Mobbing w służbach mundurowych.”Byłam wyzywana, poniżana, nękana”.

Mobbing w służbach mundurowych."Byłam wyzywana, poniżana, nękana".

– Istniejemy zaledwie od roku. Po reportażu Onetu o naszej fundacji w ciągu dwóch dni dostałyśmy kilkadziesiąt zgłoszeń od ofiar mobbingu i molestowania w służbach mundurowych. One nadchodzą cały czas – powiedziała w Sejmie Katarzyna Kozłowska, prezeska fundacji #SayStop, była żołnierka GROM. Razem z nią na Wiejskiej zjawiło się kilkanaście osób, które opowiedziały swoje dramatyczne historie związane ze służbą w wojsku i policji. Zaapelowały też o zmiany w prawie.

We wtorek sejmowa Komisja Spraw Wewnętrznych i Administracji miała wysłuchać informacji ministra Mariusza Kamińskiego oraz komendanta głównego policji gen. Jarosława Szymczyka na temat ujawnionych w mediach przypadków mobbingu i molestowania seksualnego w policji od roku 2015. W Sejmie nie stawił się jednak ani szef MSWiA, ani komendant główny policji. Tego ostatniego reprezentował jego zastępca gen. Paweł Dobrodziej.

Przekonywał, że policja ma sprawnie działające procedury antymobbingowe, a zgłaszanych przypadków nadużyć jest niewiele. – Policjantów jest ponad 120 tys. Wykroczenie przeciwko etyce zawodowej, a tym jest mobbing, to naruszenie dyscypliny służbowej, a na to nie możemy sobie pozwalać – podkreślił. Następnie dodał, że w latach 2014-2020 było 175 zgłoszeń o mobbing. – To średnio 29 spraw rocznie na tak olbrzymią formację, która pracuje w niezwykle stresujących warunkach. Z 175 spraw, 154 nie zostało potwierdzonych, czyli zostaje 21 – dodał.

„Istnieje zaniżanie statystyk. Ludzie często milczą na ten temat, bo się boją”

– Najważniejsze w wykrywaniu mobbingu i dyskryminacji jest to, żeby mieć wiedzę, wrażliwość i być otwartym na to, że istnieje zaniżanie statystyk. Ludzie często milczą na ten temat, bo się boją. Dlatego nie powinniśmy skakać z radości pod sufit, ponieważ w policji mamy tylko 29 przypadków mobbingu rocznie – oponował Krzysztof Śmiszek, poseł Lewicy.

Generał powiedział również, że w 2020 r. w policji została przeprowadzona kontrola MSWiA w zakresie przestrzegania procedur antymobbingowych. – Ocena była pozytywna – dodał. Przyznał jednak, że policja otrzymała trzy zalecenia: ujednolicenie procedur w każdym garnizonie, rozszerzenie uprawnień rzecznika praw człowieka, oraz prowadzenie statystyk.

Prezeska fundacji #SayStop: wiele zgłoszeń było w policji odrzuconych, statystyki są zakłamane

Po serii pytań i wystąpień posłów głos zabrała strona społeczna, czyli przedstawiciele fundacji #SayStop. Jej prezeska, Katarzyna Kozłowska, która sama ma za sobą 18 lat służby w elitarnej jednostce GROM, jest weteranką wojny w Iraku i byłą policjantką, przyznała, że wielokrotnie spotykała się z niewłaściwymi zachowaniami. Podobne doświadczenia ma wiceprezeska fundacji Joanna Jałocha, również była policjantka i żołnierka.

– Istniejemy zaledwie od roku. W lipcu zeszłego roku po reportażu Onetu o naszej fundacji mieliśmy w ciągu dwóch dni kilkadziesiąt zgłoszeń. One nadchodzą cały czas. Więc nie mogę przyjąć tej małej liczby zgłoszeń, którą podaje policja. Wiemy, że wiele zgłoszeń było w policji odrzuconych, statystyki są zakłamane. Apelujemy, aby dać ludziom możliwość anonimowych wypowiedzi, wtedy te liczby będą inne – powiedziała Kozłowska.

Od razu zaznaczyła też, że problem nie dotyczy tylko policji. – Mamy przypadki z wojska, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, służby więziennej etc. My jako mała organizacja nie jesteśmy w stanie pomóc tym masom kobiet i mężczyzn, którzy się do nas zgłaszają. Udzielamy im wsparcia prawnego i koleżeńskiego, bo są oni poddawani działaniom odwetowym, kiedy odważą się mówić. Są w złym stanie, potrzebują wsparcia – powiedziała, zwracając się do służb mundurowych, by razem z fundacją opracowały odpowiednie zmiany systemowe. – Często słyszę, że mobbing jest sprzeczny z definicją służby. Dla mnie mobbing jest sprzeczny z godnością człowieka. Nie godzimy się, aby po włożeniu munduru pozbawiano nas godności ludzkiej zapisanej w konstytucji.

We wtorek sejmowa Komisja Spraw Wewnętrznych i Administracji miała wysłuchać informacji ministra Mariusza Kamińskiego oraz komendanta głównego policji gen. Jarosława Szymczyka na temat ujawnionych w mediach przypadków mobbingu i molestowania seksualnego w policji od roku 2015. W Sejmie nie stawił się jednak ani szef MSWiA, ani komendant główny policji. Tego ostatniego reprezentował jego zastępca gen. Paweł Dobrodziej.

Przekonywał, że policja ma sprawnie działające procedury antymobbingowe, a zgłaszanych przypadków nadużyć jest niewiele. – Policjantów jest ponad 120 tys. Wykroczenie przeciwko etyce zawodowej, a tym jest mobbing, to naruszenie dyscypliny służbowej, a na to nie możemy sobie pozwalać – podkreślił. Następnie dodał, że w latach 2014-2020 było 175 zgłoszeń o mobbing. – To średnio 29 spraw rocznie na tak olbrzymią formację, która pracuje w niezwykle stresujących warunkach. Z 175 spraw, 154 nie zostało potwierdzonych, czyli zostaje 21 – dodał.

„Istnieje zaniżanie statystyk. Ludzie często milczą na ten temat, bo się boją”

– Najważniejsze w wykrywaniu mobbingu i dyskryminacji jest to, żeby mieć wiedzę, wrażliwość i być otwartym na to, że istnieje zaniżanie statystyk. Ludzie często milczą na ten temat, bo się boją. Dlatego nie powinniśmy skakać z radości pod sufit, ponieważ w policji mamy tylko 29 przypadków mobbingu rocznie – oponował Krzysztof Śmiszek, poseł Lewicy.

Generał powiedział również, że w 2020 r. w policji została przeprowadzona kontrola MSWiA w zakresie przestrzegania procedur antymobbingowych. – Ocena była pozytywna – dodał. Przyznał jednak, że policja otrzymała trzy zalecenia: ujednolicenie procedur w każdym garnizonie, rozszerzenie uprawnień rzecznika praw człowieka, oraz prowadzenie statystyk.

Prezeska fundacji #SayStop: wiele zgłoszeń było w policji odrzuconych, statystyki są zakłamane

Po serii pytań i wystąpień posłów głos zabrała strona społeczna, czyli przedstawiciele fundacji #SayStop. Jej prezeska, Katarzyna Kozłowska, która sama ma za sobą 18 lat służby w elitarnej jednostce GROM, jest weteranką wojny w Iraku i byłą policjantką, przyznała, że wielokrotnie spotykała się z niewłaściwymi zachowaniami. Podobne doświadczenia ma wiceprezeska fundacji Joanna Jałocha, również była policjantka i żołnierka.

– Istniejemy zaledwie od roku. W lipcu zeszłego roku po reportażu Onetu o naszej fundacji mieliśmy w ciągu dwóch dni kilkadziesiąt zgłoszeń. One nadchodzą cały czas. Więc nie mogę przyjąć tej małej liczby zgłoszeń, którą podaje policja. Wiemy, że wiele zgłoszeń było w policji odrzuconych, statystyki są zakłamane. Apelujemy, aby dać ludziom możliwość anonimowych wypowiedzi, wtedy te liczby będą inne – powiedziała Kozłowska.

Od razu zaznaczyła też, że problem nie dotyczy tylko policji. – Mamy przypadki z wojska, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, służby więziennej etc. My jako mała organizacja nie jesteśmy w stanie pomóc tym masom kobiet i mężczyzn, którzy się do nas zgłaszają. Udzielamy im wsparcia prawnego i koleżeńskiego, bo są oni poddawani działaniom odwetowym, kiedy odważą się mówić. Są w złym stanie, potrzebują wsparcia – powiedziała, zwracając się do służb mundurowych, by razem z fundacją opracowały odpowiednie zmiany systemowe. – Często słyszę, że mobbing jest sprzeczny z definicją służby. Dla mnie mobbing jest sprzeczny z godnością człowieka. Nie godzimy się, aby po włożeniu munduru pozbawiano nas godności ludzkiej zapisanej w konstytucji.

Podopieczni fundacji #SayStop zabierają głos. „Przełożony powiedział, że będę wyrzucona, bo odmówiłam stosunku seksualnego koledze”

Następnie głos zabrali podopieczni fundacji #SayStop. – Jak słucham pana generała, to mam wrażenie, że żyję w innej rzeczywistości. Byłam nękana, poniżana, kazano mi pracować w oddzielnym pomieszczeniu. Przełożony powiedział, że będę wyrzucona, bo odmówiłam stosunku seksualnego koledze. O procedurze antymobbingowej dowiedziałam się tyle, że ją podpisałam – powiedział Katarzyna Śmietana, funkcjonariuszka policji z Rybnika. – Kiedy korzystałam z pomocy psycholog, bo nie radziłam sobie z problemem, zapomniała mi powiedzieć, że u nas jest procedura antymobbingowa. Nie powiedział mi tego również funkcjonariusz do spraw równego traktowania. Powiedział tylko, że sam też był mobbingowany, ale zacisnął zęby i dziś jest, gdzie jest.

Katarzyna Śmietana sprawę o mobbing i molestowanie seksualne zgłosiła do organów ścigania w 2019 r. Jak mówi, od policji nie dostała żadnego wsparcia. – Dopiero w związkach zawodowych dowiedziałam się, jakie mam możliwości i jakie kroki prawne mogę podjąć. Ale i tak zostałam delegowana z moim mobberem do innego wydziału. Na koniec dostałam decyzję o wyrzuceniu ze służby „z powodu oczywistej omyłki pisarskiej” – powiedziała łamiącym się głosem.

„Trwało to 2 lata, na oczach wielu ludzi, przeszedłem wszystkie cykle mobbingu”

Po niej swoją historię opowiedział płk rez. Andrzej Bzymek. – W wojsku przesłużyłem 33 lata. Byłem dowódcą jednostki. W 2018 r. odszedłem na własną prośbę. Współpracuję z fundacją i jestem tu, w Sejmie, po to, żeby to co mnie spotkało, nie spotkało już żadnego żołnierza. Wojsko jest bardzo hermetyczne, może bardziej niż policja. Jak się czyta odpowiedzi ministra o mobbingu w wojsku, to można odnieść wrażenie, że jest świetnie, bo w wojsku od 2014 r. były tylko trzy przypadki mobbingu. Ale w armii nie ma żadnych procedur. Moim mobberem był dowódca jednostki. Trwało to 2 lata, na oczach wielu ludzi, przeszedłem wszystkie cykle mobbingu. Starałem się szukać pomocy u przełożonych – powiedział.

Dodał, że i tak komisja stwierdziła, że mówi nieprawdę. – W wojsku są mężowie zaufania, psychologowie, ale to jest jedna wielka fikcja. Każdy ze spotykanych ludzi mówił: „jeśli pan jako pułkownik nie jest w stanie poradzić sobie z tym problemem, to po co my na dole mamy się odzywać, mamy kredyty i kariery”. Dopóki ludzie są w służbach, w większości nie mówią o tym, co tam się dzieje. Mogą powiedzieć, jak odejdą, ale w wielu przypadkach nie chcą już o tym mówić, chcą zapomnieć.

Potem wystąpiła Małgorzata Jeżewska, policjantka z 25-letnim stażem, nadal w służbie. – Nie chcę się żalić na swój los. Chcę żebyśmy znaleźli systemowe rozwiązania – podkreśliła, ale emocje wzięły górę. Ze łzami w oczach opowiedziała, czego doświadczyła w policji. – Poniżano mnie i obrażano, wyzywano od krów, które mają nie wozić d… w radiowozie. Koledzy mówili mi, że komendant chce się mnie pozbyć. Mój bezpośredni przełożony mówił, że sam tego nie wytrzymuje, że ma kredyty, małe dziecko, dodał: „albo ty, albo ja”. Wtedy złożyłam zawiadomienie do prokuratury. Prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące naruszenia praw pracowniczych, ale my jako policjanci nie mamy takich regulacji jak cywile, więc sprawę umorzono. Wielu oficerów policji z wieloletnim doświadczeniem zostało zdegradowanych, teraz zaczynają od początku. Żadne procedury nie działają. Za miesiąc wracam do swojego mobbera. Nie wyobrażam sobie, jak to ma wyglądać – powiedziała.

Jacek Bryła, wiceprzewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ policjantów woj. śląskiego sam też doświadczył mobbingu w służbie. – Mobber prowadził w stosunku do mnie całą gamę działań, o których tu mówimy. Były kontrole z Komendy Wojewódzkiej Policji, napisał nawet w moim imieniu podanie o przeniesienie. Nagle dowiedziałem się, że to ja jestem konfliktowy. W końcu zdrowy rozsądek przełożonego zwyciężył, zdjął mobbera ze stanowiska – mówił i pytał, dlaczego w policji do takich sytuacji dochodzi. On również apelował o zmiany w przepisach.

Reakcja posłów na wystąpienia ofiar. „Nadal jest potrzeba podnoszenia tego tematu”

Po wystąpieniach ofiar wśród posłów nastąpiło spore poruszenie. – Generał Dobrodziej mówił, że jest w policji jest działający system rozwiązań antymobbingowych. Na tym etapie możemy powiedzieć, że jest system, ale czy działa? Mam poważne wątpliwości. Dyskusja o mobbingu i molestowania w służbach mundurowych została podjęta przez byłego ministra obrony Tomasza Siemoniaka i Monikę Wielichowską, posłów PO, już kilka lat temu. Teraz jest kontynuacja, ale nic się nie zmienia. To wszystko pokazuje, że nadal jest potrzeba podnoszenia tego tematu – powiedziała Maria Janyska, posłanka PO.

Posłanka Katarzyna Piekarska z KO: – Mnie poruszyły te historie. Wcześniej również były pojedyncze przypadki, sądziłam jednak, że coś się zmieniło, ale widzę, że nic się nie zmieniło. Powinniśmy pochylić się nad inicjatywą legislacyjną w tym temacie.

Poseł Rajmund Miller z PO: – Jeśli to są pojedyncze przypadki, to jest ich za dużo. W przypadku komendy w Nysie pracownicy są zmuszani do potwierdzania nieprawdy, fałszowania protokołów, a to już jest przestępstwo. Jeśli policjanci będą zmuszani do dokonywania przestępstwa, to jest to pierwszy krok do tworzenia sytuacji bardzo niebezpiecznej dla państwa.

Posłanka Monika Rosa z KO: – Historie, które usłyszeliśmy nie świadczą o formacji, ale świadczą o tym, że system nie działa. Może to co pan generał mówi, ze system działa, wygląda tak z góry. Ale z dołu to tak nie wygląda.

Problem potwierdził również Tomasz Oklejak, który z ramienia Rzecznika Praw Obywatelskich zajmuje się formacjami mundurowymi. – Sprawy mobbingu i molestowania to jest spora część spraw, którymi się zajmujemy. W 2018 roku rzecznik wydał zestaw rekomendacji dotyczących mobbingu w formacjach mundurowych i na tym się skończyło. Żadna z rekomendacji nie została wykonana w służbach mundurowych.

EDYTA ŻEMŁA/MARCIN WYRWAŁ

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

polub nas!