Gdy dojdzie do wstrzymania dostaw ropy przez Rosję, to cena benzyny może dojść nawet do 15 złotych za litr

dziennik polityczny 2

Czy czeka nas przekroczenie bariery 10, a nawet 15 złotych za litr benzyny? Kiedy ceny na stacjach paliw przestaną rosnąć? Jaka będzie reakcja światowych rynków oraz dostawców paliw spoza Rosji? Czy autogaz także podrożeje, a jeśli tak, to kiedy? Na te wszystkie pytania dziennikarza RMF FM Tomasza Weryńskiego w internetowym radiu RMF24 odpowiadała Urszula Cieślak – ekspertka rynku paliw z BM Reflex.

Tomasz Weryński, RMF FM: Na europejskim rynku ropa znów drożeje. W Londynie za baryłkę surowca trzeba zapłacić już prawie 120 dolarów. A to sprawia, że tankowanie staje się coraz droższe. Już teraz za litr benzyny kierowcy płacą ponad 8 złotych, a cena oleju napędowego jest o niespełna złotówkę niższa. Naszym gościem jest Urszula Cieślak, ekspertka rynku paliw z BM Reflex. Jakie są pani przewidywania? Czy przekroczona zostanie bariera 10 złotych za litr 95?

Urszula Cieślak, ekspertka rynku paliw z BM Reflex: Myślę, że w tym momencie jeszcze ta droga jest dosyć daleka. Póki co testujemy na rynku przekroczenie poziomu 8 złotych i widzimy, że nasze rafinerie próbują wyhamować to tempo podwyżek cen na stacjach. Natomiast fakt jest taki, że głównie na stacjach niezależnych ten poziom już został przebity. Żeby ceny wzrosły do poziomu 10 złotych za litr (mówimy tu o 95-oktanowej benzynie), to notowania cen na rynku ropy powinny zostać podbite. Co oczywiście nie jest niemożliwe w obecnej tej napiętej i dynamicznej sytuacji na rynku ropy. Natomiast w chwili obecnej myślę, że będziemy testować takie poziomy między 8 złotych, a 8 złotych 50 groszy. Te 10 złotych byłoby możliwe, gdyby ceny ropy na przykład wzrosły w okolice 140, 150 dolarów za baryłkę.

W mediach pojawiają się nawet prognozy, że gdy dojdzie do wstrzymania dostaw ropy przez Rosję, to cena benzyny może dojść nawet do 15 złotych za litr. Czy to jest realny scenariusz, czy jakieś bajki?

W perspektywie ostatnich kilku, kilkunastu tygodni widać, że nie ma nierealnych scenariuszy, bo to, co się dzieje dzisiaj, również wydawało nam się jeszcze kilkanaście tygodni temu niemożliwe. Więc zgodnie z zasadą “nigdy nie mów nigdy” powiedzmy, że jest to scenariusz możliwy, jednak w mojej opinii odległy. Ten poziom cen będzie z całą pewnością stanowił barierę ceny, która doprowadzi do naturalnego ograniczenia konsumpcji, a wtedy mniejszy popyt będzie powodował również wstrzymanie dalszych podwyżek cen na rynku. Także wydaje mi się, że jeżeli ceny będą dynamicznie rosły, to w którymś momencie zaczniemy odczuwać spadek popytu na paliwa i to będzie stabilizowało (w pewnym sensie) sytuację. Natomiast to, że w najbliższych kilku, kilkunastu tygodniach wakacji zostaniemy z wysokimi cenami ropy i paliw, to od tego nie ma odwrotu. Natomiast nie wydaje mi się, żeby to były poziomy rzędu powyżej 10 złotych za litr, a na pewno w tej najbliższej perspektywie 15 złotych.

Arabia Saudyjska zapowiedziała, że gdy Rosja przykręci kurki, to ona zwiększy wydobycie. Czy to może jakoś skompensować braki surowca?

Tak, ale oczywiście to nie będzie tak, że Arabia Saudyjska będzie w stanie (czy którykolwiek z eksporterów ropy) zapełnić te niedobory, które powstaną po wstrzymaniu dostaw ropy z Rosji. Natomiast jeżeli to będzie działanie globalne i wszyscy producenci będą w stanie dołożyć się do tej produkcji (poza Arabią Saudyjską pojawiają się teraz głosy i próby zniesienia sankcji na ropę z Wenezueli, co również spowodowałoby dodatkowe dostawy surowca na rynek europejski) wszelkie takie działania powinny sytuację stabilizować. Myślę, że rynki będą przyzwyczaiły się do działania w nowej sytuacji i to jest kwestia przeszacowania tych obecnych dostaw i ułożenia tych rynków na nowo. To oczywiście zajmie trochę czasu. Natomiast to też nie oznacza, że fizycznie zabraknie surowca na rynkach. A więc to też nie jest tak, że te ceny ropy będą rosły w nieskończoność. Gwałtowny i długotrwale utrzymujący się wysoki poziom cen ropy naftowej z całą pewnością doprowadzi do spadku konsumpcji.

To jeszcze na koniec pokuśmy się o prognozy dotyczące autogazu. Jak w tym przypadku wygląda najbliższa przyszłość?

Myślę, że o ile te najbliższe dni mogą być stabilne, to jednak w konsekwencji tego że ceny ropy, ceny benzyny drożeją, to także ceny autogazu mniej więcej w perspektywie trzech, czterech tygodni mogą zacząć ponownie rosnąć. Poza tym przez ten okres wakacyjny sytuacja może być trochę bardziej stabilna. Natomiast pamiętajmy, że autogaz jest także paliwem opałowym, więc z całą pewnością powrót do gromadzenia zapasów przed sezonem opałowym, dla tych którzy dzisiaj mają instalacje gazowe w swoich domach, będzie powodował również wzrost cen tego paliwa. Poza tym, będzie to też produkt objęty sankcjami, więc jego dostawy z Rosji (które na nasz rynek były istotne) będą powodowały, że będziemy kupować gaz z innych kierunków, który także może okazać się droższy niż gaz rosyjski.

rmf24.pl