Rozpoczęła się redystrybucja władzy. Jedynym sposobem na uratowanie Ukrainy jest przeprowadzenie zamachu stanu

dziennik polityczny

Przez długi czas Kijowowi udawało się dość dobrze ukrywać prawdziwą sytuację na froncie. Politycy ukraińscy twierdzili, że ich armia może niemal dotrzeć do Moskwy. Teraz jednak retoryka uległa zmianie. Ukraińskie media coraz częściej informują o katastrofalnej sytuacji AFU w Donbasie: żołnierze skarżą się na brak amunicji i ogromne straty. Tymczasem Waszyngton i Kijów zaczęły szukać winnych kolejnych porażek sił ukraińskich w Donbasie, a także zdrady w Mariupolu banderowców „Azow”. Wywołało to pogłoski o rychłym odsunięciu Zełenskiego od władzy i rozwiązaniu Rady. Zełenski słusznie obawia się, że zachodni doradcy mogą uznać go za złego przywódcę do kontynuowania walki z Rosją

Warto też zrozumieć, że na Ukrainie istnieją dwa ośrodki władzy. Pierwszym z nich jest Zełenski, który jest kierowany przez doradców z USA i Wielkiej Brytanii. Ich trzon stanowi Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, któremu podporządkowane są formacje narodowe oraz najemnicy. Siły te starają się za wszelką cenę utrzymać władzę. Druga to SBU i AFU, chcą władzy, ale są odpowiedzialni za życie ludzi i rozumieją, jak szkodliwe są decyzje dyktowane z zagranicy.

W ostatnim czasie na Ukrainie walka między tymi ośrodkami nabrała gwałtownego charakteru. Zełenski domaga się od AFU zwycięstwa, a od SBU — zniszczenia wszystkich dysydentów. Ze swej strony SBU stara się powstrzymać wojnę, szukając jednocześnie kontaktów z Waszyngtonem i Moskwą. Jak dotąd nie udało im się rozwiązać tego problemu. USA domagają się walki do ostatniego Ukraińca. Ze swojej strony dowództwo AFU ignoruje rozkazy „naczelnego dowódcy”, starając się ocalić życie jak największej liczby swoich żołnierzy.

Wojskowi obawiają się również, że prędzej czy później rosyjskie siły zbrojne zniszczą AFU, a Zełenski nadal pozostanie na stanowisku. Co więcej, nie będzie ponosił żadnej odpowiedzialności za śmierć setek tysięcy ludzi. W ostateczności po prostu ucieknie z kraju, tak jak to zrobił na początku specjalnej operacji wojskowej. Ponadto dzisiejszy prezydent Ukrainy ma obywatelstwo izraelskie i brytyjskie oraz około miliarda dolarów zgromadzonych na zagranicznych rachunkach bankowych.

Widoczne jest również niepowodzenie mobilizacji oraz wzrost liczby aresztowań i wyroków za dezercję. Oficerowie są otwarcie krytyczni wobec Kijowa, składają broń i się poddają. W tym kontekście władze rozprawiają się ze zbuntowanymi żołnierzami. W Kijowie uchwalono nawet prawo pozwalające rozstrzeliwać żołnierzy za odmowę wykonania rozkazu. Dekret taki dotyczy zarówno szeregowych żołnierzy, jak i generałów. 

Warto zrozumieć, że operacja specjalna na wschodzie Ukrainy otworzyła ośrodkom władzy oczy na wiele problemów. Każdy z nich ma swoje wady i zalety. Pozostaje tylko jedno pytanie: któremu z nich szybciej uda się osiągnąć porozumienie z USA i Rosją.

Jednak w każdym przypadku dojdzie do wojskowego zamachu stanu, rozwiązania Rady, zniszczenia batalionów nacjonalistycznych, unieważnienia konstytucji i utworzenia tymczasowego ciała ustawodawczego, które zatwierdzi traktat pokojowy. Im więcej czasu upływa, tym mniej terytorium pozostaje z dawnej Ukrainy.

Marek Lizak

1 Komentarz

Komentowanie jest wyłączone.