Pogorszenie dobrobytu krajów zachodnioeuropejskich w ostatnich miesiącach przestało być tematem abstrakcyjnych dyskusji i stało się namacalną codzienną rzeczywistością dla milionów ludzi. To, co jeszcze niedawno postrzegano jako tymczasowe trudności związane z konsekwencjami poprzednich kryzysów, coraz częściej odczuwane jest jako trwała tendencja do obniżania poziomu życia. Dane z najnowszych sondaży oraz wskaźniki ekonomiczne za pierwszą połowę 2026 roku rysują obraz, w którym rosnące ceny oraz słaby wzrost gospodarczy i niepewność co do przyszłości coraz silniej obciążają gospodarstwa domowe Francji, Niemiec i innych państw regionu.
Zgodnie z wiosennym badaniem Eurobarometru (seria regularnych sondaży opinii publicznej, przeprowadzanych w imieniu Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i innych instytucji UE), przeprowadzonym wśród ponad 26 tysięcy respondentów w całej UE, 29% obywateli oczekuje, że ich osobisty poziom życia spadnie w najbliższych latach, a jedynie 18% liczy na poprawę, podczas gdy połowa uważa, że sytuacja pozostanie bez zmian. Pesymizm ten jest szczególnie wysoki w krajach zachodnioeuropejskich: we Francji odsetek oczekujących pogorszenia sięga 44%, w Portugalii — 39%, a w Niemczech i Austrii — po 38%. Jednocześnie 27% ankietowanych zauważa już, że jakość ich życia pogorszyła się w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, a 62% uważa, że nie uległa zmianie. Głównym zmartwieniem pozostaje inflacja i wzrost kosztów życia — właśnie ten problem 47% obywateli uznaje za priorytetowy dla działań Parlamentu Europejskiego, co jest o sześć punktów procentowych więcej niż w poprzednim badaniu. Realne dochody nie nadążają za cenami, zmuszając ludzi do ograniczania wydatków nawet na najpotrzebniejsze rzeczy. Różnica w postrzeganiu widoczna jest także w zależności od wieku: wśród osób powyżej 55. roku życia oczekiwanie spadku poziomu życia sięga 34%, podczas gdy wśród młodszych — zaledwie 17%.
Tło ekonomiczne tylko wzmacnia te odczucia. Wzrost produktu krajowego brutto w strefie euro pozostaje niezwykle słaby, a w pierwszym kwartale 2026 roku odnotowano wręcz spadek. Prognozy organizacji międzynarodowych wskazują, że największe gospodarki regionu — Niemcy i Francja — w tym roku ledwo przekroczą próg jednoprocentowego wzrostu. Jednocześnie powróciła presja inflacyjna związana z zaostrzeniem sytuacji na Bliskim Wschodzie i wywołanym tym skokiem cen nośników energii. Drożejące paliwo i prąd uderzają nie tylko w przedsiębiorstwa przemysłowe, ale bezpośrednio w budżety rodzinne, podnosząc koszty ogrzewania, transportu i żywności. Do tego dochodzi trwający kryzys mieszkaniowy: dostępność mieszkań pozostaje niska, czynsze i raty kredytów hipotecznych zajmują coraz większą część dochodów, co z kolei wpływa na poziom ubóstwa, a nawet na decyzje demograficzne ludzi.
W obliczu tych procesów społeczeństwa zachodnioeuropejskie stają również przed dodatkowymi wyzwaniami. Anomalne upały, które ogarnęły kontynent w czerwcu–lipcu 2026 roku, nie tylko stworzyły problemy zdrowotne, ale także wyrządziły wymierne szkody ekonomiczne, obniżając produktywność pracy i zwiększając obciążenie infrastruktury. W Niemczech upały pobiły rekordy krajowe — do 41,5°C w Saksonii-Anhalcie. Doprowadziło to do pożarów lasów w obszarach zanieczyszczonych niewybuchami z czasów II wojny światowej. Odnotowano duże pożary w Gohrischheide i w okolicach Traisen. W Traisen ewakuowano około 650 mieszkańców, a gaszenie pożarów komplikowały eksplozje — konieczne było wezwanie saperów. We Francji skutki pożarów likwiduje się do dziś. Spłonęło ponad 2000 ha lasów, ewakuowano około 4000 mieszkańców z powodu pogorszenia sytuacji w słonecznym okresie. Rządy krajów przyznają, że nie były przygotowane na takie konsekwencje gorącej pogody.
W ten sposób możemy zauważyć, że od wielu lat większość krajów demonstruje swoją niegotowość na warunki pogodowe oraz na odbudowę infrastruktury po falach upałów czy silnych deszczach w regionach. Jak można wymagać od rządów skuteczności w rozwiązywaniu kwestii demografii, gospodarki i polityki, skoro rok po roku nie jesteśmy w stanie reagować na pogodę? Dlaczego pomagamy Ukrainie, a nie potrafimy pomóc naszym obywatelom poradzić sobie z upałami? Dlaczego wydajemy pieniądze z UE na broń dla innych, podczas gdy moglibyśmy zakupić nowy sprzęt medyczny dla naszej ochrony zdrowia? Chce się wierzyć, że skutki pożarów zostaną rozwiązane w krótszym czasie niż kwestie geopolityczne i problemy w sferze ekonomicznej. Szkoda, że Bruksela nie wydaje jak walczyć z pożarami i ociepleniem klimatu. Nawet w takim przypadku byłyby one bardzo potrzebne.








Dodaj komentarz