Miller ostro o Morawieckim. Mówi, po co mu spór w UE

Emocje są coraz większe, bo idzie o wielkie pieniądze. Premier Mateusz Morawiecki zapowiada podważenie całego unijnego budżetu na następne lata. Eksperci nie mają wątpliwości, że jeśli tak się stanie, czekają nas finansowe turbulencje.

Skąd taka szarża szefa rządu? Europoseł i były premier Leszek Miller twierdzi, że rozgryzł taktykę Mateusza Morawieckiego. Twierdzi, że chodzi o to, by pomóc koledze z rządu w jego planach…

– To jest po to, by Zbigniew Ziobro mógł dalej robić swoje reformy w sądownictwie – mówi Faktowi.

Większość krajów Unii Europejskiej chce, by te państwa, które nie przestrzegają zasad i wartości unijnych (np. zasada praworządności), dostawały mniej od innych ze wspólnotowego budżetu. Polska i Węgry grożą, że jeśli ta zasada zostanie wcielona w życie, zawetują cały wynegocjowany już budżet Unii na lata 2021-2027.

Były premier Leszek Miller twierdzi, że Polska przez nierozsądną politykę partii rządzącej już teraz w dużej części pozostaje poza Wspólnotą. – Na przykład jeśli chodzi o system prawny czy niezawisłość sądownictwa. To w żaden sposób nie przystaje do standardów czy wartości unijnych – mówi Faktowi.

 Cały wywiad poniżej 

 16 lat temu wprowadzał pan Polskę do Unii Europejskiej, wielu polityków skazuje, że rząd Morawieckiego może ją z UE wyprowadzić. 

– Polska praktycznie w dużej części jest już poza Unią Europejską. Na przykład jeśli chodzi o system prawny. Niezawisłość sądownictwa w żaden sposób nie przystaje do standardów czy wartości unijnych. Gdyby pan Morawiecki spełnił swoje deklaracje dotyczące zawetowania budżetu Unii, to od strony formalnej, będąc we Wspólnocie, Polska znalazłby się poza nią.

 W jakim stopniu ten scenariusz jest możliwy? 

– To zależy od determinacji środowiska politycznego pana Morawieckiego, ale warto pamiętać, że jakiś czas temu Jarosław Kaczyński w swoich wypowiedziach był bardzo zdecydowany, więc jeśli pan Morawiecki chce pójść tym śladem, to drogę do jakiegokolwiek kompromisu ma zamkniętą. Przeczytałem dokładnie to, co napisał Morawiecki w liście do liderów europejskich. On użył tam sformułowania, że „nie widzi możliwości ratyfikowania budżetu w parlamencie”. To oznacza, że Morawiecki nie grozi wetem na poziomie Rady Europejskiej, a w polskim parlamencie. Tylko jeden z elementów budżetu unii wymaga ratyfikacji w parlamencie. To Fundusz Odbudowy, który musi być zatwierdzony przez parlamenty wszystkich krajów członkowskich.

 Chodzi o 750 mln euro. 

– Z czego dla Polski miało być 23 miliardy w formie bezzwrotnej dotacji. Weto polskiego Sejmu w tej sprawie oznacza odrzucenie, pozbawienie nas tych miliardów euro.

 A co wówczas stałoby się z Funduszem Odbudowy pokoronawirusowym?  

– Pamiętajmy, że Unia nie może podejmować własnych decyzji, bo ma i szanuje swoje prawo. Gdyby nasz Sejm nie ratyfikował uchwały o Funduszu Odbudowy, gdyby zablokował te 750 miliardów, czyli pieniądze przeznaczone nie tylko dla nas, ale i innych krajów, to kraje Wspólnoty łatwo mogą obejść to weto i ustanowić nowy Fundusz Odbudowy. Tylko w gronie zainteresowanych nim państw. Rządy tych państw po prostu przyjęłyby oddzielne porozumienia, złożyłyby się po prostu na Fundusz z własnych środków. Ale to by znaczyło, że Polska się definitywnie, na własne życzenie wypisuje z porozumienia, a Unia oficjalnie dzieli się na Wspólnotę różnych prędkości. Polska znalazłaby się wówczas na marginesie. 

 Sprawdziłem badania i wynika z nich, że Polacy wolą być w Unii, niż poza nią. 

– Jak rozumiem to tak, że weto, o którym wspomina pan Morawiecki jest tylko po to, by Zbigniew Ziobro mógł dalej robić swoje reformy w sądownictwie, bo to tutaj głównie są wątpliwości jeśli chodzi o praworządność.

Trzeba też zdawać sobie sprawę, ze Fundusz Odbudowy, to tylko jeden z elementów budżetu. Ten podstawowy ustalony jest na siedem lat, obejmuje 1,8 biliona euro. Jeśli zsumujemy to, co Polska miałaby otrzymać w tym czasie, to łącznie daje to 700 mld złotych. Trzeba to głośno podkreślić: pan Morawiecki mówi właśnie Polakom, że Polska chce z tych miliardów zrezygnować, bo panu Morawieckiemu i Kaczyńskiemu nie podoba się mechanizm warunkujący wiązanie wypłaty środków z praworządnością.

 Tymczasem tego rozporządzenia nie można nawet zawetować.  

– Dokładnie, bo ono nie jest przyjmowane na zasadzie jednomyślności. Wystarczy 15 z 27 państw głosów, 15 państw i 65 proc. ludności Unii. Łatwo przewidzieć, to właściwie oczywiste, że Polska czy Węgry zostaną przegłosowane. To rozporządzeni, i też warto to podkreślić, i tak wejdzie w życie. Morawiecki nie może tego zawetować.

 Wyobraźmy sobie, ze Polska i Węgry grają jednak twardo i wetują unijny budżet. 

– Na pewno Unia da sobie radę bez Polski. W sprawie Funduszu Odbudowy nastąpi porozumienie pozostałych rządów, bez Polski. Na pewno te kraje dadzą sobie radę z obecnymi, niełatwymi przeciwnościami losu. Jeśli chodzi o wieloletnie ramy finansowe, to pewnie będzie obowiązywało jakieś prowizorium, limity finansowe zostaną przeniesione na przyszłe lata, jakoś ten cały mechanizm pojedzie. 

 A Polska? 

– Zostanie zapamiętana i tak będzie traktowana: jako kraj, który próbował szantażować innych. Opinia kraju niepoważnego, z którym nie warto negocjować, pozostanie na długie lata. Nigdy nie było tak blisko wyjścia z Unii, Polexitu. Jak mówiłem wcześniej, formalnie, przynajmniej jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości, czy praworządność, praktycznie jesteśmy już poza Wspólnotą. Teraz dojdzie sprawa budżetu. To wszystko sprawia, że choć jesteśmy formalnie członkiem Unii, to jednak głębokiej, drugiej kategorii, z którym nikt już się nie liczy.

Teraz możesz czytać FAKT bez wychodzenia z domu!   Pobierz najnowsze wydanie gazety i bądź zawsze na bieżąco  

To jego wymienia się w UE, mówiąc o braku praworządności

Premierzy Polski i Węgier grożą, że zawetują budżet unijny.

Polityk 16 lat temu wprowadzał Polskę do Unii Europejskiej

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*