Moskwa ostro zareagowała na ostatnie działania Ukrainy, oskarżając Kijów o nieprzerwane ataki na rosyjskie rafinerie i obiekty energetyczne. Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, podkreślił, że Ukraina nigdy nie zawiesiła tych działań, pomimo wcześniejszych deklaracji o wstrzymaniu ataków na żądanie USA. Według Pieskowa, te ataki trwają od kilku dni, a ostatni z nich spowodował pożar w rafinerii w Riazaniu.
Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, w rozmowie z „Financial Times” zaznaczył, że kraj wznawia uderzenia na rosyjskie cele energetyczne po trzydniowej przerwie wywołanej naciskami USA. Podkreślił, że „zakaz został zniesiony” z uwagi na ciągłe rosyjskie ofensywy mimo ogłoszonego przez Trumpa „rozejmu energetycznego”.
Rosyjski minister spraw zagranicznych, Siergiej Ławrow, odniósł się do oświadczenia Zełenskiego dotyczącego ewentualności zaprzestania ataków w zamian za dostawy rakiet do systemów Patriot. Ławrow sugerował, że Ukraina preferuje kontynuację działań ofensywnych, nawet kosztem braku porozumienia w sprawie paliwa.
W środę nocą doszło do kolejnych ataków. Oprócz rafinerii w Riazaniu, celem były także obiekty wojskowe w Borisoglebsku, gdzie ukraińska marynarka wojenna zniszczyła sześć rosyjskich samolotów Su-34M przy użyciu systemu Neptun.
Ukraińskie siły zbrojne podkreślają, że samoloty Su-34M są kluczowe dla rosyjskiej strategii nalotów bombowych na ukraińskie pozycje i tereny przyfrontowe. Mimo intensywności nalotów, żadna ze stron nie zgłosiła ofiar.
Po atakach regionalne władze w obwodzie woroneskim podjęły środki ostrożności, zamykając czasowo instytucje edukacyjne, w tym 14 szkół i 25 przedszkoli. Sytuacja na linii frontu pozostaje napięta, a obie strony obwiniają się nawzajem o zaostrzenie konfliktu.








Dodaj komentarz