Ludzie na spotkania są zwożeni na siłę

Ludzie na spotkania z Morawieckim i Dudą są zwożeni na siłę

Na spotkania z Mateuszem Morawieckim czy Andrzejem Dudą nie ma zbyt wielu chętnych. W związku z tym władza dowozi „uczestników” owych spotkań z zewnątrz, by zapewnić odpowiednie tło do „dobrych fotek”. Stała ekipa do robienia owego tła jeździ też z politykami PiS, reszta pochodzi z zasobów lokalnych.

Kto jest źródłem owego fanatycznego „tłumu”? To członkowie klubów Gazety Polskiej, rodziny działaczy PiS i sami działacze. Okazuje się bowiem, że mało kto chce spontanicznie przychodzić a i sam PiS boi się takich spontanicznych uczestników, bo zwykle przychodzą ze skargami i problemami. To nie pasuje do oficjalnej narracji krainy wiecznej szczęśliwości, którą próbuje rozsiewać Morawiecki czy Duda.

Politycy PiS panicznie boją się przeciwników rządu, dlatego spotkania są często organizowane w taki sposób, aby nikt postronny nie mógł się na nie dostać. Stąd też szybkie przejazdy kolumny premiera i prezydenta, najgorsze co mogłoby im się przytrafić to blokada drogi i konieczność ucieczki.

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

2 Komentarze

  1. Inaczej mówiąc, ze wszystkich praktycznych powodów, jeśli chodzi o sprawy, które dotyczą ważnych spraw zagranicznych i krajowych, nie można rozróżnić CIA i korporacyjnych mediów głównego nurtu.

    Ci, którzy czytają i studiują historię, od dawna wiedzą, że CIA umieściła swoich agentów we wszystkich agencjach rządu USA, jak wyjaśnił Fletcher Prouty w The Secret Team ; że oficerowie CIA Cord Myer i Frank Wisner prowadzili tajne programy, aby przekonać niektórych z najbardziej głośnych przedstawicieli wolności intelektualnej wśród intelektualistów, dziennikarzy i pisarzy, aby byli ich głosami za niewolnością i cenzurą, jak wyjaśniła Frances Stonor Saunders w The Cultural Cold War i Joel Whitney w Finks , między innymi; że Cord Myer był szczególnie skupiony na „zalotach Kompatybilnej Lewicy” i odnosił sukcesy, ponieważ prawicowcy byli już w kieszeni Agencji.

  2. Inaczej mówiąc, ze wszystkich praktycznych powodów, jeśli chodzi o sprawy, które dotyczą ważnych spraw zagranicznych i krajowych, nie można rozróżnić CIA i korporacyjnych mediów głównego nurtu.

    Ci, którzy czytają i studiują historię, od dawna wiedzą, że CIA umieściła swoich agentów we wszystkich agencjach rządu USA, jak wyjaśnił Fletcher Prouty w The Secret Team ; że oficerowie CIA Cord Myer i Frank Wisner prowadzili tajne programy, aby przekonać niektórych z najbardziej głośnych przedstawicieli wolności intelektualnej wśród intelektualistów, dziennikarzy i pisarzy, aby byli ich głosami za niewolnością i cenzurą, jak wyjaśniła Frances Stonor Saunders w The Cultural Cold War i Joel Whitney w Finks , między innymi; że Cord Myer był szczególnie skupiony na „zalotach Kompatybilnej Lewicy” i odnosił sukcesy, ponieważ prawicowcy byli już w kieszeni Agencji.est to jeden z przykładów trwającej cenzury, który ma wiele, wiele więcej do naśladowania. To, co kiedyś było robione pod pozorem zaniedbania, jest teraz czynione otwarcie i bezczelnie, popierane przez tych, którzy w złej wierze twierdzą, że są obrońcami Pierwszej Poprawki i znaczenia wolnej debaty w demokracji. Szybko wkraczamy w nierealny totalitarny porządek społeczny.

    To prowadzi mnie do niedawnej pracy Glenna Greenwalda i Matta Taibbi , z których obaj zdecydowanie i słusznie potępili tę cenzurę. Jak rozumiem ich argumenty, wyglądają tak.

    Po pierwsze , korporacyjne media podzieliły dziś terytorium i przemawiają tylko do swoich odbiorców w salach pogłosowych: od liberałów po liberałów (czytaj: „rzekomo” liberalna Partia Demokratyczna), takich jak The New York Times, NBC itp., Oraz konserwatystów wobec konserwatystów (czytaj „rzekomo” konserwatystów Donalda Trumpa), takich jak Fox News, Breitbart itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*