Armia upraszcza zasady naboru kandydatów

Wojsko upraszcza nabór kandydatów. Niebawem ruszy portal rekrutacyjny.

Resort obrony przygotował poważne zmiany w systemie rekrutacji do wojska. To dlatego, że teraz jest on niewydolny.

System werbunku do wojska stopniowo jest reformowany, zostanie on uproszczony i ujednolicony. Zmian w systemie rekrutacyjnym do armii przygotowało Biuro do spraw Programu „Zostań żołnierzem Rzeczypospolitej” MON, które działa od początku roku. Na jego czele stoi gen. bryg. Artur Dębczak.

PORTAL – PIERWSZY KROK

Od przyszłego tygodnia na stronie internetowej wojsko-polskie.pl uruchomiony zostanie portal rekrutacyjny. To pierwsza widoczna zmiana. Zamiast iść do wojskowej komendy uzupełnień kandydat do wojska będzie mógł wypełnić przez internet formularz zgłoszeniowy. Po jego wysłaniu armia zacznie sprawdzać kandydata. On sam będzie mógł wybrać miejsce służby i termin spotkania z przedstawicielami wojskowego centrum rekrutacyjnego, specjalnie powołanej komórki organizacyjnej.

Teraz portal rekrutacyjny jest testowany m.in. przez funkcjonariuszy SKW, chodzi o to, aby umieszczone na nim wrażliwe dane nie zostały wykradzione. Z kolei w połowie października gotowa ma być aplikacja na telefony komórkowe, która będzie pełniła taką samą rolę.

Po złożeniu aplikacji WKU powiadomi kandydata o miejscu i terminie spotkania blisko miejsca zamieszkania. Wojskowe centra rekrutacyjne będą tworzone tam, gdzie będzie najwięcej kandydatów, mają one być blisko ich miejsca zamieszkania. Generał Dębczak zakłada, że wojskowe centra rekrutacyjne organizowane będą w każdym województwie w kilku różnych lokalizacjach, w zależności od liczby chętnych.

Armia chce wykorzystać budynki wojskowe np. jednostek wojskowych, WKU lub inne. Tam kandydat spotka się z komisją WCR, w jej skład wejdzie komendant WKU, lekarz, psycholog, żołnierze, będą już wtedy szukali chętnych do swoich formacji lub jednostek wojskowych. Na tym etapie będą z sobą konkurowali – będą mogli np. zaproponować służbę szeregowego zawodowego, a headhunterzy w Wojskach Obrony Terytorialnej. Kandydat przejdzie tam badania psychologiczne.

W ciągu jednego–dwóch dni kandydat powinien przejść wstępną selekcję, otrzymać orzeczenie o przydatności do służby wojskowej oraz otrzymać skierowanie na szkolenie podstawowe.

KRÓTSZE SZKOLENIE

Założenie jest takie, że w terminie nie później niż 30 dni od czasu poinformowania kandydata komisja WCR powinna wskazać mu miejsce i termin powołania do czynnej służby wojskowej.

Będzie to możliwe dlatego, że szef Sztabu Generalnego WP wyznaczył nowe terminy wcielenia do służby. Z informacji, które otrzymaliśmy z MON, wynika, że odbędą się one w dniach 14.09–10.10, 28.09–24.10, 12.10–7.11, 26.10–21.11, 9.11–5.12 oraz 23.11–19.12.

To oznacza, że możliwe będzie wcielenie kandydatów do wojska szybko, nie trzeba będzie czekać – jak to miało miejsce dotychczas – pół roku.

Od września zmianie ulegnie też czas szkolenia młodego żołnierza. Dotychczas szkolenie podstawowe w wojsku trwało 47 dni, czyli 230 godz. zajęć. Teraz będzie ono trwało 28 dni (240 godzin). Po prostu szkolenie to będzie intensywniejsze. W tym czasie kandydat do zawodowej służby przejdzie też pełne badanie przed regionalną komisją lekarską.

Po złożeniu przysięgi i zaliczeniu szkolenia żołnierz trafi do konkretnej jednostki wojskowej, terytorialnej służby wojskowej WOT lub przeniesiony do rezerwy. Na razie WCR nie będą się zajmowały kandydatami do uczelni wojskowych, bo nabór do nich już się zakończył. Najpewniej centra rekrutacyjne zajmą się tymi osobami w przyszłym roku.

Armia wprowadza zmiany organizacyjne w naborze, aby przyciągnąć więcej kandydatów. MON zakłada, że zawodowa armia będzie miała 150 tys. żołnierzy. Na koniec poprzedniego roku Wojsko Polskie liczyło 107,7 tys., do końca tego roku powinno ich być 111,5 tys. oraz dodatkowo 29 tys. żołnierzy ochotników WOT.

Jak opisywaliśmy w „Rzeczpospolitej”, istniejący dzisiaj system werbunku nie przystaje do rzeczywistości. Przez wiele dni kandydaci krążyli z dokumentami, aby wstąpić do wojska. Wąskim gardłem były rejonowe wojskowe komisje lekarskie. Efekt był taki, że 40 proc. kandydatów odpadało w trakcie rekrutacji (to dane MON), dodatkowo 15 proc. w trakcie szkolenia podstawowego. Rozwiązania wdrażane przez MON podobne są do tych, które działają w innych krajach, np. w Szwecji i USA.

MAREK KOZUBAL

Więcej postów