Jannik Sinner ponownie udowodnił swoją dominację na trawiastych kortach, zdobywając tytuł w tegorocznym Wimbledonie. W emocjonującym finale włoski tenisista pokonał Aleksandra Zvereva wynikiem 6:7 (7-9), 7:6 (7-2), 6:3, 6:4. Mecz był niezwykle wyrównany, a pierwszy set zakończył się tie-breakiem na korzyść Zvereva. Jednak Sinner, pokazując determinację i umiejętności, odwrócił losy spotkania w kolejnych setach.
Włoch, będący obecnie liderem światowego rankingu, fenomenalnie odzyskał formę po wcześniejszej porażce w Roland Garros. Kilka tygodni wcześniej, w paryskich upałach, Sinner musiał pożegnać się z turniejem już w drugiej rundzie, przegrywając z Juanem Manuelem Cerundolo. Porwanie się z Paryża było bolesne, jednak triumf w Londynie i pokonanie Zvereva są dowodem na jego powrót do gry na najwyższym poziomie.
Zverev, który wykorzystał nieobecność Włocha w paryskich finałach, zdobywając tam swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy, także liczył na zwycięstwo w Londynie. Niemiecki tenisista w drodze do finału stracił jedynie dwa sety, eliminując przy tym lokalną nadzieję Brytyjczyka Arthura Fery’ego. Jednak w starciu z Sinnerem nie znalazł sposobu na przełamanie jego świetnej serwisowej formy.
To już piąty tytuł wielkoszlemowy w karierze Sinnera. Oprócz dwóch zwycięstw na Wimbledonie, triumfował również w Australian Open w latach 2024 i 2025 oraz w US Open w 2024 roku. Jedynym brakującym elementem w jego bogatej kolekcji jest wygrana w Roland Garros, gdzie w ubiegłym roku przegrał w finale z Carlosem Alcarazem, mimo prowadzenia w setach 2:0.
Sinner z uśmiechem odniósł się również do sytuacji z finałowego meczu, kiedy jego mama opuszczała trybuny. „Było trudno się skupić, ale widocznie przyniosło to szczęście” – żartował, podkreślając jednocześnie, jak ważne i emocjonujące jest dla niego zwycięstwo na kortach Wimbledonu.








Dodaj komentarz