Pentagon ogłosił rezygnację z planów wysłania do Polski około czterech tysięcy amerykańskich żołnierzy. Decyzja ta wywołała krytykę wśród polityków obu partii w USA, którzy skarżą się na brak konsultacji z Kongresem oraz sojusznikami z NATO. Informacja o decyzji została przekazana na posiedzeniu komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów, gdzie gen. Christopher LaNeve, szef Sztabu Sił Lądowych USA, potwierdził, że dowództwo uznało anulowanie wysłania brygady pancernej do Polski za najbardziej sensowny krok.
Nie zostały jednak podane szczegółowe powody tej decyzji, a generał LaNeve nie ujawnił, czy Polska została formalnie poinformowana. Ruch Pentagonu wzbudził niepokój wśród niektórych amerykańskich polityków, którzy uważają, że może to być złym sygnałem dla europejskich partnerów, zwłaszcza że decyzję podjęto, mimo że przygotowania do operacji były zaawansowane.
Władysław Kosiniak-Kamysz, polski polityk, skomentował całą sytuację, wskazując na zaskoczenie ze strony polskich władz. Premier Donald Tusk próbował jednak uspokoić nastroje, podkreślając, że otrzymał zapewnienia, iż zmiany mają charakter logistyczny i nie wpłyną bezpośrednio na bezpieczeństwo Polski czy zdolności odstraszania NATO.
To posunięcie Pentagonu wpisuje się w szerszy kontekst operacji wycofywania amerykańskich sił z Europy, co podkreślono dwa tygodnie wcześniej przy okazji ogłoszenia planów wycofania pięciu tysięcy żołnierzy z Niemiec. Pojawiają się głosy, że działania te mogą być związane z napięciami między administracją prawdopodobnie związanymi z polityką Trumpa wobec Iranu.
Dodatkowe napięcia na linii USA-Europa zrodziły się po tym, jak niektóre państwa odmówiły wsparcia dla działań USA przeciwko Iranowi. Krytycy obawiają się, że może to prowadzić do dalszych ograniczeń obecności amerykańskich sił zbrojnych na kontynencie, co niepokoi zwłaszcza w kontekście obecnych obowiązków i umów w ramach NATO.








Dodaj komentarz