Katastrofa Morawieckiego. Żywioł pokazał, jak źle zarządzana jest dzisiejsza Polska

Zalane domy, drogi, połamane drzewa i słupy energetyczne

Szef rządu PiS udał się na tereny dotknięte podtopieniami.  Gwałtowne opady deszczu i związane z tym podtopienia pokazały całą niemoc państwa PiS. Gdzie zorganizowanie nieodzownej akcji pomocy wymaga gigantycznego wysiłku całego aparatu urzędniczego. Na czele z premierem.

– Z Małopolski możemy obiecać tylko, że zrobimy wszystko, aby te straty, które się pojawiły, zostały jak najszybciej usunięte […]. Będziemy starali się pomagać jak najszybciej, jak to będzie w naszej mocy, w odbudowie tkanki gminnej – mówił Morawiecki.

– Obejrzeliśmy ogromne straty, których doznali mieszkańcy, także w pobliskich Krzyszkowicach i w całym powiecie myślenickim, duże straty związane z bardzo gwałtowną ulewą. 100 milimetrów na metr kwadratowy w bardzo krótkim czasie doprowadziło do tego, ze właściwie ta niewielka rzeczka, potok, potoczek, jak niektórzy tutaj mówią, przelała wały trzymetrowe […] Na szczęście nikomu nic się nie stało – stwierdził z wyraźną ulgą Morawiecki.

Ulga Morawieckiego jest całkowicie zrozumiała. Chaos wywołały lokalne podtopienia. A co by było, gdyby Polskę dotknęła taka katastrofa jak ta, jaką widzimy teraz w Niemczech?!

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

1 Komentarz

  1. To prawda. Korporacyjne media głównego nurtu są stenografami trwających operacji psychologicznych państwa bezpieczeństwa skierowanych do narodu amerykańskiego, tak jak zrobiły to samo dla międzynarodowej publiczności.

    Od dawna jesteśmy poddawani tej „wojnie informacyjnej”, której celem jest zdobycie serc i umysłów narodu amerykańskiego i pacyfikacja ich w ofiary ich własnego współudziału, tak jak dawno temu praktykowały to CIA w Wietnamie i The New York Times, CBS itp. Na temat narodu amerykańskiego, wtedy i przez lata, gdy amerykański stan wojenny prowadził niekończące się wojny, zamachy stanu, operacje pod fałszywą flagą i zabójstwa w kraju i za granicą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*