Reprezentacja Tunezji doznała bolesnej porażki podczas swojego pierwszego meczu na Mistrzostwach Świata 2026, ulegając Szwecji 1:5. Choć do przerwy przegrywali zaledwie 1:2, dwie bramki stracone pod koniec spotkania przypieczętowały ich niepowodzenie na stadionie w Stanach Zjednoczonych. Rezultat ten doprowadził również do zwolnienia selekcjonera Sabriego Lamouchiego. Informację o odwołaniu trenera jako pierwszy podał dziennikarz Romain Molina, znany z pracy dla takich mediów jak „The Guardian” czy „CNN”. Tunezyjska Federacja Piłkarska wciąż nie wydała oficjalnego oświadczenia w tej sprawie. Lamouchi objął stanowisko selekcjonera Tunezji w styczniu 2026 roku, a jego kontrakt obowiązywać miał do 2028 roku. Już wcześniej krytykowany był za brak wyrazistej koncepcji oraz oskarżenia o nepotyzm w drużynie. Teraz jego obowiązki tymczasowo przejąć ma jeden z asystentów. Sabri Lamouchi był wcześniej zawodnikiem znanych europejskich klubów, takich jak AS Monaco czy Inter Mediolan, a jako trener prowadził m.in. reprezentację Wybrzeża Kości Słoniowej. Tunezyjska federacja nie po raz pierwszy dokonuje zmian na tym stanowisku w trakcie turnieju mistrzostw świata. Podobna sytuacja miała miejsce w 1998 roku we Francji, gdzie po nieudanych meczach z Anglią i Kolumbią zwolniono Henryka Kasperczaka. Wtedy też drużynę w trzecim spotkaniu wspierał asystent trenera. Tunezja ma jednak wciąż szansę na awans do drugiej rundy, ponieważ format tegorocznego turnieju pozwala na awans nawet trzem zespołom z niektórych grup. Szanse te mogą ulec zmianie w zależności od wyników kolejnych spotkań. Tego typu decyzje w trakcie mistrzostw świata zdarzały się także w innych reprezentacjach. W 1998 roku Cha Bum-kun z Korei Południowej oraz Carlos Alberto Parreira z Arabii Saudyjskiej również stracili pracę po słabych wynikach swoich drużyn. Takie sytuacje pokazują, że presja związana z mundialem nieustannie rośnie, a oczekiwania wobec selekcjonerów są coraz wyższe.








Dodaj komentarz