Tak PiS zakończy spór o aborcję? Kaczyński może właśnie ogrywać wszystkich jak arcymistrz

Tak PiS zakończy spór o aborcję

Kiedy w ostatni piątek pisałem, że każda ze stron musi zrobić krok w tył i rozmawiać, nie oczekiwałem ani trochę, że tak się stanie. Nie myślałem jednak, że zarówno organizatorzy protestów, jak i rządzący naszym nieszczęśliwym krajem postanowią zrobić krok naprzód, dodatkowo w siedmiomilowych butach.

Pokaz barbarzyństwa

Nie spodziewałem się takiego pokazu barbarzyństwa i zdziczenia ze strony części protestujących. Nie spodziewałem się, że dojdzie do niszczenia zabytkowych Kościołów, do mazania farbą i oklejania papierem pomników Jana Pawła II, a szczególnie do niszczenia pomników bohaterów Polski jak ten 15 pułku ułanów poznańskich, czy tego Armii Krajowej i Państwa Podziemnego.

Nie spodziewałem się też, że część protestujących posunie się do fizycznych ataków na przeciwników politycznych, do rzucania szklanymi butelkami i petardami w osoby, które broniły Kościołów i że wreszcie dojdzie do ugodzenia nożem jednej z takich osób. Nie spodziewałem się, że dojdzie do pobicia księdza, a nawet – o zgrozo – siostry zakonnej.

Sam jeszcze nie tak dawno byłem nastolatkiem i dobrze pamiętam, jak wówczas się zachowywaliśmy. Tym bardziej szokujące jest zachowanie niektórych nastolatek, które w niemal każdym haśle zawierają wulgaryzmy i nic więcej. Szokujące jest zachowanie tych nastolatek, które wyrywają księdzu torbę i krzyczą do niego „pokaż macicę”.

Wystąpienie Kaczyńskiego

Nie spodziewałem się z drugiej strony porównywania protestujących do SS czy wpisu wiceministra, że owi protestujący niedługo „rehabilitują Hitlera i nazizm”. Nie spodziewałem się, że „naczelnik państwa” postanowi gasić pożar, który sam wywołał dolewając do niego oliwy i niemalże wzywając zwolenników PiS do „wzięcia sprawy w swoje ręce”.

Wczorajsze wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego może się komuś wydawać dziwne, wszakże sam jako wicepremier odpowiada za policję i inne służby, które powinny reagować w przypadku niszczenia mienia czy przemocy. Jeszcze w sobotę policjanci nie miała problemu ze spacyfikowaniem wielotysięcznego „Marszu o wolność”, którego uczestnicy sprzeciwiali się obostrzeniom i nie byli agresywni. A teraz stoją jak dzieci w ostrym cieniu mgły.

W czasie, gdy policja nie reaguje albo reaguje delikatnie i niewspółmiernie do sytuacji, na pierwszy front wysuwają się lewicowe bojówki i zwykli chuliganie. Na pierwszy front protestów wysuwają się tacy osobo-manifestanci jak Marta Lempart czy Joanna Scheuring-Wielgus. Jak to zwykle bywa spokojnie protestujące osoby i bardziej wyważeni przedstawiciele zostają gdzieś w cieniu, zbyt rozsądni, mało ciekawi.

Twarz protestu

O ile ciekawsza jest Pani Lempart, liderka „Strajku Kobiet”, która wyjdzie i powie na antenie TVN24, że nie widzi problemu w atakowaniu kościołów i przemocy na ulicach. Ten sam Strajk sformułował swe postulaty polityczne, z których pierwsze dwa zaczynają się od słowa „w*********ć”. Przekleństw używa większość z nas, jednak na wszystko jest miejsce i czas, a tym miejscem nie jest główne hasło protestu, ani oficjalna lista postulatów.

Jak już jesteśmy przy postulatach Strajku Kobiet, to ten domaga się „ścigania mowy nienawiści jako źródła przemocy”. Domaga się tego strajk, którego głównym hasłem jest „w*********ć”, a uczestnicy co chwilę skandują „j***ć PiS” albo „j***ć kler”, o okrzykach „ty k***o” pod adresem księży czy „pedofile” względem modlących się nie wspominając.

Wolność słowa przez żadne ściganie mowy nienawiści nie powinna być ograniczana. Wolność słowa nie służy temu, aby było można prawić komplementy i opowiadać bajki o jednorożcach żywiących się pozytywną energią, ale właśnie temu, aby mówić to, co się komuś innemu nie podoba, nawet w sposób wulgarny. Każdy może manifestować swoje poglądy, nawet najbardziej skrajne, jednak pod formą którą przybierają obecne protesty, cywilizowany człowiek, który posiada elementarną kulturę osobistą nie powinien się podpisywać.

I właśnie te skrajne poglądy są drugim elementem, który zaczyna dominować protest, za sprawą jego liderek. O ile większe emocje wzbudza posłanka Scheuring-Wielgus, która zapowiada wspólnie ze „Strajkiem Kobiet” zbiórkę podpisów pod pełną dopuszczalnością aborcji na żądanie. I krzyknie tryumfalnie: żadnych kompromisów, żadnego referendum! To jest wojna.

Aborcja w Polsce

Takie podejście skrajnej lewicy nie dziwi. Ani osoby jak Kaja Godek, ani takie jak Marta Lempart nie mają szans w referendum. Zdecydowana większość Polaków prezentuje w tej sprawie podejście zdroworozsądkowe, nie zgadzają się na całkowity zakaz aborcji, ale też nie chcą jej liberalizacji. Opublikowane dziś badanie pokazuje ponad 60-procentowe poparcie dla kompromisu w tej sprawie, podobnego do tego który miał miejsce.

Nie mam wątpliwości, że za wywołanie obecnego sporu odpowiada obóz rządzący, który postanowił wrzucić chyba najbardziej drażliwy temat w środku największego kryzysu od lat. Ale za to jak wyglądają protesty i co dzieje się na ulicach, odpowiadają również przedstawiciele opozycji i opozycyjni dziennikarze, którzy nie potrafili potępić przemocy.

Jak to się wszystko skończy? Protesty jeszcze chwilę potrwają, policja zainterweniuje dopiero w ostateczności, najpierw społeczeństwo musi zostać zniechęcone do protestujących ich własnym zachowaniem. Niszczenie kościołów i pomników, wulgaryzmy, wreszcie ataki fizyczne na księży i siostry zakonne wzbudzą wyraźnie negatywne odczucia w naszym umiarkowanie konserwatywnym kraju.

W co gra Kaczyński?

Jarosław Kaczyński przez lata nie ruszał kompromisu, bo wiedział czym to się skończy. Teraz nagle zapomniał?

Ostatecznie zostaniemy przy obecnym kompromisie albo minimalnie zmodyfikowanym, ale dalej akceptowalnym dla tej umiarkowanie konserwatywnej większości. Może to być poprzez zmianę konstytucji, nową ustawę antyaborcyjną, a może po prostu poprzez nieopublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Orzeczenie może być wadliwe, gdyż w rozstrzyganiu nie może brać sędzia będący jednocześnie uczestnikiem postępowania. Wniosek składany był, kiedy Pawłowicz była jeszcze posłanką i nie wiadomo czy go podpisała, bo na stronie TK nie ma listy posłów.

Niezależnie od tego, wiadomo że sędzia Krystyna Pawłowicz była wśród grupy posłów podpisanych pod pierwszym – identycznym wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego, który teraz został powtórzony, co też może być przesłanką do uznania, że orzeczenie nie jest ważne.

Jarosław Kaczyński zyskał możliwość zrzucenia rosnącej liczby zakażeń na opozycję, co zrobił już dzisiaj w Sejmie. Zyskał możliwość uzasadnienia nieodpowiedzialnością opozycji wprowadzenia drugiego lockdownu.

Dodatkowo w Sejmie wśród nocnej ciszy przegłosowano też tzw. ustawę antycovidową, która wprowadza obowiązek noszenia maski, znosi odpowiedzialność lekarzy w czasie epidemii czy daje możliwość odebrania całej pomocy z tzw. tarczy dla przedsiębiorców za złamanie zasad sanitarnych, czyli np. brak maseczki albo niezachowanie dystansu.

Ustawa wprowadza też obowiązkowe stosowanie „środków profilaktycznych i zabiegów”, także przez osoby zdrowe. Jest to przepis szalenie niebezpieczny, bo wprowadzający możliwość izolacji zdrowych osób (ta dotychczasowa jest nielegalna), a także otwierający furtkę do przymusu szczepień przeciw koronawirusowi. Niektórzy po wczorajszym orędziu stwierdzili, że naczelnik oszalał, być może jednak rozegrał wszystkich jak arcymistrz…

NCZAS.COM

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*