Banaś przed senacką komisją ds. Pegasusa. „Padłem ofiarą nielegalnej inwigilacji”

– Tak, padłem ofiarą nielegalnej inwigilacji – powiedział przed senacką komisją Marian Banaś (66 l.). We wtorek w Senacie kontynuowane są prace dot. wyjaśnienia nielegalnej inwigilacji systemem Pegasus. Oprócz obecnego szefa NIK, przed senacką komisją pojawił się były prezes Najwyższej Izby Kontroli, a obecnie senator – Krzysztof Kwiatkowski (60 l.).

– Nie ma żadnych wątpliwości, że przy zakupie systemu Pegasus złamano prawo, bo doszło do naruszenia dyscypliny finansów publicznych – powiedział we wtorek senator i były prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

Po zakończeniu przesłuchania przed nadzwyczajną komisją senacką ds. Pegasusa senator Krzysztof Kwiatkowski wypowiedział się dla dziennikarzy.

Przyznał, że w 2018 r., jak był prezesem NIK, zostały złożone w prokuraturze zawiadomienia o przestępstwie w związku z transakcją, która – jak się potem okazał – była zakupem Pegasusa.

– Złożyliśmy dwa wnioski do prokuratury o złamanie dyscypliny finansów, nie tylko przez wiceministra sprawiedliwości, nadzorującego Fundusz Sprawiedliwości, czyli pana ministra Michała Wosia, ale także przez szafa CBA pana Ernesta Bejdę – powiedział Kwiatkowski dziennikarzom.

– Oba te postępowania zostały umorzone, ale, co ciekawe, wiceminister finansów Piotr Patkowski, który pełni obowiązki rzecznika dyscypliny finansów publicznych w drugiej instancji stwierdził, że umorzenie jest nie z uwagi na brak złamania przepisów prawa, tylko z uwagi na znikomą szkodliwość. Potwierdził więc, że doszło do złamania przepisów prawa – mówił Kwiatkowski.

Zdaniem senatora informacje o tym nieuprawnionym przekazaniu 25 mln złotych z funduszu pomocy pokrzywdzonym Funduszu Sprawiedliwości NIK zawarła już w sprawozdaniu z wykonania budżetu państwa za rok 2017.

– My wtedy nie znaliśmy słowa Pegasus, opisaliśmy to jako system techniki operacyjnej – powiedział. – Słowo Pegasus nie pojawia się w żadnych dokumentach, do których NIK mogła dotrzeć – dodał.

Senator podkreślił, że nie ma żadnych wątpliwości, że doszło do złamania przepisów prawa, nielegalnie przekazano pieniądze i właśnie z tych nielegalnie przekazanych pieniędzy dokonano zakupu. Pytany, czy służby mogą się posługiwać tak nabytym programem odpowiedział, że „to nie było przedmiotem kontroli NIK”.

Po Krzysztofie Kwiatkowskim (prezesie NIK w latach 2013-19) z komisją spotkał się obecny prezes Marian Banaś.

Przed senacką komisją stawił się we wtorek także szef NIK-u Marian Banaś. Urzędnik oświadczył, że padł ofiarą nielegalnej inwigilacji, której miały dopuścić się służby.

– Tak, padłem ofiarą nielegalnej inwigilacji – stwierdził Banaś. Obecny prezes NIK-u powiedział o dwóch przypadkach: w 2017 r. gdy w remontowany mieszkaniu odkryto kable służące do podsłuchu. Drugi przypadek był w 2018 r. gdy, jak powiedział, stwierdzono próbę włamania na jego prywatny telefon.

Szef NIK-u podkreślał, że ciągle odmawia się mu dostępu do akt w jego sprawie. – Podejrzewam, że służby do dziś pracują nad moją osobą i rodziną. W zarzutach przywołany jest fragmentem z roku 2020 i 2021, gdy już byłem prezesem NIK – wskazywał.

– Cała akcja, która jest przeciw mnie skierowana, jest po to, aby pozbawić mnie funkcji szefa NIK i ustanowić komisarza politycznego. (…) Cała akcja jest prowadzona, aby ostatnią niezależną instytucję zmonopolizować i pozbawić jej funkcji – dodawał.

Banaś przekazał, że powiadomił w tej sprawie prokuraturę, ale do dziś nie dostał informacji, co się dalej stało. Podejrzewa, że śledztwo zostało umorzone.

– Podjąłem decyzję o niezwłocznej pilnej kontroli ws. nadzoru nad służbami specjalnymi – poinformował Banaś. Zdaniem urzędnika przesłuchany być powinien wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!