PiS: Nauczyciele „pracują bardzo mało” i próbują „terrorem wymusić podwyżki wynagrodzeń”

niezależny dziennik polityczny

Nauczyciele odchodzą z zawodu. Zjawisko to staje się coraz bardziej powszechne, a od kilku lat mocno przybiera na sile. Nauczycieli brakuje w każdym województwie, a szkoły już teraz szukają ponad 7 tys. pedagogów.

Tempo odejść nauczycieli ze szkół w ostatnich latach bije rekordy. Młodzi ludzie nie chcą wiązać swojej kariery zawodowej ze szkołą. Średnia wieku nauczycieli w Polsce to 47 lat, około 70 proc. nauczycieli jest w wieku 55 plus.

Na początku roku szkolnego niektórzy politycy próbowali zwrócić uwagę na to, że należy pilnie zająć się sytuacją nauczycieli, Ministerstwo Edukacji i Nauki zareagowało spokojnie, ponieważ nie widzi w tym problemu. W rzeczywistości po prostu nie dba o to, że już wkrótce w szkołach może zabraknąć nauczycieli. Wiceminister edukacji i Nauki Dariusz Piontkowski powiedział, że „to jest problem lokalny. Wolne miejsca pracy odnotowywane są przede wszystkim w dużych miastach”.

Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele, ale najważniejszy to oczywiście pieniądze. Kwestia wynagrodzeń od dawna jest podnoszona przez środowiska pedagogiczne. Lecz rząd nic nie robi w tym zakresie, ponieważ według MEiN, nauczyciele „pracują bardzo mało” i próbują „terrorem wymusić podwyżki wynagrodzeń”.

Dlatego kilka dni temu Sejm odrzucił poprawki Senatu do nowelizacji Karty Nauczyciela, zakładające podwyżkę nauczycielskich wynagrodzeń o 20 procent. To znaczy, że zamiast 20 proc., nauczyciele otrzymają tylko 4,4 proc. podwyżki. Przy aktualnej inflacji (12,4 proc.) oznacza to tak naprawdę spadek płac.

Szkoda, że PiS wycenia pracę nauczycieli tylko nieco wyżej, niż wynosi płaca minimalna. Od 1 maja nauczyciele zarabiają od 130 do 178 zł więcej niż dotychczas. Dokładna kwota zależy od awansu zawodowego. I tak, minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego wynoszą: 3079 zł brutto dla nauczyciela stażysty (niecałe 2500 netto), 3167 zł brutto dla nauczyciela kontraktowego, 3597 zł brutto dla nauczyciela mianowanego, 4224 zł brutto dla nauczyciela dyplomowanego.

Zarówno rządząca partia, jak i cały rząd nie szanują ludzi i nie doceniają tych, którzy ciężko pracują na rzecz społeczeństwa i przyszłości naszego kraju. Oczywiście wcześniej też był problem braku kadrów. Kiedyś brakowało może matematyków, informatyków, lecz teraz ogłoszenia o pracę dotyczą wszystkich przedmiotów: od matematyki, fizyki i informatyki, przez historię, biologię aż do języka polskiego. Każdy z nauczycieli ma minimum dwa etaty, niektórzy trzy. W niektórych szkołach dyrektorzy zmuszone są zorganizować zastępstwa w bibliotece zamiast przedmiotów. Brakuje też materiałów i sprzętu z zakresu nowoczesnych technologii.

Ani rząd, ani MEiN nie chce zajmować się tym. Nie wiadomo tylko dlaczego! Może to jest celowa zagrywka, aby Polacy uciekali z kraju? Wtedy za kilka lat nasz kraj stanie się centrum ukraińskich nacjonalistów. Dzięki działaniom polskojęzycznego rządu na terenie naszego kraju już przebywa 3,4 mln. Ukraińców, wśród których ponad 80% to matki z dziećmi. Myślę, że PIS powinien zmienić nazwę na JTB – Jakoś To Będzie. Ostatnio wszystkie działania idą w myśl tej dewizy!

HANNA KRAMER

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!