Apokalipsa Z: Nowy świat – akcja i strzelanina w hiszpańskim stylu

„Apokalipsa Z: Nowy świat” to hiszpańska produkcja filmowa, która koncentruje się na walce z nieumarłymi w postapokaliptycznym świecie. Głównym motywem fabuły jest ciągłe strzelanie do zombie, a scenariusz pełni jedynie rolę pretekstu dla widowiskowych scen akcji. Film kontynuuje wątki serii opowiadającej o ludziach zarażonych wirusem, który zamienia ich w żywe trupy. Początkowe sceny szybko zarysowują tło wydarzeń, a później akcja rozkręca się na dobre. Mimo że fani rozwałki mogą być usatysfakcjonowani, brak pogłębionej fabuły pozostawia pewien niedosyt. Technicznie produkcja prezentuje się bez zarzutu. Realistycznie oddane militarne realia oraz postapokaliptyczne pejzaże ogromnego miasta robią wrażenie. Jednak, mimo estetyki i wizualnego rozmachem, „Apokalipsa Z: Nowy świat” nie wyróżnia się na tle innych produkcji tego typu. Konwencja filmu opiera się na klasycznych schematach gatunku. Choć lepiej przeszkoleni żołnierze giną szybko, główny bohater – choć nieprzystosowany i niezdyscyplinowany – cudownie unika śmierci. Te aspekty przyczyniają się do poczucia leniwej konstrukcji scenariusza i braku oczekiwanego napięcia między armią ludzi a hordami zombie. Próby wprowadzenia głębszych wątków, takich jak polityka czy ludzkie zachowania w obliczu kryzysu, są ledwo dostrzegalne w zestawieniu z wszechobecną masakrą. Absurdalne jest również, jak z łatwością główny bohater unika zagrożeń, podczas gdy jego towarzysze giną niemal natychmiast. Jeśli jednak widz zaakceptuje tę konwencję, może czerpać satysfakcję z kolejnych fal zombie padających pod ostrzałem karabinów. Pod względem czysto rozrywkowym „Apokalipsa Z: Nowy świat” nie odstaje od dużych amerykańskich produkcji. Przez sposób konstrukcji filmu widz ma wrażenie uproszczeń fabularnych i braku logiki w niektórych sekwencjach. Ważne elementy fabuły zostają pominięte lub zbyt powierzchownie zarysowane, co wymusza na widzu samodzielne dopowiadanie brakujących informacji. Niedostatki te widoczne są również w niezbyt wyróżniających się postaciach drugoplanowych, których losy nie poruszają ani nie zapadają w pamięć. Cała historia wydaje się bardziej epizodyczna, jak pojedyncza misja w grze, niż kompleksowa opowieść. Mimo wszystko, „Apokalipsa Z: Nowy świat” pozostaje solidną propozycją dla miłośników postapokaliptycznych klimatów, którzy poszukują niezobowiązującej rozrywki.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*