Dwaj młodzi mężczyźni podejrzani o próbę podpalenia urządzeń Starlink w Wilnie zostali aresztowani w Niemczech na wniosek Bułgarii. Śledczy z Litwy podejrzewają ich o powiązania z podobnymi incydentami, które miały miejsce także w Polsce i Bułgarii. Do incydentu w Wilnie doszło w nocy z 17 na 18 października, na terenie firmy Delska, jednak próba podpalenia nie zakłóciła działania sprzętu.
Zastępca szefa Litewskiego Biura Policji Kryminalnej, Saulius Briginas, poinformował, że podejrzani to młodzi mężczyźni w wieku około 20 lat, z podwójnym obywatelstwem – niemieckim i tureckim oraz niemieckim i serbskim. Według ustaleń, przyjechali oni na Litwę dzień przed zdarzeniem i opuścili ją tuż po próbie podpalenia, co wskazuje na planowany charakter ich działania.
Prokurator Nerijus Puszkorius z Prokuratury Okręgowej w Wilnie przedstawił im zarzuty dotyczące utworzenia grupy terrorystycznej oraz udziału w atakach, które mogłyby mieć poważne skutki. Grozi im kara od 10 do 15 lat więzienia. Mężczyźni pozostają w niemieckim areszcie, a decyzja o ich ekstradycji do Litwy zostanie podjęta w późniejszym terminie.
Podobne incydenty miały miejsce również w Polsce i Bułgarii. W Woli Karbowskiej na Mazowszu doszło do pożaru stacji Starlink 23 września, czego efektem było zatrzymanie czterech osób przez niemieckie służby, w tym dwóch obywateli Turcji. Minister Tomasz Siemoniak określił ten czyn jako „akt dywersji”, którego miałaby się dopuścić rosyjska służba.
W Bułgarii, 9 października, podpalono kilka anten satelitarnych Starlink w okolicach Sofii. Tamtejsza policja powiązała incydent z dwoma obywatelami Niemiec, wydając za nimi europejskie nakazy aresztowania.
Litewskie władze łączą te akty z działalnością Rosji, która miałaby ingerować w infrastrukturę telekomunikacyjną w kilku krajach Europy.






Dodaj komentarz