Joanna Ogłoza-Palmąka z Gliwic od czterech lat zmaga się z niecodziennym problemem — mimo zakupu domu w drodze licytacji komorniczej w 2019 roku, nie może do niego wprowadzić się z powodu obecności dzikich lokatorów. Sytuacja stała się patowa, a szereg instytucji, w tym prokuratura i sądy, wciąż nie rozwiązało problemu.
Powody tej niecodziennej sytuacji sięgają 2022 roku, kiedy to poprzedni właściciel, Wojciech N., został zlicytowany za długi. Mimo iż Joanna Ogłoza-Palmąka legalnie nabyła nieruchomość, napotkała tam rodzinę, która nie miała zamiaru opuścić domu. Pomimo prób nawiązania dialogu, lokatorzy nie zgodzili się na wyprowadzkę twierdząc, że nie opuszczą domu, który rzekomo stracili niesprawiedliwie.
W listopadzie 2022 roku Sąd Rejonowy w Gliwicach przyznał rodzinie Wojciecha N. prawo do lokalu socjalnego, co miało wstrzymać eksmisję do czasu przyznania przez miasto mieszkania komunalnego. Jednak decyzję tę zakwestionowała gmina Gliwice, wskazując, że mężczyzna nie spełniał warunków, by otrzymać takie prawo, jako że nie podejmował żadnych działań w celu znalezienia nowego lokum lub podjęcia pracy.
Procesy prawne i kolejne zażalenia sprawiły, że sprawa jeszcze bardziej się przeciąga. W styczniu br. Sąd Okręgowy w Gliwicach wciąż nie rozpatrzył zażalenia gminy. Oczekuje się, że dopiero na przełomie sierpnia i września powróci do orzeczenia.
Dla Joanny Ogłozy-Palmąki oznacza to kolejne lata niepewności. „Zbliża się okres ochronny, a to oznacza, że nie będzie można przeprowadzić eksmisji — to czas marnowany rok po roku” — zauważa z żalem.
Tymczasem mieszkańcy, mimo braku prawa własności, żyją w nieruchomości, jakby należała do nich. Prokuratura, choć umorzyła śledztwo dotyczące rzekomego nękania, nie wpłynęła na rozstrzygnięcie sytuacji.
Gliwiczanka nie traci nadziei, że wymiar sprawiedliwości ostatecznie zadziała na jej korzyść. Jednak bez interwencji sądu sytuacja pozostaje bez rozstrzygnięcia, stając się symbolem nieefektywności systemu prawnego w przypadkach lokatorów zajmujących cudze nieruchomości bez zgody.








Dodaj komentarz