Skandaliczne słowa Brauna i niezrozumiała decyzja prokuratury. Prawnicy zdumieni, a w resorcie zdrowia załamują ręce

Szokujące słowa „Będziesz pan wisiał” padły z ust posła Grzegorza Brauna z mównicy sejmowej we wrześniu ubiegłego roku pod adresem ministra zdrowia Adama Niedzielskiego (49 l.). Szef resortu zdrowia od razu skierował swe kroki do prokuratury. Po miesiącach dochodzenia warszawscy prokuratorzy uznali jednak, że sprawa jest mało groźna i ją umorzyli. Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, nie kryją zdziwienia i wprost mówią o politycznej uległości śledczych.

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski (71 l.) w rozmowie z „Faktem” podkreśla, że słowa „będziesz wisiał” mogą być potraktowane jako groźba karalna. – Takimi słowami zwracano się do przestępców, natomiast minister Niedzielski działał w interesie społecznym – mówi Faktowi prof. Zbigniew Ćwiąkalski (71 l.).

– Prokuratura powinna podjąć co najmniej postępowanie wyjaśniające, a nie umarzać sprawę z góry tylko dlatego, że w tle są przyczyny polityczne. Słowa „będziesz wisiał” mogą być potraktowane jako groźba karalna albo zniesławienie. Do tej pory, gdy ktoś obrażał członków ekipy rządzącej, prokuratura ochoczo wszczynała postępowanie. Tutaj postępowania nie wszczyna, bo a nuż się posłowie Konfederacji przydadzą w głosowaniu. Kontekst jest tutaj polityczny – uważa Ćwiąkalski.

– Czy dlatego nie zostanie postawiony w stan oskarżenia, że jest posłem? Czy posłowi można więcej niż obywatelowi? – pyta z kolei Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia.

Wybryk posła Grzegorza Brauna nie był jedynym tego typu, z jakim musiał mierzyć się minister zdrowia Adam Niedzielski. W maju ubiegłego roku grupa przeciwników szczepień zaczaiła się na ministra przed jego własnym domem. Gdy minister podszedł do budynku, kilka osób podbiegło do niego i zaczęli wypytywać „dlaczego są tak traktowani”.

Niedzielski nie chciał im odpowiedzieć i szybko wszedł do windy. Antyszczepionkowcy zauważyli, na które piętro zmierza i szybko poszli za nim schodami. Tam również próbowali zadać mu pytania, idąc pod same drzwi jego prywatnego mieszkania.

Zdaniem przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, taka pobłażliwość prokuratury zachęcić może kolejne osoby do jeszcze bardziej radykalnych działań.

– Pani prokurator (która umorzyła śledztwo – przyp. red.) zdaje się nie dostrzegać koincydencji zdarzeń. Wypowiedzi posła Brauna współgrają z najściem na dom ministra zdrowia przez grupy antyszczepionkowe. Decyzja o umorzeniu może jedynie tego typu grupy ośmielić – wyjaśnia w rozmowie z „Faktem” Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska.

– Takie słowa, szczególnie wypowiadane oficjalnie przez polityków, nie powinny krążyć w przestrzeni publicznej – mówi „Faktowi” dr Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – One zaostrzają debatę. Ona wręcz staje się groźna. Obywatele mają wrażenie, że już bezkarnie można ludziom grozić. Ja rozumiem, iż prokuratura uznała, że to nie była realna zapowiedź groźby, ale pewien zwrot frazeologiczny. Wydaje się, że to jest wypowiedź skandaliczna, bo mówimy o publicznej wypowiedzi, która masowo się rozprzestrzeniła – podkreśla dr Małecki.

Prawnik zauważa, że teraz z punktu widzenia Kodeksu karnego posłowi niczego nie można zrobić. – Natomiast ja bym poszukał pewnych podstaw do odpowiedzialności za wykroczenie. Może nieobyczajny wybryk w miejscu publicznym – dodaje.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!