Wojna o ekogroszek. Dlaczego górnicy chcą za wszelką cenę bronić rakotwórczego węgla?

Co roku w Polsce znika 46-tysięczne miasto – tyle osób umiera z powodu zanieczyszczeń powietrza. Z rakotwórczym benzo(a)pirenem mamy największy problem w Europie. Rząd chce podnieść normy jakościowe węgla, którym pali się w domach, ale branża górnicza grozi wypowiedzeniem umowy społecznej.

Jeśli nie zmienicie norm, życiem zapłacą za to dziesiątki tysięcy Polek i Polaków, odpowiadają przedstawiciele organizacji pozarządowych.

Od kilku tygodni trwa spór o ekogroszek. O samo słowo, to, co przez nie rozumiemy, ale też o jego jakość.

Nie wiemy dokładnie, ile tego paliwa stałego produkuje się w kraju – może milion ton, może półtora miliona. Jeśli dane są prawdziwe, ekogroszek stanowi nie więcej niż 2,7 proc. całego węgla wykopanego w Polsce. Jest zaledwie cząstką potężnego rynku, ale niezwykle cenną, bo sprzedawcy wiele na nim zarabiają. Nie ma w kraju bardziej marżowego produktu węglowego – od września cena za tonę ekogroszku wzrosła z ok. 800-900 zł do 1500 zł.

Reszta ekogroszku dostępnego na rynku – może milion ton, może więcej, dokładnie nie wiadomo – pochodzi z importu. Czy to węgiel dobrej jakości? Podobno często lepszy niż krajowy, choć wiceprezes PGG, największego polskiego producenta ekogroszku, ma co do tego zastrzeżenia.

Istnieją poważne przesłanki mówiące o tym, że ekogroszek w warunkach domowych spala się gorzej niż w trakcie badań laboratoryjnych i emituje niebezpieczne dla zdrowia związki, w tym silnie rakotwórczy benzo(a)piren. W polskim powietrzu jest go najwięcej w całej Unii Europejskiej – stężenie benzo(a)pirenu przekracza normy w prawie każdym dużym mieście.

Z badań opinii publicznej wynika z kolei, że wiele osób wierzy w neutralny lub pozytywny wpływ ekogroszku na środowisko – to zdaniem organizacji pozarządowych efekt greenwashingu, ekościemy, nabierania Polek i Polaków za pomocą nazwy, wyglądu opakowań i informacji na nich zawartych.

Gra o przyszłość ekogroszku toczy się teraz i jest ostra. Przyglądając się jej, można odnieść wrażenie, że to walka o węgiel w ogóle. 

Planowana nowelizacja rozporządzenia ma zwiększyć jakość ekogroszku i pozbawić go przedrostka „eko”. 

Gdy wydawało się, że nowelizacja wejdzie w życie, przedstawiciele Ministra Klimatu i Środowiska usłyszeli od branży węglowej, że zmiany wprowadzą Polaków w ubóstwo energetyczne, pogrążą polskie kopalnie, bez pracy zostanie 400 tysięcy osób, a górnicy zagrozili wymówieniem umowy społecznej dotyczącej odejścia od węgla.

Co odpowiedział im obecny na spotkaniu Ireneusz Zyska, wiceminister w Ministerstwie Klimatu i Środowiska? Spieszył się, miał dla nich zaledwie kilkadziesiąt minut, publicznie zdążył tylko powiedzieć, że wszystko jest do przemyślenia i nikt w rządzie nie chce walczyć z górnikami. A potem wyszedł.

Nowa nazwa, czyli chaos?

Ma od pięciu do 31,5 mm, handluje się nim od kilkudziesięciu lat, nikt już nie pamięta, skąd wzięła się jego nazwa, ale powstała prawdopodobnie na początku lat 90. Wytwarza się go z węgla kamiennego, który trzeba pokruszyć, przesiać, opłukać i dzięki temu nadać mu lepsze parametry. 

Pilniej przyjrzano się ekogroszkowi dopiero w 2018 r., kiedy ukazało się rozporządzenie w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych. To o nie trwa walka. Co dwa lata trzeba je przejrzeć. Ten czas już minął – teraz można wprowadzić nowe normy lub pozostać przy starych. 

Jakość powietrza od tego czasu się poprawiła, ale wiele polskich miast wciąż jest jedynymi z najbardziej zanieczyszczonych w Europie. Kiedy Zyska opuścił spotkanie z przedstawicielami branży węglowej, głos zabrał inny przedstawiciel Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Roman Głaz. Powiedział, że z danych za 2020 r. wynika, że prawie jedna trzecia stref w Polsce nie spełnia wymogów jakościowych pod względem pyłów w powietrzu, a prawie we wszystkich za dużo jest rakotwórczego benzo(a)pirenu.

Nowelizacja rozporządzenia ma sprawić, że jakość powietrza się poprawi, a spalany węgiel będzie wyższej jakości. I jeszcze coś – ma zniknąć nazwa ekogroszek, którą zastąpi „groszek III”. – Jeśli to się stanie, powstanie chaos informacyjny, ludzie będą myśleć, że groszek III jest gorszy jakościowo niż groszek II i groszek I. A to nieprawda – mówi Gazeta.pl Łukasz Horbacz z Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla.

Dodaje, że branża węglowa rozumie potrzebę transformacji, ale chciałaby, żeby była ona przeprowadzana mądrze. – Nikt z nas nie twierdzi, że ekogroszek jest paliwem ekologicznym w sensie absolutnym. Twierdzimy za to z całą stanowczością, że jest najbardziej ekologicznym paliwem węglowym, przeznaczonym do nowoczesnych kotłów węglowych w standardzie ecodesign – mówi Horbacz.

Sprawdźmy.

Ciepły drań

„Już taki jestem ciepły drań i parametry świetne mam. Karlik to moje imię, spalam się wolno w zimie, by więcej ciepła dawać Wam” – to słowa z zeszłorocznej reklamy Polskiej Grupy Górniczej, największego w kraju producenta ekogroszku w Polsce. Na swojej stronie PGG dodaje, że „jest producentem markowych paliw ekologicznych”. W dużym sklepie internetowym pangroszek.pl oferowane są „paliwa przyjazne środowisku”. Groszki „Ekochamp” są reklamowane jako ekologiczne. Tak samo „Ekogroszek Medex Premium”. Nie trzeba zresztą szukać tego na stronie producentów i handlarzy – na stronie domynowoczesne.info.pl, która zajmuje się poradami z zakresu budownictwa, czytamy: „Ekogroszek jest eko”.

Oprócz słów o ekologiczności, producenci chętnie umieszczają na workach rysunki roślin i zwierząt, a Synergio Group, producent „Ekogroszku Sztygar” chwali się, że sadzi drzewa.

– Węgiel nie może być traktowany jako produkt ekologiczny. W wyniku jego spalania powstaje np. dwutlenek węgla, jeden z głównych gazów cieplarnianych wywołujących kryzys klimatyczny. W warunkach domowych spalanie węgla przyczynia się do znacznej emisji pyłów zawieszonych szkodliwych dla zdrowia. Produkt ekologiczny nie powinien szkodzić zdrowiu. Musi być dla zdrowia bezpieczny. Greenwashing w przypadku ekogroszku jest sankcjonowany również przez państwo, bo ta myląca nazwa występuje w rządowym rozporządzeniu – mówi Gazeta.pl mec. Kamila Drzewicka z Fundacji ClientEarth, Prawnicy dla Ziemi.

Fundacja, w której pracuje, zleciła naukowcom Politechniki Warszawskiej badanie, które wywołało burzę.

Badanie dr. Badydy

Na początku tego roku naukowcy z Politechniki Warszawskiej opublikowali wyniki badania, podczas którego spalali ekogroszek. Do testów wykorzystali kocioł z certyfikatem ecodesign, w założeniach spełniający najbardziej restrykcyjne przepisy dotyczące kotłów na paliwa stałe. W Polsce kotłów na węgiel jest ok. 3,5 – 4 mln. Z tego ok. 800 tys. to kotły nowoczesne, kupione w ciągu ostatnich czterech lat. Z tego co najwyżej 200 tys. stanowią kotły ecodesign, najnowocześniejsze na rynku. To w nich spalanie ekogroszku powoduje najmniejszą emisję zanieczyszczeń. Część z nich Polacy zamontowali dzięki programowi „Czyste Powietrze”, który dopuszczał możliwość wymiany starego kotła na nowy, jeśli nie było szans na podłączenie domu do sieci ciepłowniczej lub sieci dystrybucji gazu. Albo jeśli takiego podłączenia nie uzasadniały względy ekonomiczne. Od 2022 r. program nie będzie już obejmował pieców węglowych.

Zespół pod kierunkiem dr. hab. inż. Artura Badydy przeprowadził badanie inne, niż to znane z laboratoriów, gdzie certyfikowany jest ekogroszek. – Nie chcieliśmy powtarzać warunków ściśle kontrolowanych, tylko zobaczyć, co dzieje się z ekogroszkiem w warunkach zbliżonych do rzeczywistych. Normalni użytkownicy kotłów węglowych nie czyszczą ich przecież codziennie z najdrobniejszych pozostałości po paliwie, a to robi się w laboratoriach. W przeciwieństwie do pracowników laboratorium nie mają też możliwości kontrolowania w pełni procesu spalania. A wystarczy, że zmienią się nieco warunki pogodowe, instalacja będzie zapchana lub nieszczelna, do kotła trafi inne paliwo i spalanie będzie przebiegało inaczej – mówi Gazeta.pl dr Badyda.

Razem z zespołem sprawdzili ekogroszek dwóch popularnych i łatwo dostępnych na rynku marek. – Wielokrotnie przekroczone zostały normy pyłu całkowitego w spalinach, znacząco przekroczone stężenia tlenku węgla i tlenków azotu, a do atmosfery emitował się rakotwórczy benzo(a)piren – mówi dr Badyda.

Niektóre z norm zostały przekroczone nawet kilkudziesięciokrotnie. Próbki pozostałości po spalonym ekogroszku wysłano do Laboratorium Badawczego Analizy Paliw Instytutu Energetyki. Okazało się, że jeden z dwóch przebadanych ekogroszków nie spełnił deklarowanych przez producentów parametrów – dał mniej energii niż zadeklarował producent. 

Z metodyką badania nie zgodzili się przedstawiciele branży sprzedawców węgla. Zarzucają dr. Badydzie i jego zespołowi, że przeprowadzili je nieprawidłowo.

Co na to dr Badyda? We wtorek na Gazeta.pl opublikujemy rozmowę, w której naukowiec odpowiada na zarzuty i opowiada o swoim badaniu.

Nowe normy

Na opakowaniu ekogroszku „Karlik” można wyczytać: zawartość wilgoci – do 12 proc., wartość opałowa – 26 MJ/kg, zawartość popiołu – do 9 proc. To ekogroszek z górnej półki, na rynku przeważają produty o słabszych parametrach. Dziś normy dopuszczają do domowego użytku ekogroszek o wartości opałowej nie mniejszej niż 21 MJ/kg.

Jeśli Minister Klimatu i Środowiska znowelizuje rozporządzenie, „Karlikiem” jak i większością pozostałych ekogroszków produkowanych w Polsce, nie będzie można już palić. 

Nowe normy jakościowe: wilgoć – nie więcej niż 11 proc., wartość opałowa w stanie suchym – powyżej 28 MJ/kg.

Takiego węgla w Polsce praktycznie nie ma – trzeba będzie go importować z zewnątrz, np. z Rosji i Kolumbii. Więcej o imporcie węgla w środę na Gazeta.pl.

Ile tego węgla? 

Nowe rozporządzenie to problem dla wielkich graczy – PGG i Tauron planowały podwoić produkcję ekogroszku, najbardziej marżowego produktu węglowego, który mógł pomóc w chwilach, gdy innego węgla w Polsce wydobywa się coraz mniej. Spółki zainwestowały w nowe linie produkcyjne i w reklamy. Przyszłe straty szacują na setki milionów złotych.

Próbowaliśmy ustalić, jak duży jest rynek ekogroszku, ile produkuje się w kraju, a ile przyjeżdża z zagranicy. Ministerstwo Aktywów Państwowych przekazało nam, że nie wie, ile dokładnie produkuje się ekogroszku w kraju – ma tylko dane od spółek Skarbu Państwa, które w 2020 r. posiadały 870 tys. ton ekogroszku. W odpowiedzi na nasze pytania Ministerstwo Aktywów Państwowych nazwało ekogroszek „sortymentem ekologicznym węgla kamiennego”.

Danymi rynkowymi nie chce podzielić się Polska Grupa Górnicza, największy krajowy producent ekogroszku, którego głównymi akcjonariuszami są spółki Skarbu Państwa. PGG potwierdziło tylko, że odpowiada za 700 tys. ton krajowej produkcji. Te 700 tys. ton wlicza się w 870 tys. ton, o których pisało nam Ministerstwo Aktywów Państwowych.

Co z importem? Nie otrzymaliśmy odpowiedzi od Suek Polska, jednego z największych importerów rosyjskiego węgla.

Ministerstwo Aktywów Państwowych „nie posiada danych na temat ilości ekogroszku, który pochodzi z importu”.

O liczby zapytaliśmy też Łukasza Horbacza, prezesa Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla. – Nie dysponujemy dokładnymi danymi. Wiemy, że do Polski importuje się co roku średnio ok. 10 mln ton węgla opałowego. Najwięcej z Rosji i Kolumbii. Szacujemy, że rynek ekogroszków to ok. 2,5 mln ton, z czego 60-70 proc. produkowane jest w Polsce. Jeżeli w życie wejdzie nowa norma, to w kraju będzie można znaleźć co najwyżej 10 proc. takiego węgla. Import z kolei sprawi, że węgiel podrożeje, a wielu ludzi na to nie stać. To droga do powiększenia ubóstwa energetycznego – mówi Gazeta.pl Horbacz.

Jeśli Horbacz ma rację, to w Polsce produkuje się co roku ok. 1,5 mln ton ekogroszku, a sprowadza 1 mln ton z zagranicy. Połowę z tych 1,5 mln ton produkuje PGG. Jeśli przyjmiemy, że ekogroszkiem opala się jedynie w piecach piątej generacji i piecach ecodesign, to ta liczba wydaje się prawidłowa. Czy to jednak oznacza, że w trzech mln pozostałych gospodarstw Polsce używa się produktów gorszych o wyższej emisyjności? W części z nich również pali się ekogroszkiem. Import może być większy.

Dominik Owczarek i Agata Miazga, którzy przeprowadzili badania na temat ubóstwa energetycznego Polaków, definiują je jako zjawisko polegające na doświadczeniu trudności w zaspokojeniu podstawowych potrzeb energetycznych w miejscu zamieszkania za rozsądną cenę. W pandemii ubóstwo energetyczne Polaków powiększyło się i dziś dotyka nawet co piątą osobę.

– Ceny węgla są wysokie, ale nie wynika to z faktu, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska postanowiło usunąć nazwę „ekogroszek” czy zaostrzyć jego normy. To wynik sytuacji na rynku międzynarodowym, a także światowej już polityki klimatycznej. Węgiel odchodzi do przeszłości – wiedzą o tym banki i inwestorzy, ceny w przyszłości mogą być jeszcze wyższe  – mówi Iwona Bojadżijewa, socjolożka i kampanierka w ClientEarth.

I dodaje: – Składanie ludziom obietnic, że to właśnie węgiel będzie tanim i wydajny paliwem, wprowadza ich w błąd. Stabilizacja cen ogrzewania dla gospodarstw domowych oznacza konieczność rychłego uniezależnienia się nie tylko od węgla, ale paliw kopalnych w ogóle, co potwierdzają rosnące ceny gazu. Przejście na odnawialne źródła energii i ciepła może zagwarantować mieszkańcom Polski nie tylko lepsze zdrowie, ale i stabilność finansową. Wsparcie osób zagrożonych ubóstwem czy osób, które już go doświadczają, to rola nie branży węglowej, a państwa. Modernizacja sektora grzewczego musi mieć charakter włączający, nie może być tak, że osoby ubogie będziemy skazywać na ogrzewanie się szkodliwym i drożejącym węglem. 

Wiara w ekogroszek

Na zlecenie ClientEarth agencja badawcza Kantar zapytała Polaków, co sądzą o opalaniu domów węglem. 23 proc. ogrzewających swoje domy węglem określiło ekogroszek jako produkt ekologiczny. Ale wśród użytkowników ekogroszku produkt za ekologiczny uznało aż 43 proc. ankietowanych. 15 proc. było przekonanych, że ekogroszek nie powoduje smogu.

Tylko co czwarta osoba ogrzewająca swój dom węglem była przekonana, że głównym źródłem zanieczyszczeń powietrza w Polsce jest spalanie paliw stałych, a aż 66 proc. z nich wierzyło, że spalanie węgla może być przyjazne lub neutralne dla środowiska, jeśli tylko używa się węgla wysokiej jakości. 

60 proc. ankietowanych przyznało, że pomoc władz dla osób, które chciałyby przejść na inne niż węglowe ogrzewanie, jest niewystarczająca. Co czwarta osoba była przekonana, że takiej pomocy w ogóle nie ma. W ramach programu „Czyste Powietrze” do tej pory udzielono ok. 115 000 tys. dofinansowań. Starych kotłów do wymiany na czystsze źródła energii są trzy mln.

Górnicy straszą zerwaniem umowy

Na ostatniej podkomisji sejmowej ds. restrukturyzacji górnictwa nad projektem nowego rozporządzenia oprócz kilku posłów i przedstawicieli Ministerstwa Klimatu i Środowiska debatowali jedynie przedstawiciele branży węglowej.

– Ludzie, którzy doświadczają negatywnych skutków zanieczyszczenia powietrza, mieszkańcy małych miasteczek, ci, którzy są zagrożeni ubóstwem energetycznym, nie przyjdą do Sejmu, nie będą bronić swojego interesu, często nie wiedzą, jak mogą to zrobić – mówi Bojadżijewa.

I dodaje: – To brutalne, co powiem, ale przeszliśmy trochę do porządku dziennego nad tym, że każdego roku przedwcześnie umiera w Polsce z powodu smogu ponad 40 tys. osób. To tak, jakby co roku z mapy znikało małe miasto. Dlatego chciałabym, aby podobne spotkanie odbyło się z medykami, rodzicami dzieci chorych na astmę czy klientami Ośrodków Pomocy Społecznej.

Oto kilka wypowiedzi, które padły podczas sejmowej podkomisji:

Bogusław Hutek, przewodniczący Krajowej Sekcji Górnictwa Kamiennego NZSS Solidarność do wiceministra Klimatu i Środowiska Ireneusza Zyski: – Jeśli wprowadzicie nowe rozporządzenie, zagotuje się na Śląsku, ja to panu obiecuję. 28 MJ/kg to są importowane węgle, nie polskie. Rosyjskie. a nie chcę tu nikogo podejrzewać, ale to jest dla mnie zadziwiająca sytuacja, bo w Polsce jedna kopalnia ma takiej klasy węgiel. (…) Jeżeli to rozporządzenie wejdzie, będziemy musieli w Unii powiedzieć, że potrzebujemy większego subsydiowania. Doprowadzi to ogromnej utraty miejsc pracy. Dziś walczymy o 400 tys. miejsc pracy. Ja bym wolał umowy społecznej nie podpisywać, ale zgodziliśmy się na 29 lat likwidacji górnictwa. Dziś tylnymi drzwiami ministerstwo klimatu chce wszystko wysadzić w powietrze. Rozumiem, że jest ustawa o przeglądzie, ale nie trzeba po przeglądzie zmieniać treści rozporządzenia.

Nie wiadomo, co miał ma myśli Hutek, mówiąc o 400 tys. miejsc pracy. Z danych danych Agencji Rozwoju Przemysłu wynika, że w górnictwie zatrudnionych jest dziś niecałe 77 tysięcy. osób. Co roku ta liczba maleje.

Wiceprezes PGG Adam Gorszanów: – W przypadku importerów węgla świadectwa jakościowe będą pewnie zgodne z rozporządzeniami, ale wiemy, że nie zawsze ze stanem faktycznym.

Ireneusz Zyska, wiceminister Klimatu i Środowiska: – W ministerstwie klimatu nie ma zielonych ideologów, są polscy patrioci, którzy dbają o to, żeby zachować siłę polskiej gospodarki, konkurencyjność przy realizacji polityki klimatyczno-energetycznej, którą przyjął rząd i w zgodzie z umową społeczną. Zapewniam państwa – nikt w polskim rządzie nie walczy i nie chce walczyć z węglem. 

Marcin Machura, przedstawiciel Tauronu, powiedział, że spółka przygotowując się na większą produkcję ekogroszku, poniosła 36 mln kosztów, a PGG – 150 mln. 

Łukasz Horbacz, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla dla Gazeta.pl: – Wszystkich drażni eko, ale piętnowane jest tylko w górnictwie. Na stacjach paliw Orlen jest ekodiesel i olej grzewczy ekoterm, a PGNiG sprzedaje ekogaz. Nie są to paliwa w 100 proc. ekologiczne. Są one natomiast najbardziej ekologiczne w swojej klasie. Podobnie jak ekogroszek jest najbardziej ekologicznym paliwem węglowym. 

Mec. Kamila Drzewicka z ClientEarth dla Gazeta.pl: – Ekogroszek rzeczywiście nie jest jedynym z produktów, w przypadku których możemy mówić o greenwashingu i wprowadzaniu w błąd. Takich przykładów jest wiele, nasza organizacja zajmowała się koncernami paliwowymi i pewnie będzie wieloma podobnymi sprawami zajmować się w przyszłości. Ale, proszę, nie zmieniajmy tematu rozmowy. Usprawiedliwianie swoich szkodliwych praktyk tym, że inni robią to samo, jest mało przekonujące.

Zatrute powietrze

Co roku w Polsce z powodu zanieczyszczeń umiera w kraju ok. 46 tys. osób. Przed rokiem głośno było o wynikach międzynarodowych badań, w których porównano mocz dzieci z Rybnika i ze Strasburga. Okazało się, że w moczu dzieci z Rybnika stężenie tzw. czarnego węgla jest o pięć razy wyższe, choć zdarzały się też próbki, w których „czarnego węgla” było nawet dziewięć razy więcej. „Czarny węgiel”, nazywany również sadzą, to rakotwórcza substancja powstająca przy niekompletnym spalaniu paliw kopalnych. 

Żeby zmniejszyć liczbę śmierci z powodu zanieczyszczeń powietrza o kilkanaście tysięcy, Ministerstwo Zdrowia zarekomendowało Ministerstwu Klimatu i Środowiska takie normy ekogroszku: siarka – nie więcej niż 0,59 proc., wilgoć – nie więcej niż 2,41 proc., popiół – nie więcej niż 3,2 proc.

Łukasz Horbacz dla Gazeta.pl: – Węgiel o wilgotności 3 proc? Nie ma takiego węgla na świecie. Ministerstwo Zdrowia wypowiada się na temat parametrów węgla? Bardzo ciekawe. My jako Izba Gospodarcza Sprzedawców Węgla nigdy się nie wypowiadaliśmy w kontekście parametrów zastawek serca. Umiemy się przyznać do tego, że się na tym totalnie nie znamy. 

Normy przedstawione przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska w propozycji rozporządzenia są trzy razy niższe.

Mec. Kamila Drzewicka z ClientEarth dla Gazeta.pl: – Projekt rozporządzenia stara się godzić różne interesy, jednak wciąż wyraźniej odzwierciedlane są w nim interesy branży węglowej niż troska o zdrowie społeczeństwa. Mamy do czynienia ze słabym kompromisem, za który płacić będą zdrowiem i życiem zwykli ludzie. 

Zanim Zyska wyszedł ze spotkania z branżą węglową, ogłosił, że węgiel jest narodowym dobrem. Po chwili dodał, że jest nim również czyste powietrze. Podkreślił, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły. – Pojawiły się nowe okoliczności, które wcześniej nie były nam w taki wyrazisty sposób wyartykułowane i postawione – powiedział Zyska.

Prowadzący obrady Stanisław Żuk z Kukiz 15 na koniec zapewnił obecnych, że nie mają do czynienia z grupą parlamentarną „ustawioną na tzw. politykę zieloną”.

– My jesteśmy podkomisją, zostaliśmy wybrani – koledzy ze Śląska, ja z Dolnego Śląska – jakoś tam branżowo jesteśmy w tym ustawieni. Gdybyście uczestniczyli w posiedzeniu samej komisji i posłuchali tam niektórych, nie będę wymieniał opcji, bo to najmniej istotne, jakie jest patrzenie w ogóle, jakie jest nastawienie anty, że wszystko, co węgiel, to jest złe. Dla mnie to jest po prostu oszołomstwo, którego nie jestem w stanie przyswoić, mimo że mam kupę lat na karku, nie jestem w stanie tego zrozumieć. Ściana by łatwiej przyjęła argumenty, niż niektórzy parlamentarzyści – powiedział Żuk.

– Zanieczyszczenie powietrza w Polsce należy do najpoważniejszych w Europie. W połowie listopada Europejska Agencja Środowiska podała, że z powodu smogu liczba skróconych lat życia mieszkańców i mieszkanek Polski jest proporcjonalnie prawie najwyższa w Europie. Wyprzedza nas tylko Bułgaria. Szacuje się też, że w polskich miastach koszt leczenia zdrowotnych skutków smogu może wynieść nawet 10 proc. dochodów miasta. Czy nie lepiej zaoszczędzić te pieniądze, zwiększając wsparcie dla mieszkańców w przechodzeniu na nieszkodzące zdrowiu technologie grzewcze? – pyta Iwona Bojadżijewa z ClientEarth.

GAZETA.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!