Ambicje MON. Po szybkim uzawodowieniu podchorążych, trzeba pozyskać jeszcze stu tysięcy ochotników

dziennik polityczny

Po prawie dwóch tygodniach od wielkiej kampanii rekrutacyjnej z udziałem wojskowych centrów rekrutacji i wejściu w życie przepisów wykonawczych, w 16 jednostkach wojskowych rozpoczyna się szkolenie podstawowe w ramach dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej. Szef MON wybiera się do Węgorzewa, do tamtejszego 11 Mazurskiego Pułku Artylerii.

Jak informuje Wydział Prasowy Centrum Operacyjnego MON, od momentu uruchomienia przyjmowania deklaracji tj. 21 maja br. do nowego rodzaju służby złożono ich już ponad 3500. Należy przypomnieć, że tego majowego dnia weszło w życie rozporządzenie MON w sprawie dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej. A ponadto w 32 miejscowościach w całej Polsce odbyły się pikniki wojskowe pod hasłem „Wstąp do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej” oraz wystawiono 70 punktów rekrutacyjnych. Ma to to być nowa forma promocji rekrutacji na wzór amerykańskie, kiedy to wojska wychodzi do społeczeństwa, a nie siedzi za biurkami i biernie czeka na chętnego, który założy mundur.

W planach jest tworzenie mobilnych zespołów rekrutacyjnych, które zostaną wyposażone w samochód, aby objazdowo w terenie szukały ochotników. W tym celu zmieniono szyld na Centralne Wojskowe Centrum Rekrutacji, które było współorganizatorem tego przedsięwzięcia i zastąpiło działające w dotychczasowej formule terenowe organy administracji wojskowej, z nowym już podporządkowaniem – pod MON, a nie szefa Sztabu Generalnego WP. Nowemu centrum podlega 16 oddziałów zamiejscowych i 86 wojskowych centrów rekrutacji (WCR). Tak, tak, te 16 oddziałów to byle WSzW, a 86 poprzednikami WCR to nic innego jak WKU, z chlubną ponad stuletnią tradycją.

Efektem tych działań było ok. 1600 wniosków, co MON uznał za sukces w sytuacji gdy na Ukrainie trwa wojska, a zagrożenie Ojczyzny od strony wschodniej granicy jest bardzo poważne. Przypominają o tym codziennie media, a ponadto o korzyściach, także finansowych wynikających z dobrowolnego wstąpienia do wojska. Po dwóch tygodniach, mamy podwojenie kandydatów na żołnierzy. Obawiam się, że w takim tempie ciężko będzie pozyskać do 15 tysięcy ochotników, bo takie właśnie limity wyznaczył MON i tyle zamierza w tym roku pozyskać do nowej służby. Szkolenie podstawowe trwa 28 dni. W tym okresie żołnierze zapoznają się z musztrą, regulaminami wojskowymi oraz obsługą wyposażenia osobistego. Kończy się sprawdzianem z wybranych elementów tego szkolenia, przysięgą i wydaniem książeczki wojskowej. Nie ukończenie szkolenia podstawowego stanowi obligatoryjną przesłankę do zwolnienia żołnierza z odbywania zasadniczej dobrowolnej służby wojskowej. Kolejnym etapem dobrowolnej służby jest 11 miesięczne szkolenie specjalistyczne.

W tym roku turnusów 28 dniowych ma być sześć – pierwszy zaczyna się 6 czerwca, a kończy 3 lipca, zaś a ostatni odpowiednio: 14 listopada i 11 grudnia. Aby plan MON został zrealizowany do końca roku, na jednym turnusie należałoby szkolić ok. 2,5 tysiąca ochotników, co w przeliczeniu na 16 jednostek wojskowych daje średnią liczbę ponad 150 szkolonych żołnierzy na jeden ośrodek.

Jeśli – jak twierdzi MON – do tej pory złożono ok. 3,5 tysiąca deklaracji ze strony ochotników, to by oznaczało, że do chwili rozpoczęcia drugiego turnusu szkolenia podstawowego, czyli do 4 miesiąca należałoby pozyskać ok. 1,5 tysiąca kandydatów. Zanim jednak ochotnik założy mundur wojskowy, musi przejść badania lekarskie i psychologiczne, które mają trwać nie dłużej niż dwa dni, a łącznie z badaniami lekarskimi przeprowadzonymi w wojskowej komisji lekarskiej w celu wydania orzeczenia łącznie do 5 dni. W dodatku kandydat może liczyć na zakwaterowanie oraz wyżywienie, jeśli rekrutacja potrwa dłużej niż 1 dzień.

Wojskowe centra rekrutacji, aby wywiązać się z tych zobowiązań mają określone limity. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie – w wielu przypadkach WCR są „pod kreską”. To jest stresująca sytuacja, bo po WSzW i WKU miała być poprawa jakościowa działań. Jak ostrzegał Artur Kolski w artykule pt. „Ustawa Błaszczaka” bez tajemnic, czyli wepchnąć szybko ochotnika do wojska i dać „marchewkę” [Analiza] – cz. 3 koszty poszukiwania oraz samej rekrutacji niebotycznie wzrosną. Jak do tej pory to kandydat aktywnie realizował czynności z powołaniem mając czas do przemyślenia decyzji oraz swobodę rezygnacji czy zaniechania z dalszej procedury. Nowa procedura ma za zadanie wepchnąć kandydata w ciągu jednego dnia do wojska z nadzieją, że on tam pozostanie. „Marchewką” jest stosunkowo wysokie wynagrodzenie na poziomie najniższego uposażenia szeregowego zawodowego (4560 zł, bez podatku, ale nie odliczaną już 9 proc. składką zdrowotną). Teoretycznie powinno to zachęcić młodych ludzi bez wymaganego przynajmniej średniego wykształcenia, jak w innych służbach mundurowych. Tego entuzjazmu nie widać, na co wpływa stosunkowo niskie bezrobocie oraz inne alternatywy rozwoju zawodowego.

Szkoda, że przy promocji dobrowolnej służby wojskowej nie wykorzystano w tym roku kwalifikacji wojskowej, która rozpoczęła się dość późno, bo na początku kwietnia (ustawę o obronie Ojczyzny przyjęto 11 marca oraz znane już były projekty ustaw wykonawczych). W przyszłym roku za rekrutacje będzie już odpowiadał MON, a ponadto nie będzie już ograniczeń wiekowych (do 25 lat przy kwalifikacji), bo – zgodnie z ustawą – wezwać będzie można także osoby, które nie ukończą 60 roku życia. Osoby, które zastanawiają się nad odbyciem dobrowolnej służby wojskowej i karierą zawodową powinny pamiętać, że uprawnienia emerytalne w służbach mundurowych nabywa się dopiero po 25 latach.

Dlatego wojsko szansy na pozyskanie kolejnych ochotników widzi w absolwentach szkół średnich z klasami wojskowymi. Świadczy o tym niedawna decyzja szefa MON o zwiększeniu limitu zezwoleń na prowadzenie oddziałów przygotowania wojskowego w tym roku z 40 do 115 (ponad 7 tysięcy uczniów). To oznacza, że wszystkie wnioski o utworzenie klas wojskowych, które trafiły do MON zostały zaakceptowane. Jak zapowiada MON, od września 2022 roku liczba oddziałów przygotowania wojskowego wyniesie już 265, co oznacza ponad dwukrotny wzrost i kilkanaście tysięcy potencjalnych kandydatów na 12 dniowe szkolenie podstawowe, przy dodatkowych preferencjach do szkół wojskowych. Efekty tych działań mogą pojawić się najwcześniej za 2-3 lata. Jest to początek budowy narodowego systemu edukacji wojskowej.

Ale ambicje MON są duże większe, bo po szybkim uzawodowieniu w tym roku podchorążych, trzeba pozyskać jeszcze ze stu tysięcy ochotników. To będzie trudne wyzwanie w sytuacji nadciągającego kryzysu gospodarczego i osłabienia tempa przyrostu pieniędzy na armię. MON kupuje kosztowny sprzęt wojskowy, głównie za granicą, a powinien także więcej uwagi skupić na podstawowym wyposażeniu żołnierzy, w tym również jakości butów. Na szczęście, w przypadku zmiany koncepcji w ustawie o obronie Ojczyny jest możliwość zastąpienia dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej – służbą obowiązkową i odtworzenia stosunkowo szybko rezerw osobowych na czas „W”.

portal-mundurowy.pl