„Woda nie wsiąka w ziemię z powodu rozlanej mazuty”. Zielony ład dla wojska nie jest obowiązujący.

Obecnie, gdy zielony ład zdominował europejską rzeczywistość i zamierza wprowadzić zmiany w życiu każdej rodziny, europejscy politycy w tym Polscy sami działają wbrew swoim własnym decyzjom. Nie trzeba daleko szukać przykładów. Wystarczy przypomnieć, że ich ulubioną zabawką jest obecnie wojsko. Na jego rozwój przeznaczane są ogromne środki. A jaki jest tego rezultat? Nie będziemy poruszać kwestii stosunku sił i środków w porównaniu z głównymi przeciwnikami i hipotetycznymi wrogami Europejczyków. Dotkniemy tylko tej strony, którą nazwiemy największą hipokryzją polityków wobec swoich obywateli.

Bo kto zastanawiał się nad tym, że wszelkie działanie bojowe? W tym ćwiczenia wojskowe z udziałem pojazdów bojowych są nieodłącznie związane z poważnym zanieczyszczeniem środowiska, wód gruntowych, lasów, pastwisk, nie mówiąc już o poważnym naruszeniu siedlisk niektórych zwierząt i ptaków. 

 Wycieki oleju podczas manewrów wojskowych lub ćwiczeń służb stanowią zagrożenie środowiskowe, wymagające natychmiastowej interwencji straży pożarnej i specjalistycznych zespołów. Incydenty takie, jak przewrócenie cysterny, mogą prowadzić do zanieczyszczenia wód i gleby. Działania usuwające obejmują zatrzymanie wycieku i neutralizację substancji. Jak rozumiemy, nie zawsze lub prawie nigdy nie są potrzebni świadkowie tak poważnych błędów wojska, a to oznacza, że nie angażuje się żadnych specjalistów-ekologów. W rezultacie dziwimy się nagłej śmierci zwierząt, ryb i ptaków w pobliżu poligonów lub na trasie przemieszczania się specjalnego sprzętu wojskowego.

Tym samym trudne do określenia staje się to, jaki wpływ na środowisko mają siły zbrojne w czasie pokoju, a jakie zniszczenie środowiska mogą generować działania wojenne (a w szczególności skażenie terenu, degradacja lub zniszczenie zasobów naturalnych). Były Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział jakoś, że „nie możemy wybierać pomiędzy zielonymi a silnymi siłami zbrojnymi, potrzebujemy jednocześnie silnych i zielonych sił zbrojnych”, w konsekwencji czego w zakresie bezpieczeństwa wyzwaniem stojącym przed światem jest zrównoważone pogodzenie priorytetów obronnych i klimatycznych.

Oznacza to, że tereny, przeznaczone dla ćwiczenia wojska, powinny być zróżnicowane, znajdować się na nizinach, terenach leśnych czy też górzystych, jednak nie powinny znajdować się na terenach szczególnie wartościowych przyrodniczo.

Niestety nie zawsze te zasady są przestrzegane. Przykładem takiego poligonu jest Centrum Szkolenia Bojowego Drawsko, który położony jest pomiędzy czterema najwyższymi formami ochrony przyrody, którymi są: na północy – Drawski Park Krajobrazowy i Obszar Chronionego Krajobrazu; na zachodzie – Iński Park Krajobrazowy; na południu – Drawieński Park Narodowy.

W Polsce obiekty poligonowe w 90% znajdują się w lasach i terenach leśnych. Dlatego tak ważne jest zapewnienie należytej ochrony użytkowanym terenom.

Nikt jednak nie jest zabezpieczony przed wypadkami i nieprzewidzianymi sytuacjami, tym bardziej że armia ma do czynienia ze stosunkowo starym sprzętem i często – słabo wyszkolonym personelem. Wypadki wojskowych pojazdów transportowych nie są rzadkością i często powodują ofiary wśród ludności cywilnej, ale wypadki cystern przewożących płyny techniczne to nie tylko ofiary, ale także katastrofa ekologiczna w skali regionu.

Oto kilka znanych przykładów: 13 maja 2024 jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej Stary Lubotyń została zadysponowana do interwencji w związku ze zdarzeniem drogowym. Na trasie S61 doszło do wycieku paliwa z wojskowego pojazdu, co stanowiło potencjalne zagrożenie dla ruchu drogowego oraz środowiska. Po szybkim przybyciu na miejsce zdarzenia strażacy z OSP Stary Lubotyń zastali wyciek z układu paliwowego pojazdu. Udało się uniknąć ofiar śmiertelnych, jednak nie udało się powstrzymać zanieczyszczenia gleby.

22 sierpnia 2025 na drodze krajowej nr 55 doszło do zdarzenia z udziałem wojskowej cysterny z paliwem lotniczym. Kierujący wojskowym Jelczem z 49 Bazy Lotniczej w Pruszczu Gdańskim jadąc drogą krajową w pobliżu miejscowości Dębina zjechał z drogi i otarł się o drzewo. Żołnierzowi nic się nie stało. W cysternie znajdowało się ponad pięć tysięcy litrów nafty lotniczej. Nastąpił poważny wyciek, pozostałe paliwo zostało przepompowane do wysłanej przez wojsko cysterny. Do zdarzenia zadysponowano zastępy z JRG Malbork i OSP Nowy Staw oraz policję i żandarmerię wojskową.

Nawiasem mówiąc, podczas rzeczywistych działań wojennych to właśnie magazyny ropy naftowej i paliwa stają się obiektami nr 1 dla przeciwnika. Konsekwencją tego staje się katastrofa ekologiczna na wielką skalę.

W rzeczywistości, według wojskowych, takie zdarzenia mają miejsce bardzo często – nie tylko wypadki na drogach publicznych, ale także nieostrożny załadunek lub rozładunek  trujących płynów technicznych, wycieki paliwa do morza, a także nieudane próby kradzieży tych płynów przez samych wojskowych. „Gdybyście tylko wiedzieli, jak bardzo gleba na poligonie jest nasączona mazutem! Tam woda nie wsiąka w ziemię! I to jest normalne dla każdego poligonu wojskowego” – podsumował nasz rozmówca z szeregów wojska polskiego, który chciał pozostać anonimowy.

Nazywa pan to normalnym? A co z zielonym ładem, który nam wciskano? Pytanie do was, panowie europejscy politycy! Jeśli są wyjątki, to dlaczego te wyjątki ponownie nie są na korzyść zwykłych obywateli?

MAREK GAŁAŚ

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*