„Morawiecki jak Cameron, Ziobro jak Farage”. Sikorski mówi, żeby nie dać się eurofobom

– Powiedziałbym premierowi Morawieckiemu, żeby uważał, by nie zapisać się w historii Polski tak, jak zapisał się premier David Cameron w historii Wielkiej Brytanii. Niezależnie od dorobku Camerona, zostanie zapamiętany z jednego: uruchomienia procesu politycznego, który doprowadził do brexitu – mówi Radosław Sikorski. Z europosłem KO, ministrem spraw zagranicznych w latach 2007-2014 rozmawia Andrzej Kaniewski.

 Fakt: Wszyscy zastanawiają się, co się teraz wydarzy. Czy Polska i Węgry rzeczywiście zablokują budżet całej Unii na lata 2021-2027 i Fundusz Odbudowy? 

 Radosław Sikorski:  Premier Węgier Viktor Orban już sygnalizuje, że weta nie będzie. Moim zdaniem, wtedy, gdy już uzyska to, na czym mu najbardziej zależy, Polska zostanie sama i wtedy my też wycofamy się z naszego weta. Oczywiście jeśli Zbigniew Ziobro pozwoli na to Jarosławowi Kaczyńskiemu.

 Zjednoczonej Prawicy nie podoba się rozporządzenie o warunkowości, wprowadzone celem ochrony unijnego budżetu. Rządzący twierdzą, że jego stosowanie może dyskryminować Polskę i że chodzi w nim o to, by Komisja Europejska mogła stosować podwójne standardy względem różnych krajów. Co jest tak naprawdę sensem tego rozporządzenia?   Przede wszystkim jest ono skierowane przeciwko korupcji. Obecna wersja tego rozporządzenia jest więc przede wszystkim niekorzystna dla Węgier. To w tym kraju wydawanie unijnych pieniędzy budzi najwięcej wątpliwości. To w tym kraju rodzina i koledzy premiera Orbana doją fundusze unijne wbrew wszelkim zasadom. Ale Węgry sprytnie chowają się za polskim wetem. Po drugie rozporządzenie mówi o tym, że z funduszy unijnych mogą korzystać kraje, które szanują unijną zasadę praworządności.    Premier mówił w Sejmie, że o tym, czy w Polsce istnieje praworządność chcą sobie decydować brukselscy eurokraci i oligarchowie.   W Polsce partia rządząca okłamuje Sejm, twierdząc, że jakoby o tych sankcjach mieli decydować unijni urzędnicy. W rozporządzeniu jest napisane, że na propozycję Komisji Europejskiej państwo członkowskie ma prawo odpowiedzi, a ostateczna decyzja podjęta będzie przez Radę, czyli państwa członkowskie kwalifikowaną większością głosów. Docinki o eurokratach, czy europejskiej oligarchii są nieuprawnione.    Wiemy przecież, że to nie „biurokraci” ani „oligarchowie” domagali się wprowadzenia mechanizmu ochrony budżetu unijnego, a po prostu większość państw członkowskich. Kraje unijne nie chcą, by pieniądze europejskich podatników szły na wspieranie krajów, w których jest korupcja, czy dyktatura.  My jako Polska też popieraliśmy ten zapis. Nawet premier Morawiecki miał taką wypowiedź, że popieramy powiązanie praworządności z wypłat z budżetu. Praworządność jest wpisana w europejskie traktaty i wchodząc do Unii złożyliśmy obietnicę, że będziemy o tę wartość dbać. W interesie wszystkich Europejczyków, w tym Polaków leży to, by fundusze unijne nie były rozkradane. Oczywiście, najbardziej na tym zależy tzw. płatnikom netto, czyli tym krajom, które wnoszą do budżetu unijnego więcej, niż z niego wypłacają, a więc Holandii, Finlandii, Francji, Niemcom itd. Polska za jakieś dziesięć lat pewnie też zostanie płatnikiem netto. Czy będziemy wtedy chcieli pozwolić, by nasze pieniądze rozkradano np. na Ukrainie czy w Mołdawii?

 Do Polski i Węgier zapowiadających weto, dołączyła w środę Słowenia. Wprawdzie dwa dni wcześniej jej ambasador przy UE poparł rozporządzenie o warunkowości, ale teraz Słowenia zmienia front. Pozostałym 24 państwom takie powiązanie zasady przestrzegania praworządności z ochroną budżetu, czyli realnie rzecz biorąc z wypłatami funduszy, jakoś nie przeszkadza.   No właśnie. My, Europejczycy, musimy sobie postawić pytanie: czy wierzymy znanemu z eurofobii ministrowi Ziobrze, że jest to zagrożenie dla suwerenności Polski, czy też ponad dwudziestu państwom, które wcale nie uważają, by ta reguła miała im odebrać suwerenność?    Jeśli jednak dojdzie do weta – czy Fundusz Odbudowy, który ma wspierać gospodarki dotknięte pandemią, zostanie ograniczony do państw, które opowiadają się za zasadą praworządności?   Oczywiście, że tak może się stać. Fundusz to nowy mechanizm i jego regulacje mogą być ustalone w umowach międzyrządowych, na przykład w grupie strefy euro. Gdyby tak się stało, to gigantyczna część finansów UE przejdzie do strefy wspólnej waluty. Powstałaby wtedy Unia dwóch prędkości.    1 maja 2004 roku Polska weszła wraz z innymi państwami do Unii Europejskiej. Czy pamięta pan tamten entuzjazm nad Wisłą? Zachwyceni byli nawet działacze Prawa i Sprawiedliwości.  PiS się wahał, czy poprzeć w referendum wejście Polski do UE. Zrobił to w ostatniej chwili, niechętnie. Frakcję antyeuropejską w PiS, której przywódcą był wówczas Antoni Macierewicz, spacyfikowały dopiero słowa papieża Jana Pawła II. Powiedział on w Sejmie, że Stolica Apostolska zawsze wspierała polskie dążenia do UE. Potem już w PiS zawsze była frakcja twardych przeciwników UE. Szantażowała ona prezydenta Lecha Kaczyńskiego, aby nie ratyfikował Traktatu z Lizbony. Prezydent zapłacił za to wysoką cenę polityczną – nie został już nigdy zaproszony na szczyt Trójkąta Weimarskiego (Francja, Niemcy, Polska). Ostatecznie musieliśmy przeforsować sprawę ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego przez Lecha Kaczyńskiego, więc Donald Tusk, ówczesny premier, pojechał na Hel i przy winie przekazał prezydentowi, że jeśli nie ratyfikuje przepisów, to będzie trzeba rozpisać referendum. A pytanie w nim będzie brzmiało: „Czy jesteś za ratyfikowaniem Traktatu z Lizbony, wynegocjowanego przez Lecha Kaczyńskiego?”.    Zaledwie dwa lata po wejściu do UE Polska postawiła się po raz pierwszy, w rozmowach UE-Rosja. Chodziło o rosyjskie embargo na polskie mięso. Jak pan ocenia tamto weto?   Było słuszne i miało poparcie wielu sił politycznych w krajach europejskich. Przypomnę, że na szczycie Unia-Rosja w Samarze, UE poparła nasze weto. Dzięki temu mogliśmy później otworzyć nowy rozdział w stosunkach z Rosją: Moskwa wycofała się z embarga na nasze produkty, a my otworzyliśmy możliwość negocjacji Rosji z UE. Było to jednak w czasach, gdy Rosja chciała umowy o wolnym handlu i umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Niestety, mniej więcej w 2010-2011 roku Rosja zmieniła zdanie.    Czy to powszechne, by w tego rodzaju relacjach jak unijne, wetowało się różne decyzje i ustalenia?   Weta się zdarzają, także w sprawach budżetowych. Wielka Brytania wetowała budżet, by uzyskać rabat dla siebie. Inne kraje stosowały ten ruch, aby zwiększać lub zmniejszać budżet UE.    Jaka jest różnica pomiędzy wetami, o których pan mówi, a tym zapowiadanym dziś przez premiera Morawieckiego?  Tym razem polski rząd nie walczy jednak o interes finansowy (nie negocjuje dla siebie więcej lub mniej – red.), tylko walczy z jedną z wartości Unii, czyli zasadą praworządności. Prawdziwym powodem tego, jak wszyscy wiedzą, jest spór polityczny wewnątrz koalicji rządzącej w Polsce. Oto mała grupka eurofobów szantażuje formację rządzącą i zmusza ją do zajęcia twardych antyeuropejskich pozycji. Niestety, ten szantaż uruchamia identyczny mechanizm polityczny jak ten, który doprowadził do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, czyli brexitu.    Mówiąc o eurofobach ma pan na myśli Zbigniewa Ziobrę i jego otoczenie?   Tak. Cała Europa jest dziś szantażowana tym, że Ziobro chce ugrać parę promili popularności w skrajnie prawicowym elektoracie. Czuje się wciśnięty pomiędzy PiS a Konfederację i próbuje na eurofobii ugrać kilka głosów. Identycznie zachowywał się Nigel Farage w Wielkiej Brytanii, lider Brexit Party. Sam był przez wiele lat eurodeputowanym, a jednocześnie domagał się wyjścia swego kraju z UE. To samo robili eurosceptycy wewnątrz brytyjskiej Partii Konserwatywnej.    Mówi się, że jeśli rozporządzenie o warunkowości wejdzie w życie, to Ziobro nie będzie mógł dokończyć reform w wymiarze sprawiedliwości.  Sęk w tym, że aby naprawić stosunki z Unią oraz ustanowić dobre stosunki z nową administracją amerykańską, trzeba by przywrócić autorytet Trybunałowi Konstytucyjnemu oraz domniemanie niezależności sądownictwa. Czyli właśnie cofnąć się do okresu sprzed „reform” Ziobry. Minister Ziobro kilka dni temu powiedział, że kraje Unii bardziej zyskują na naszej obecności, niż Polska zyskuje na obecności z Unii. I że gdybyśmy byli poza Unią, to byśmy wprowadzili granicę celą i mielibyśmy wpływ z ceł i podatków. A czy Unia nie wprowadziłaby wtedy takich samych granic wobec Polski? Czy cieszyliby się z tego polscy eksporterzy?    Co by pan dziś poradził premierowi Morawieckiemu – jak teraz postąpić?   Powiedziałbym, żeby uważał, by nie zapisać się w historii Polski tak, jak zapisał się premier David Cameron w historii Wielkiej Brytanii. Niezależnie od dorobku Camerona w trakcie jego rządów, zostanie zapamiętany z jednego – uruchomienia procesu politycznego, który doprowadził do brexitu.    Cameron zapowiedział referendum unijne, bo chciał, by jego Partia Konserwatywna zachowała władzę.     Morawiecki robi dokładnie to samo.    No tak, ale brytyjski premier liczył, że w referendum Brytyjczycy opowiedzą się jednak za pozostaniem ich kraju w UE.   Oczywiście. Dziś Morawiecki straszy rozpadem Unii, kłamie na jej temat i szczuje na nią, porównuje ją do Związku Radzieckiego. Mówi, że de facto jesteśmy wyzyskiwani i nie mamy korzyści z przynależności do UE. Ale gdy już przyjdzie co do czego, będzie mówił, żeby zagłosować za pozostaniem w UE. Dokładnie tak było w Wielkiej Brytanii.    Czy ma pan poczucie, że Polska, konfliktując się coraz mocniej z krajami UE, spycha się na margines i traci wpływy?   To oczywiste. Nie da się być menedżerem klubu sportowego, o którym mówi się źle. Rolą Polski powinno być prounijne działanie w dyrektoriacie, czyli wśród pięciu najważniejszych państw Unii Europejskiej. Polska powinna być reprezentantem całego naszego regionu i współzarządzać Unią. A skoro ustawiamy się w pozycji bachora, który wrzeszczy i któremu trzeba dać cukierek, żeby przestał, to trudno, żeby traktowano nas poważnie.

 Z Radosławem Sikorskim rozmawiał Andrzej Kaniewski 

  Polska i Węgry dzielą Unię        

Epidemia koronawirusa przyczyniła się do tysięcy ludzkich dramatów na całym świecie. Nie oszczędziła także tej rodziny. Rodzice chłopca umarli w odstępie kilku miesięcy. A czterolatek mówi teraz coś, od czego pęknąć może każde serce…

Ewa Farna jest mamą ponad rocznego synka. W ostatnim czasie skupiała się przede wszystkim na życiu rodzinnych, ale nie zapomniała o swoich fanach. Piosenkarka pochwaliła się niedawno, że pracuje nad nową płytą. Okazuje się jednak, że w ostatnim czasie ciężko pracowała także nad sylwetką. Ewa Farna opublikowała w sieci nowe zdjęcie, na którym odsłoniła brzuch. Fani zachwycają się jej metamorfozą.

Brutalne morderstwo, do którego doszło w majowy wieczór 2018 r., wstrząsnęło mieszkańcami Legnicy (woj. dolnośląskie). 24-letni Damian, lokalny listonosz, wykrwawił się na środku ulicy po tym, jak został dźgnięty nożem w ramię. „To było bardzo fachowe użycie noża, jak odcięcie skrzydła od kurczaka” – mówił sędzia. Nic dziwnego. Mordercą okazał się zawodowy rzeźnik! Przyjechał z Niemiec specjalnie po to, by zamordować nieznajomego chłopaka.

– Elektroniczna proteza ręki sterowana impulsami mięśniowymi, którą stworzyłam idzie o krok dalej i rusza wszystkimi palcami, a nie tylko dwoma, jak protezy obecnie dostępne na rynku medycznym – mówi z dumą Agnieszka Tkaczyk, 25-letnia studentka Politechniki Krakowskiej w Krakowie. Wynalazek powstał w ramach pracy inżynierskiej i zdobył zaszczytny tytuł najlepszego Studenckiego Projektu Roku.

Czasy są okropne, firmy padają podczas pandemii, tracimy pracę i w związku z tym także płynność finansową. Na kontach mamy jedynie powiększające się długi. Jak sobie poradzić, kiedy do spłacenia jest spory kredyt? Na pytania odpowie już dzisiaj (19 listopada) w Fakcie mecenas Jakub Michalski.

Robert Lewandowski (32 l.) nadal nie chce nic powiedzieć na temat afery związanej z jego byłym menedżerem Cezarym Kucharskim (48 l.). Za to chętnie mówią inni. Teraz „ciężkie działa” wytoczył prawnik piłkarza.

Wraz z wiekiem skóra starzeje się, traci dawną elastyczność, blask, pojawiają się zmarszczki i przebarwienia. To naturalny proces, jednak nie musisz się mu w pełni poddawać. Sprawdź, co możesz zrobić, aby twoja skóra twarzy zachowała dobrą kondycję i jakie zabiegi możesz wykonać samodzielnie w domu.

Kochamy wyprzedaże! Okazje zakupowe przyciągają nas jak magnes i potrafimy cierpliwie na nie czekać. Niestety, takie dni jak Black Friday są także wyczekiwaną przez oszustów okazją do przejęcia naszych danych osobistych. I wykorzystania ich do zaciągnięcia pożyczki lub kredytu. Podpowiadamy, co robić, by się przed tym obronić.

Żagań, 1992 r. Ciche, trochę zapomniane miasteczko na krańcach ziemi lubuskiej. Tu na dworcu PKS pojawił się gwałciciel i morderca, którego policja szuka do dziś.

Ciało Joanny było pokryte warstwą zakrzepłej krwi. Dziewczyna leżała w lesie, a na nogach miała łyżworolki.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*