Amerykańskie siły zbrojne po raz pierwszy w historii sięgnęły po drony morskie Corsair w operacji bojowej, która wymierzona była w irański ośrodek serwisowania okrętów podwodnych i statków. Jak poinformowało dowództwo CENTCOM, użycie trzech jednostek nawodnych miało na celu osłabienie zdolności Iranu do przeprowadzania ataków na statki handlowe.
Dron Corsair, przypominający małą, 4-metrową łódź, potrafi osiągnąć prędkość do 50 węzłów (92 km/h) i ma zasięg 100 mil morskich (185 km), a także zdolność do przenoszenia 50 kg ładunku wybuchowego. Jego zastosowanie w operacji wokół cieśniny Ormuz było częścią szerszej serii amerykańskich ataków, które trwały od trzech dni. Były one odpowiedzią na wcześniejsze działania Iranu, który atakował tankowce przepływające przez cieśninę.
Irańska Gwardia Rewolucyjna przeprowadziła w odpowiedzi uderzenia na bazy wojskowe USA w regionie, co doprowadziło do wzniecenia pożarów w bazie lotniczej księcia Hasana w Jordanii oraz zniszczenia struktur w Bahrajnie i Kuwejcie. Iran dodatkowo ogłosił zamknięcie cieśniny Ormuz, lecz amerykańskie Dowództwo Centralne potwierdza, że ruch na tej strategicznej trasie nadal jest możliwy.
Prezydent USA Donald Trump ogłosił decyzję o wzmożonym monitorowaniu irańskich portów przez marynarkę wojenną. W kontekście zaostrzających się napięć, na północnym wschodzie Polski prowadzone są planowe ćwiczenia wojskowe, a lokalne władze apelują o niepublikowanie zdjęć sprzętu militarnego.
W tym samym czasie sytuacja na wschodzie Ukrainy pozostaje napięta. Rosyjski atak dronami i rakietami spowodował ofiary śmiertelne i zniszczenia w Sumach, Charkowie, Odessie i Kijowie, a incydenty we Lwowie wskazują na narastające napięcia społeczne.
Decyzje podjęte podczas zakończonego szczytu NATO w Ankarze podkreślają dalszą współpracę obronną z Polską, pomimo wcześniejszych obaw dotyczących politycznych spięć w ramach Sojuszu.








Dodaj komentarz