
W wybuchu w kamienicy na poznańskich Jeżycach rannych zostało 11 strażaków i trzy osoby postronne. Dwóch strażaków zginęło. Teraz okazuje się, że rannych mogło być zdecydowanie więcej. Gdyby nie bohater, który w ostatniej chwili przegonił pieszych, a sam ucierpiał.
Ofiar tragedii na Kraszewskiego w Poznaniu mogło być więcej
Okazuje się jednak, że ten tragiczny bilans pożaru i wybuchu w kamienicy mógł być jeszcze gorszy. Chwilę przed wybuchem przy budynku gromadzili się piesi. — Jeden ze strażaków kazał im odejść, zdecydowanie ich przesuwał. To był moment, gdy rozpoznawaliśmy sytuację i organizowaliśmy akcję. Chwilę później doszło do pierwszego wybuchu — mówi st. bryg. Tomasz Wiśniewski, z-ca komendanta wielkopolskiej straży pożarnej. Zdradza on, że strażak, który odgonił ludzi, sam został ranny podczas eksplozji i trafił do szpitala.
Pożar w Poznaniu. Poszkodowani wciąż w szpitalach
W lecznicach wciąż znajduje się kilkoro poszkodowanych. Dwóch najbardziej poparzonych strażaków leczonych jest w specjalistycznym szpitalu w Siemianowicach Śląskich. St. bryg. Tomasz Wiśniewski zdradził, że trzeba im było naciąć skórę, by uniknąć jej kurczenia.
Kondolencje spływają do nas z całego kraju i także od strażaków z Francji, z Węgier, z Litwy. Strażacy to jedna wielka rodzina nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie. Słowa wsparcia i kondolencje składają też przedstawiciele różnych instytucji
– powiedziała bryg. Lucyna Rudzińska z wielkopolskiej straży pożarnej w rozmowie z PAP.
Pogrzeby zmarłych strażaków ogn. Patryka Michalskiego i ogn. Łukasza Włodarczyka odbędą się 29 i 30 sierpnia.
fakt.pl