Hodowcy w Radiu Maryja: czujemy się zdradzeni przez PiS

Jest gotowy projekt ustawy ws. nowych norm ochrony zwierząt – poinformował prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Na tzw. piątkę dla zwierząt składa się m.in. humanitarne traktowanie, bezpieczne schroniska i koniec z łańcuchami. – Czuję się zdradzony przez PiS – powiedział w Radiu Maryja główny przedstawiciel hodowców.

Goszcząc w weekend na dorocznym spotkaniu Rodziny Radia Maryja, Jarosław Kaczyński – w imieniu swoim i partii – wypowiedział szeroko komentowane słowa, że „trzeba dziękować, trzeba się w pas kłaniać ojcu Dyrektorowi i tym wszystkim ojcom, i wszystkim ludziom, którzy to niezwykłe dzieło wspierają.” 

 Zdradzeni przez PiS  

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, dwa dni później prezes PiS w Radiu Maryja mógł usłyszeć takie słowa:

– Jako obywatel czuję się zdradzony przez Prawo i Sprawiedliwość, które ewidentnie dogadało się z niemieckimi mediami, aby zdradzić polskie rolnictwo i wprowadzić zakazy w tych sektorach, które są solą w oku naszej niemieckiej konkurencji – tak na antenie mówił Szczepan Wójcik, jeden ze sponsorów rozgłośni i jeden z największych hodowców zwierząt futerkowych w Polsce.

W ten sposób Wójcik odniósł się do reportażu Janusza Szwertnera, dziennikarza Onetu, który ujawnił straszne warunki, w jakich są trzymane w Polsce zwierzęta futerkowe. 

Wzburzonego hodowcę wspierał prowadzący audycję ksiądz Grzegorz Moj, komentując, że to „głos rozsądku”. Wójcik nie poprzestał na ogólnej krytyce partii rządzącej. Przypomniał ostatnie wybory parlamentarne i prezydenckie.

– Rolnictwo, które zdecydowało o zwycięstwie PiS i Andrzeja Dudy, zostało dziś zdradzone – powiedział. I ostrzegł, że „wiejscy wyborcy wyciągną z tego wnioski”. 

 Piątka dla zwierząt  Awantura o „zdradę PiS” zaczęła się zaraz po tym, gdy we wtorek przed południem Kaczyński ogłosił, że jego partia wraca do projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. W zaprezentowanej zaraz potem „Piątce dla zwierząt” pierwszym punktem był całkowity zakaz hodowli zwierząt futerkowych.

Wystąpienie Kaczyńskiego zbiegło się z emisją w portalu Onet filmu o okrutnym traktowaniu norek na farmie… Szczepana Wójcika. Aktywista stowarzyszenia „Otwarte Klatki” pracował tam przez kilka tygodni i udokumentował drastyczne sceny torturowania zwierząt i znęcania się nad nimi. 

– Nie chodzi tylko o zakaz hodowli zwierząt futerkowych, który zrujnuje życie tysiącom Polaków. Na dzisiejszej konferencji usłyszeliśmy, że będzie też zakazany ubój rytualny, a organizacje ekologiczne – w tym zagraniczne – będą miały zwiększone kompetencje i będą miały prawo do wchodzenia, jak policja, na teren polskich gospodarstw, nie mając żadnych merytorycznych kompetencji – opowiadał Wójcik (nie wiadomo czy takie zapisy znajda się w piątce dla zwierząt).

– Cała akcja była zaplanowaną ustawką, i to niestety z niektórymi politykami oraz z niemieckimi mediami. Apeluję do polityków Prawa i Sprawiedliwości o powściągliwość w brataniu się z lewacką ideologią. Nie da się być trochę po lewo, trochę po prawo. Albo jesteśmy za polskim rolnictwem, za polskim rolnikiem i za polską gospodarką, albo idziemy ramię w ramię z lewacką ideologią i wchodzimy z nimi w tę samą narrację, która niszczy nas, Polaków, i polskich rolników – przekonywał hodowca, wychodząc z założenia, że walka o prawa zwierząt to element wyłącznie lewicowych organizacji. Tymczasem coraz częściej podnoszą go też prawicowe i ultraprawicowe grupy. Jednak nie wszystkie. Wójcika poparł m.in. Krzysztof Bosak, jeden z liderów polskich nacjonalistów. 

 Dylemat ojca Rydzyka  Projekt zakazu hodowli zwierząt futerkowych PiS chce wprowadzić już po raz drugi w ciągu ostatnich lat. Za każdym razem podpisuje się pod tym Kaczyński. Ale w 2018 r. nawet on uległ naciskom swoich polityków i Radia Maryja.

Ustawa trafiła do sejmowej zamrażarki i do końca kadencji zapis o zakazie hodowli nie był już procedowany. Teraz Kaczyński wraca do sprawy. Przed redemptorystą ciężki dylemat: wybrać PiS, który od pięciu lat hojnie wspiera finansowo jego projekty, czy pozostać lojalnym wobec Wójcika – pisze „Gazeta Wyborcza”.

I podkreśla, że jeżeli obóz władzy uprze się, by przeprowadzić zmiany, Rydzyk będzie musiał odwrócić się od Wójcika, ale też od stojących za nim hodowców i ich rodzin. A Wójcik należy do sponsorów mediów o. Rydzyka. Sfinansował m.in. dwa filmy w TV Trwam: „Gender. Tęczowa rewolucja” i „Zmierzch. Ofensywa ideologii gender”.

Rok temu podczas inauguracji roku akademickiego w toruńskiej Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej został odznaczony przez Rydzyka medalem Pro Ecclesia et Patria. Media Rydzyka (Radio Maryja, TV Trwam i „Nasz Dziennik”) miały otwarte łamy dla wszystkich, którzy twierdzili, że walka z hodowlą zwierząt na futra to element wojny kulturowej i uderzenie w polskie rolnictwo.   

Jarosław Kaczyński próbuje po raz kolejny przeforsować projekt ustawy ws. nowych norm ochrony zwierząt

Ustawa wprowadza zakaz hodowli zwierząt futerkowych

Tymczasem największy hodowca zwierząt futerkowych w Polsce sponsoruje działalność ojca Rydzyka

– Jako obywatel czuję się zdradzony przez Prawo i Sprawiedliwość, które ewidentnie dogadało się z niemieckimi mediami, aby zdradzić polskie rolnictwo i wprowadzić zakazy w tych sektorach, które są solą w oku naszej niemieckiej konkurencji – tak na antenie mówił Szczepan Wójcik, jeden ze sponsorów rozgłośni i jeden z największych hodowców zwierząt futerkowych w Polsce.

Ojciec Rydzyk będzie musiał zdecydować, kogo poprzeć w sporze: prezesa PiS czy hodowców zwierząt futerkowych.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*