Jedna z ostatnich analiz sytuacji politycznej w kraju prof. Marcina Króla. Tak pisał pod koniec września na łamach „Faktu”

Orientacja liberalna, czy to centrowa, czy lewicowa, niewątpliwie przeżywa w Polsce ciężkie czasy. Dlatego proste kontynuowanie projektu Platformy Obywatelskiej, nawet z korektami – jak propozycja „Nowej Solidarności”, nie rokuje nadziei na sukces polityczny – pisał pod koniec wrzenia w komentarzu dla Faktu prof. Marcin Król. W środę nadeszła smutna wiadomość o śmierci profesora. Miał 76. lat. Marcin Król był , jednym z najsłynniejszych współczesnych historyków idei. Jak ustalono, śmierć prof. Króla nie ma związku z koronawirusem.

Smutną informację o śmierci profesora Marcina Króla, potwierdziła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą, jego córka Zofia. Był guru polskich liberałów i uczonym, który w fascynujący sposób pisał o demokracji i wolności. Marcin Feliks Król urodził się 19 maja 1944 r. w Warszawie. Był uznanym polskim filozofem polityki i historykiem idei, profesorem nauk humanistycznych, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego oraz publicystą. Zmarł wieczorem w środę, 25 listopada. Nie wiadomo jakie były przyczyny śmierci. Córka naukowca powiedziała jedynie w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że nie był to koronawirus. 

 25 września na łamach „Faktu” profesor Marcin Król tak analizował ówczesną sytuację w Polsce. 

Jest to sytuacja dziwna, bowiem wielu obywateli – co najmniej połowa, a może „większa połowa”, ma liberalne poglądy (cokolwiek to miałoby znaczyć), tylko brak jej politycznego przedstawicielstwa.

Zastanówmy się nad trzema czynnikami, które sprawiają, że sytuacja wygląda tak niewesoło.

Po pierwsze, mamy do czynienia z tendencją obecną na całym Zachodzie. Oferta liberałów jest wszędzie mizerna lub – w najlepszym razie – miękka. Jeżeli nawet dojdzie do jej wygranej – na przykład Joe Bidena – w Stanach Zjednoczonych, to raczej na skutek błędów przeciwnika niż własnej siły. Do przegranej Hillary Clinton doszło przecież dlatego, że nikt jej nie kochał – chociaż wielu rozsądnych ludzi popierało. Otóż to – nikt dzisiaj liberałów nie kocha. Dlaczego? Przyczyny są zawikłane, ale na pewno po pierwsze dlatego, że ich oferta jest znana – rządy prawa i prawa człowieka oraz względnie wolna gospodarka. W zasadzie wszyscy się z tym zgadzamy, ale to nie jest nowy projekt polityczny. Zaś trzymanie się i to kurczowe, jak w niektórych krajach Europy, tego liberalnego minimum, nie zaspokaja politycznych emocji, ale także politycznego rozumu obywateli. Liberalizm stracił polityczny sex-appeal i nie do końca da się wytłumaczyć dlaczego. Na życie polityczno-ideowe wpływ mają koniunktury, które nadchodzą i odchodzą na nie w pełnie zrozumiałych zasadach.

Na tym tle dość wątły polski liberalizm nie daje sobie rady. Było i jest to widoczne przy okazji walki o praworządność. Bardzo wiele słusznych argumentów, skierowanych przeciwko postępowaniu PiS-u przez mądre osoby, było ograniczone do racji prawnych, a tu chodzi tylko i wyłącznie o politykę. W polityce zaś potrzeba agresji, a nie krytyki. Wojna z kłamcami prawicowymi prowadzona w Polsce i w innych krajach jest niemrawa, bo liberalizm nie jest przygotowany do wojny.

Tu przechodzimy do drugiego ważnego czynnika. Liberalizm źle znosi stan wojny. Tak było zawsze w przeszłości, kiedy to liberałowie milkli w czasie gwałtownych konfliktów, by odrodzić się w warunkach sprzyjających, w oranżerii. Dostrzegło to wielu historyków myśli politycznej, ale na zmianę nie ma co liczyć, gdyż jest to konstytutywna cecha liberalizmu. Każda wojna, nawet zimna, wymaga ograniczenia wolności, co jest najgłębiej sprzeczne z orientacją liberalną. Reakcja na agresję może przyjąć tylko postać agresji, może innego typu, może łagodniejszej, ale jednak agresji. Tego liberałowie – i to trzeba wiedzieć – nie potrafią. Przykładem sytuacja w Polsce w dobie pandemii. Słyszymy wiele o kłopotach byłego ministra Szumowskiego, co jest tylko drobnym wycinkiem znacznie ważniejszego punktu ataku. Atak powinien być skierowany na sterowane ręcznie państwo, w którym większość decyzji, uchwał, rozporządzeń i zarządzeń zapada nielegalnie, które – jak sądzę – straciło kontrolę nad sobą samym. Nie wie, co budować, jak pomagać gospodarce, jak zmieniać podatki oraz jak sterować służbą zdrowia czy systemem edukacji. Taki stan rzeczy wymaga stanowczej reakcji całościowej. Partii liberalnych, czy bliskich liberalizmowi na to jednak nie stać. Z powodu niedostatków intelektualnych, ale także z powodu braku wojennej energii. Na tym tle jedynie bardzo wstępna propozycja Rafała Dutkiewicza rokuje pewne nadzieje. Ale Dutkiewicz nie jest na pewno klasycznym liberałem, a poza tym pokazał wielokrotnie, że umie walczyć. Natomiast zanik Platformy Obywatelskiej i – moim zdaniem – gwarantowane nikłe powodzenie ruchu Szymona Hołowni to skutek sięgania po nieodpowiednie środki w drastycznej sytuacji lub – niestety – małych kwalifikacji intelektualnych zaplecza.

Wreszcie trzecim czynnikiem, który rzadziej bywa dostrzegany, jest brak liberalnej wizji świata, co także wiąże się z samą naturą wszystkich – czasem bardzo różnych – odmian myśli liberalnej. Jestem skłonny bronić zawzięcie liberalizmu, bo oferuje mi wartość najcenniejszą, czyli wolność. Nie szczycę się i nie wynoszę, ale czy rzeczywiście, realnie, wolność jest tak cenna dla większości obywateli świata zachodniego, a Polski w szczególności? Mam zasadnicze wątpliwości. Ludzie, z różnych powodów – lenistwa, braku czasu, braku pomysłu, nawyków i wielu innych – nie wykorzystują przysługującej im wolności. A wolność to nie teoria, istnieje tylko wolność wykorzystana. A zatem oferta liberalna, zwłaszcza odnosząca się do praw i uprawnień człowieka i obywatela, jest w pełni słuszna, ale nie jest powszechnie słyszana. I nie warto sięgać po argumenty głoszące, że to populizm. Żaden populizm, tylko natura człowieka. Ponadto liberalizm mówi o wolności od wszelkiej przemocy, co znowu jest całkowicie słuszne. Ale nie mówi jak praktycznie wykorzystywać tę wolność dla wywierania wpływu na życie polityczne, a to dopiero byłaby oferta atrakcyjna dla większości obywateli. Jednak żyjemy w bardzo trudnych czasach i takiej ofert nie można się rychło spodziewać. Jednak, mam pewność, nadejdzie ale za dwa lub więcej pokoleń.

Magdalena K. (32 l.), piękna przestępczyni, podejrzana o kierowanie grupą przestępczą, jest już w Polsce. Po dwóch latach uciekania przed wymiarem sprawiedliwości w lutym tego roku poszukiwana kobieta została zatrzymana na Słowacji. W środę 32-latka została przesłuchana w Prokuraturze Krajowej w Krakowie, gdzie usłyszała zarzuty. Historia blond piękności mogłaby posłużyć za scenariusz filmu akcji.

Kardynał Stanisław Dziwisz przez lata był twarzą polskiego Kościoła i autorytetem dla wiernych. Jednak w ostatnich tygodniach na jego wizerunku pojawiły się poważne rysy, a to za sprawą oskarżeń o tuszowanie przypadków pedofilii wśród duchownych. Hierarcha odpiera te zarzuty i twierdzi, że jest to atak mający na celu podważyć jego „pokorną” służbę na rzecz św. Jana Pawła II. Kim jest wieloletni sekretarz papieża Polaka?

Aktorka i posłanka PiS Dominika Chorosińska odniosła się do trwających od miesiąca protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Stwierdziła, że ona i znaczna część kobiet „nie czuje się w ogóle reprezentowana przez grupę krzyczących, wulgarnych, agresywnych kobiet”.

W Warszawie trwa kolejny dzień protestów Ogólnopolskiego Strajku Kobiet przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającemu prawo aborcyjne. Podczas demonstracji pod siedzibą MEN doszło do zatrzymań kilku osób, w tym fotoreporterki Agaty Grzybowskiej. Policjanci nie zważali na fakt, że kobieta jest przedstawicielką mediów i przewieźli ją na komisariat. Tam usłyszała zarzuty. Grzybowska wydała oświadczenie, w którym przedstawiła swoją wersję wydarzeń.

Eurowizja Junior. Była jeszcze przedszkolakiem, gdy zaczęła myśleć o śpiewaniu. Choć Alicja Tracz ma dopiero 10 lat, scenicznego doświadczenia jej nie brakuje. Teraz ta drobna dziewczynka ze Stojeszyna w woj. lubelskim będzie reprezentować Polskę w Eurowizji Junior. O jej pasji i ciężkiej pracy opowiedzieli Faktowi jej najbliżsi.

Na jednej z posesji w miejscowości Nielisz na Lubelszczyźnie leżało ciało kobiety. Na makabryczne znalezisko natknął się mieszkający po sąsiedzku syn zmarłej. 76-latka miała na rękach i nogach widoczne rany. Za te obrażenia najprawdopodobniej odpowiadały psy jej syna, które wydostały się z posesji. Czy to one zabiły kobietę?

Był 7 maja 1972 roku. Postawny mężczyzna przejeżdżający przez kampus uniwersytetu w Berkeley zabrał autostopem dwie studentki. Wywiózł je do lasu i zamordował. Był to jednak tylko wstęp do odrażających czynów, których dokonał.

Przyszło nam żyć w niepewnym, bardzo trudnym czasie. Tracimy pracę dosłownie z dnia na dzień, mamy przestoje, obniżki pensji. Co wolno pracodawcom w czasie pandemii? Jakie prawa ma pracownik. Na każde nurtujące Was pytanie już w środę, 25 listopada w czasie dyżuru w Fakcie będzie odpowiadał specjalista z Państwowej Inspekcji Pracy.

Zdzisław Marchwicki został 45 lat temu skazany na śmierć za zabójstwo 14 kobiet i usiłowanie zabójstwa 6 kolejnych. Choć sprawa do dziś budzi wątpliwości, to właśnie Zdzisław Marchwicki jest po dziś dzień uznawany za „Wampira z Zagłębia” – seryjnego mordercę, który w latach 60. budził grozę na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim. Ważnym punktem w sprawie było morderstwo bratanicy Edwarda Gierka.

W nadchodzącym konkursie Eurowizji Junior 2020, który odbędzie się 29 listopada w Warszawie, Polskę będzie reprezentowała 10-letnia Alicja Tracz. – Chyba to jeszcze do niej nie dotarło. Dopiero powoli zaczyna – mówi Fakt24 Anna Tracz, mama Ali. Młodej wokalistce kibicowała nie tylko rodzina, ale też szkoła, a nawet cała gmina Modliborzyce na Lubelszczyźnie, skąd pochodzi młoda artystka.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*