Polacy są oburzeni. Ceny w sejmowej stołówce ostro ich wkurzyły. Co mówią o rozpasaniu posłów?

Poseł to ma klawe życie! Nie dość, że na konto wpływa mu wysoka pensja, diety i inne dodatki, to jeszcze stołówkę parlamentarzystów w Sejmie ominęła inflacja. Ceny są tam nawet niższe niż w barach mlecznych. Posłanka Klaudia Jachira ujawniła, ile kosztuje tam obiad. – Nie zgadzam się, żeby w czasach drożyzny stołówka sejmowa była miejscem, gdzie zupa od dwóch lat kosztuje trzy złote – mówi Faktowi posłanka Koalicji Obywatelskiej. Dodaje, że posłów stać na zapłacenie normalnej ceny za obiad.

Klaudia Jachira opublikowała w mediach społecznościowych   zdjęcie z tablicą menu stołówki.   „Dosyć już narzekania na drożyznę! Oto menu w lokalu, gdzie nie ma inflacji, a wszyscy dostają podwyżki” – napisała posłanka na Twitterze.

Jak można przeczytać w menu, za szklankę mleka posłowie płacą złotówkę, herbata kosztuje 3 zł, a kawa 4 zł. Obfity obiad można kupić już za 15 zł! W tej cenie mieści się zupa meksykańska, kotlet drobiowy, surówka lub warzywa oraz kompot.

Tak tanio, jak w stołówce sejmowej, w Warszawie nigdzie nie zjemy. W knajpce niedaleko Sejmu same tylko flaki kosztują 23 zł, a rosół z makaronem 12 zł. Za kotlet schabowy zapłacimy 39 zł. I nawet w barze mlecznym w Kołobrzegu ceny są wyższe niż w Sejmie: zupa kosztuje tam 5,50 zł, a za pierś kurczaka z ziemniakami i surówką plus woda trzeba zapłacić 20,60 zł.

– Udostępniłam cennik, bo nie zgadzam się, żeby w czasach drożyzny stołówka sejmowa była miejscem, gdzie zupa od dwóch lat kosztuje trzy złote – mówi Faktowi Klaudia Jachira.

Posłanka przyznaje, że w stołówce jedzą też pracownicy Sejmu. – Dla nich posiłki mogłyby być w takich cenach, ale nie powinno to dotyczyć posłów. Nasze uposażenia są wystarczające, żeby nas było stać na zupę po cenie rynkowej – podkreśla Klaudia Jachira.

Posłowie na zarobki nie mogą narzekać, bo niedawno dostali sute podwyżki – aż o 4,8 tys. zł. Od 1 sierpnia poselska i senatorska pensja wynosi już 12 826,56 zł brutto.

Nasi rozmówcy, których poprosiliśmy o komentarz, są zbulwersowani kolejnym uprzywilejowaniem polityków z Wiejskiej.

– To po prostu oburzające. Nie dość, że posłowie tak dużo zarabiają, to jeszcze, jak się okazuje, mają swoje specjalne bary, w których dużo mniej płacą. Sam chciałbym płacić za zupę trzy złote, bo w naszym barze mlecznym, który i tak jest tani, taka zupa kosztuje prawie dwa razy tyle. Szkoda że nie mieszkam w Warszawie, bo z chęcią bym poszedł zjeść za pół darmo razem z posłami – mówi nam 56-letni Krzysztof Zając z Kołobrzegu

Wtóruje mu Krzysztof Kołpak z Warszawy. – To nie jest w porządku. Nawet biorąc pod uwagę, że poseł podejmuje w swojej pracy odpowiedzialne decyzje. Jestem elektromonterem i za swoją pensję 3,5 tys. zł mogę kupić w barze mlecznym 500 zup po siedem złotych w miesiącu. Natomiast posła stać na 5 tys. zup po trzy złote – oburza się 30-letni mieszkaniec stolicy.

Ceny w sejmowej stołówce są szokująco niskie.

Na Wiejskiej posłowie mogą zjeść kilka razy taniej niż w mieście.

Klaudia Jachira pokazała cennik sejmowej restauracji.

Posłowie niedawno dostali podwyżki, a i tak płacą za obiad znacznie taniej niż inni Polacy.

Krzysztof Zając z Kołobrzegu mówi, że też chciałby płacić za zupę trzy złote.

W sejmowej stołówce ceny nie zmieniły się od lutego 2020 r.

W sejmowej stołówce obiad można kupić już za 15 złotych.

WW barze mlecznym w Kołobrzegu tylko za drugie danie z surówką i wodą zapłacimy 20 zł.

Cennik baru mlecznego w Kołobrzegu.

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie   znajdziecie tutaj.   Napisz list do redakcji:   List do redakcji   Podziel się tym artykułem: Facebook Twitter

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!