Roman Giertych, były wicepremier i minister edukacji, bez tradycyjnej kampanii wyborczej zdobył mandat poselski. Unikając bezpośrednich spotkań z wyborcami i opierając się na internetowej aktywności, uzyskał immunitet poselski. Kanwą tej niezwykłej historii są wydarzenia z października 2020 roku, kiedy to Giertych został zatrzymany przez CBA w związku z podejrzeniami o przestępstwa finansowe. Materiał dowodowy obejmował setki tomów akt i zeznania świadków, lecz śledztwo zakończyło się umorzeniem zarzutów w styczniu 2025 roku.
Po zatrzymaniu, Giertych wyjechał do Włoch, gdzie prowadził działalność zawodową i polityczną zdalnie. Jego medialna obecność była intensywna: regularnie publikował komentarze na Twitterze i prowadził kanał na YouTube, gdzie krytykował polski rząd i Zbigniewa Ziobrę. Choć kampanię parlamentarną prowadził głównie online, Giertychowi udało się zdobyć zaufanie wyborców, co zaowocowało miejscem w Sejmie.
Kluczowa rolę w kampanii odegrała inicjatywa „Sieć na Wybory”, która zrzeszała wolontariuszy zaangażowanych w promocję Giertycha przez media społecznościowe. Mimo że nie odbył żadnego spotkania w swoim okręgu wyborczym, udało mu się znaleźć poparcie dzięki zdalnej komunikacji.
Ogłoszenie kandydatury Giertycha przez Donalda Tuska podczas wiecu w Sopocie było dla wielu zaskoczeniem. Chociaż początkowo planowano wystawienie go jako kandydata do Senatu, decyzja o kandydowaniu do Sejmu stała się strategicznym ruchem w kontekście wyborów.
Giertych swoją działalnością polityczną z Włoch stał się symbolem nowoczesnej kampanii politycznej, która nie wymaga fizycznej obecności w kraju. Dzięki strategii opartej na cyfrowym marketingu osiągnął swój cel, utrzymując jednak wyraźny cynizm w ocenie jego przeciwników.
Jego powrót na polską scenę polityczną zakończył się sukcesem: 13 listopada 2023 roku Giertych złożył ślubowanie w polskim Sejmie, co formalnie zakończyło jego włoski okres i rozpoczęło nowy etap działalności politycznej.








Dodaj komentarz