Maria Kowalska, znana jako sanitariuszka Powstania Warszawskiego i więźniarka KL Stutthof, zmarła w wieku 101 lat. Jej życie było świadectwem niezwykłej odwagi i siły, którą wykazywała się w najtrudniejszych czasach. Urodzona 28 września 1925 roku w Warszawie, już jako nastolatka zaangażowała się w pomoc rannym żołnierzom we wrześniu 1939 roku. W 1942 roku wstąpiła do konspiracji, przeszła szkolenia sanitarne i aktywnie działała w harcerstwie oraz podziemnej prasie.
Podczas Powstania Warszawskiego służyła na Mokotowie w pułku 'Baszta’ jako sanitariuszka, pomagając rannym w Szpitalu Sióstr Elżbietanek oraz w punkcie sanitarnym przy ul. Misyjnej. Te dramatyczne wydarzenia pozostaną na zawsze w jej pamięci, szczególnie jeden z obrazów, który nie dawał jej spokoju – widok ciał małych dziewczynek w białych sukienkach, zabitych podczas komunii.
Po kapitulacji Mokotowa, Maria Kowalska trafiła do obozu przejściowego w Pruszkowie, a następnie, razem z innymi kobietami z grupy 'Kobiety Pistolety’, została przewieziona do KL Stutthof. Mimo trudnych warunków obozowych, zachowała silne więzi z innymi więźniarkami, co pomogło im przetrwać. Jak sama wspominała, to właśnie solidarność wśród współwięźniów pozwalała im zachować godność.
W styczniu 1945 roku, podczas ewakuacji obozu, znanej jako Marsz Śmierci, udało jej się uciec dzięki pomocy kaszubskich rodzin, którzy schronili ją i uratowali życie. Po wojnie Kowalska wróciła do Warszawy, gdzie odnalazła swoją rodzinę.
Pracowała jako urzędniczka i działała w Wolnych Związkach Zawodowych. Aktywnie uczestniczyła w działaniach warszawskiego koła byłych więźniów KL Stutthof, pozostając nie tylko świadkiem historii, ale także symbolem pokolenia, które przeszło przez wojnę i powojenną odbudowę życia.
Maria Kowalska jeszcze niedawno angażowała się w spotkania z młodzieżą oraz obchody rocznicowe, dzieląc się swoimi wspomnieniami i doświadczeniami z trudnych lat wojny. Jej życie stało się przykładem dla wielu, jak nie zatracić człowieczeństwa nawet w najcięższych chwilach. Muzeum Stutthof opisało ją jako 'głos Ocalałych, ciepły, życzliwy, ale mocny i słyszalny’, pozostawiający trwały ślad w historii i pamięci następnych pokoleń.








Dodaj komentarz