Wydarzenia związane z konfliktami na Bliskim Wschodzie ponownie przyciągają uwagę świata. Teheran zaproponował w ostatni weekend już ósmą propozycję pokojową w trwającym konflikcie z USA i Izraelem. Była to odpowiedź na 14-punktowy plan przedstawiony przez Waszyngton. Prezydent Donald Trump szybko odrzucił tę ofertę, określając ją jako „totalnie nieakceptowalną”. Główne kwestie sporne dotyczą programu nuklearnego Iranu. Amerykańska administracja dąży do rozwiązań kompleksowych, oczekując jednocześnie od Irańczyków zawieszenia broni na miesiąc oraz odblokowania portów. Iran chce, aby najpierw nastąpiła deeskalacja napięć. Waszyngton obawia się, że po ewentualnym wycofaniu wojsk negocjacje staną się mniej prawdopodobne. Rozmowy na temat programu atomowego koncentrują się wokół trzech kluczowych punktów. Stany Zjednoczone żądają, by Iran przerwał swój program nuklearny na 20 lat, a Iran proponuje jedynie 8-letnie zawieszenie. Następnie pojawia się kwestia wysoko wzbogaconego uranu, który jest potencjalnym składnikiem bomby atomowej. USA chce, by Iran wywiózł za granicę posiadane 440 kg uranu, ale Teheran chce zachować przynajmniej część z tego materiału. Trzecią kwestią jest żądanie Waszyngtonu dotyczące demontażu instalacji wzbogacania uranu, co Iran zdecydowanie odrzuca. Obecnie szanse na osiągnięcie porozumienia wydają się nikłe, szczególnie że Iran domaga się odszkodowań za dotychczasowe amerykańsko-izraelskie ataki. Prezydent Trump jest znany ze zmienności swoich stanowisk, przechodząc od ostrych odrzutów irańskich propozycji do optymistycznych deklaracji o potencjalnych „niesamowitych postępach” w negocjacjach. Analizy wskazują, że na tych nagłych zwrotach wydarzeń ktoś może zyskiwać finansowo. Agencja Reutera, we współpracy z ekspertami inżynierii finansowej oraz na podstawie raportów CFTC, stwierdziła, że takie wydarzenia mogą prowadzić do zysków sięgających miliardów dolarów z powodu ich wpływu na rynki finansowe.








Dodaj komentarz