Od tygodnia Telewizja Republika oraz jej dziennikarze zmagają się z falą fałszywych alarmów, które poważnie zakłócają pracę stacji. Te zgłoszenia przyciągnęły uwagę służb i dostarczyły zmartwień wielu osobom. Alarmy najczęściej dotyczą rzekomych zagrożeń dla życia, a ich celem wydaje się być destabilizacja redakcji. W środę, 13 maja, policja i straż pożarna przybyły do redakcji po zgłoszeniu o bombie, jednak alarm okazał się fałszywy. W kolejnych dniach podobne zgłoszenia dotyczyły m.in. domów Michała Rachonia i Katarzyny Gójskiej.
Sytuacja stała się poważniejsza, gdy do mieszkania Tomasza Sakiewicza, szefa TV Republika, weszli policjanci po otrzymaniu alarmu o rzekomym terroryście. Funkcjonariusze nie mieli na sobie obowiązkowych oznaczeń i zakuli w kajdanki asystentkę Sakiewicza. Sytuacja wywołała sporo kontrowersji, zwłaszcza że policja nie miała przy sobie identyfikatorów. Działania służb, według Sakiewicza, były nieprofesjonalne i przypominały czasy PRL.
Na adres mailowy telewizji dotarł kolejny fałszywy donos o podłożonej bombie, co zdaniem Sakiewicza było próbą skierowania całej sprawy w stronę rosyjską. W mailu znalazło się nazwisko znanego polityka, co miałoby stanowić fałszywe alibi dla sprawców. Sakiewicz odmówił ujawnienia nazwiska polityka, choć zaznaczył, że cała akcja może być powiązana z zatrudnieniem Zbigniewa Ziobry jako korespondenta w USA.
Polska prokuratura prowadzi śledztwo dotyczące nękania dziennikarzy oraz zachowania policjantów podczas interwencji. Zawiadomienie o podejrzeniu przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy złożyła asystentka Sakiewicza. Funkcjonariusze, według relacji, weszli do mieszkania bez uprzedzenia i nie przedstawili się. Policja twierdzi, że działali w ramach standardowej procedury, jednak brak oznaczeń na mundurach budzi kontrowersje.
Sprawa fałszywych alarmów odbija się szerokim echem, a prokuratura i policja intensywnie pracują nad jej rozwiązaniem. Eksperci z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zaangażowali się w śledztwo, które obejmuje także możliwy udział wątku zagranicznego. Celem działań jest ustalenie, kto stoi za tymi operacjami, które nie tylko destabilizują redakcję, ale również zagrażają bezpieczeństwu wielu osób. Sakiewicz zapowiada, że nie spocznie, dopóki osoby odpowiedzialne za te ataki nie staną przed wymiarem sprawiedliwości. Według niego, sytuacja wymaga zdecydowanej reakcji, a próby zastraszenia niezależnych mediów nie przyniosą efektu.








Dodaj komentarz