejęciu klubu w 2023 r. przez Szwajcara rozważano odzyskanie kontroli nad sprzedażą klubowych gadżetów, ale kibice się na to nie zgodzili – opowiada osoba zaznajomiona z działalnością Lechii.
Dlatego, gdy Karol Nawrocki albo którykolwiek inny kibic kupuje szalik (prezydent często występował w takim na zdjęciach) lub koszulkę Lechii, kasę zarabia „Szamot” i jego koledzy z „Lwów Północy”. Co więcej, od 2022 r. stowarzyszenie ma 3,5 proc. akcji Lechii Gdańsk o wartości 1,6 mln zł.
– To było za czasów poprzedniego właściciela, Adama Mandziary. Wtedy bez zgody kibiców nie można było w klubie zrobić nic. Szef stowarzyszenia „Lwy Północy” Piotr Zejer zasiadał w zarządzie Lechii. Przekazanie udziałów kibicom było warunkiem ich zgody na zwiększenie kapitału spółki Lechia Gdańsk SA – opowiada człowiek zorientowany w działalności klubu. Według naszych rozmówców „Klimek” był wtedy regularnie obecny podczas spotkań stowarzyszenia z władzami klubu.
„Wszyscy policjanci to skur…le”
Czy Karol Nawrocki zdawał sobie sprawę z relacji między kibicami a władzami klubu? I z tego, że czerpią zyski z działalności, która powinna być źródłem klubowych dochodów? – Zajrzyj do książki prezydenta o Lechii, sam się przekonasz – odpowiada jeden z kiboli.
Zerkamy do „Wielkiej Lechii moich marzeń”, pod redakcją Nawrockiego i księdza Jarosława Wąsowicza, dziś prezydenckiego kapelana, organizatora kibicowskich pielgrzymek na Jasną Górę i wielkiego kibica Lechii. Publikacja z 2015 r. poświęcona pamięci kibica Lechii Tadeusza Duffeka zaczyna się od tekstu Romana Zielińskiego, kibola Śląska Wrocław, znanego z autorstwa książki „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”. Wśród ilustracji jest zdjęcie z inauguracji nowego stadionu w Gdańsku z hasłem poświęconym Donaldowi Tuskowi: „Nie jesteś, nie byłeś, nie będziesz nigdy kibicem Lechii!”.
Jest też tekst o historii stowarzyszeń kibiców Lechii. Ani słowa o konfliktach z prawem, ustawkach i kryminalnej przeszłości przedstawicieli „Lwów Północy”. Dużo o patriotyzmie, braterstwie i pomocy dzieciom z domów dziecka.
Na ostatnich stronach książki Karola Nawrockiego znajdują się reklamy sklepów z asortymentem dla kibiców, w tym sklepu stowarzyszenia kibiców Lechii „Lwy Północy”. Jeśli ktoś jest zainteresowany, może sobie w nim kupić np. koszulkę z napisem „ACAB Lechia”. To skrót od angielskiego „All Cops Are Bastards”: Wszyscy policjanci to skur…le. W aktualnym asortymencie taka kosztuje 89,99 zł, zapewniając „najwyższej jakości metodę nadruku DTG i wysoką jakość bawełny.” Gdy ukazywała się książka Nawrockiego, koszulka była w promocji za 29 zł.
W gronie osób, które Karol Nawrocki zaprosił przed dekadą na wieczór promocyjny swojej książki, był też Dariusz Krawczyk. To kolejna osoba, za sprawą której prezydent mógł wiedzieć, co się dzieje w klubie. Z Krawczykiem znają się z dawnych gdańskich czasów. To współzałożyciel i jeden z liderów Federacji Młodzieży Walczącej Region Gdańsk, w której działał również ksiądz Jarosław Wąsowicz, dziś kapelan prezydenta.
Gdy w sierpniu 2025 r. zaraz po zaprzysiężeniu Karol Nawrocki wybrał się na mecz Lechii, to nie oglądał go z loży władz klubu, do której miał zaproszenie. Wybrał lożę handlującej węglem firmy Balta, należącej do Krawczyka. W okresie, gdy Lechia podpisywała skrajnie niekorzystną umowę z kibicami, Dariusz Krawczyk zasiadał w radzie nadzorczej klubu. Biznesmen nie odpowiedział na nasze pytania.
Zapytaliśmy Kancelarię Prezydenta o znajomość Karola Nawrockiego, Jarosława Wąsowicza oraz Sławomira Cenckiewicza, który również jest zapalonym kibicem Lechii Gdańsk, z Adamem K. ps. „Klimek” oraz Tomaszem Sz. ps. „Szamot”. Początkowo dostaliśmy wymijające odpowiedzi. W końcu Kancelaria odpisała, że Sławomir Cenckiewicz nie zna wymienionych osób.
Na pytania dotyczące znajomości prezydenta Karola Nawrockiego i jego kapelana Jarosława Wąsowicza – kancelaria nie odpowiada. Ksiądz Wąsowicz odebrał od nas telefon, ale tylko po to, żeby przekazać, że nie rozmawia z Wirtualną Polską.
Źródło: onet.pl







