Waldemar Żurek, obecny minister sprawiedliwości, znalazł się w centrum uwagi po swoim wystąpieniu w programie Graffiti na Polsat News. Podczas rozmowy z Marcinem Fijołkiem minister pomylił geografię USA, sugerując, że Zbigniew Ziobro, którego miejsce pobytu starają się ustalić polskie władze, znajduje się w stanie Waszyngton. Prowadzący szybko wyjaśnił różnicę między stanem a miastem Waszyngton, co wywołało falę komentarzy w sieci.
Dziennikarze i politycy nie kryli ironii, wskazując, że minister nie rozróżnia podstawowych różnic geograficznych. Krytycy pytali, czy jest świadomy, że najbardziej znanym Waszyngtonem jest stolica USA, a nie stan.
Żurek próbował ratować sytuację, zasłaniając się tajemnicą państwową i twierdząc, że szczegóły nie mogą być ujawniane. Władze zapowiedziały, że zbadają sprawę miejsca pobytu Ziobry, licząc na oficjalne informacje ze strony amerykańskiej.
Zbigniew Ziobro, za pośrednictwem mediów społecznościowych, wezwał do jak najszybszego złożenia wniosku o ekstradycję. Żurek przypomniał jednak, że kiedy Ziobro pełnił funkcję ministra sprawiedliwości, nie skutkowało to powodzeniem w przypadku ekstradycji Edwarda Mazura.
Minister zapewnił, że Polska przygotowała wniosek ekstradycyjny, lecz proces może być długotrwały ze względu na złożoność procedur w USA, które wymagają prawomocnego orzeczenia o tymczasowym aresztowaniu i przeanalizowania ogromnego materiału dowodowego.
Fragment rozmowy Żurka odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych, gdzie żartobliwe uwagi na temat jego wiedzy geograficznej padały ze strony wielu publicystów. „Człowiek pomyłka” – to jedno z określeń pojawiających się na portalach społecznościowych.
Nie brakło też uszczypliwych uwag, jak pytania posłów Pawła Jabłońskiego i Michała Rachonia, którzy w swoim stylu wskazywali na braki w wiedzy Żurka.
Minister sprawiedliwości pozostaje pod ostrzałem krytyki, a jego wystąpienie stało się przykładem, jak ważne są detale i podstawowa wiedza w życiu publicznym.








Dodaj komentarz