Po tragicznym wypadku autokaru, który miał miejsce na Węgrzech, sytuacja związana z polskimi pielgrzymami stopniowo się normuje. Osoby, których stan zdrowia na to pozwala, zaczynają wracać do Polski. Część z poszkodowanych przyleci rządowym samolotem, inne osoby zdecydowały się na powrót autokarem zapewnionym przez przewoźnika.
Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę, kiedy autokar przewożący pielgrzymów zjechał z autostrady i przewrócił się. W wyniku tego wypadku zginęło 12 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Wszyscy poszkodowani zostali przewiezieni do różnych szpitali na terenie Węgier. W poniedziałek pierwsi poszkodowani zaczęli opuszczać placówki medyczne.
Część z nich zdecydowała się na powrót do kraju samolotem specjalnie zorganizowanym przez polski rząd. Według informacji od Jerzego Tabina, dyrektora biura wojewody podkarpackiego, samolot jest spodziewany na lotnisku Jasionka pod Rzeszowem około godziny 19:30.
Niektórzy pielgrzymi wybrali jednak inny sposób transportu. Dwie osoby postanowiły wrócić do Polski autokarem firmy Michael, której właścicielem jest Tadeusz Dykas. Przedsiębiorca osobiście udał się na Węgry, by zorganizować transport dla osób poszkodowanych. Mimo że znaczna liczba osób początkowo chciała wracać autokarem, służby doradziły im transport lotniczy.
Tadeusz Dykas podkreślił, że jego firma jest gotowa dostosować się do potrzeb poszkodowanych i zapewnić im transport do dowolnego miejsca. Wyjazd autokaru nastąpił z Debreczyna około godziny 14:00, a planowana długość podróży to 4-5 godzin.
Wstrząsające przeżycia ocalałych z wypadku wciąż budzą emocje, a mieszkańcy Podkarpacia pogrążeni są w żalu po utracie bliskich. Katastrofa stała się tragicznym doświadczeniem zarówno dla rodzin zmarłych, jak i dla lokalnej społeczności.








Dodaj komentarz