Koronawirus. Wysocy rangą oficerowie wojska ignorują obostrzenia epidemiczne

Komendant Oddziału Specjalnego ŻW płk Tomasz Szoplik (po lewej) i zastępca komendanta Komendy Głównej ŻW gen. bryg. Robert Jędrychowski (po prawej)
Komendant Oddziału Specjalnego ŻW płk Tomasz Szoplik (po lewej) i zastępca komendanta Komendy Głównej ŻW gen. bryg. Robert Jędrychowski (po prawej)

Po powrocie z Hiszpanii w okresie największego zagrożenia koronawirusem wysoki rangą oficer Żandarmerii Wojskowej poszedł na zwolnienie lekarskie, aby sprawdzić, czy nie jest zakażony. W tym czasie grał w golfa, robił zakupy w supermarketach, spotykał się z ludźmi. To kolejny oficer tej formacji, który lekceważy prawo w okresie epidemii.

Pod koniec lipca opisaliśmy w Onecie, jak Zastępca Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej gen. Robert Jędrychowski zeznawał w prokuraturze bez maseczki mimo protestów chorującej na stwardnienie rozsiane kobiety, która przebywała w tym samym pomieszczeniu. Kolejnym funkcjonariuszem tej formacji, który jawnie łamie prawo w okresie epidemii, jest płk Tomasz Szoplik, komendant Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim.

Pułkownik gra w golfa na zwolnieniu lekarskim

Płk Tomasz Szoplik jest jednym z najwyższych oficerów w Żandarmerii Wojskowej. Uczestniczył w misjach wojskowych w Bośni-Hercegowinie, Iraku i Kongo. W 2002 r. wstąpił do żandarmerii, gdzie w kolejnych latach objął stanowisko Szefa Wydziału Współpracy Międzynarodowej w komendzie głównej tej formacji. W 2004 r. rozpoczął pracę w Oddziale Specjalnym ŻW, a w 2014 r. został komendantem tego oddziału w Mińsku Mazowieckim.

Pod koniec lutego płk Szoplik pojechał na urlop do Hiszpanii. Po powrocie przez kilka dni chodził do pracy w komendzie Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim. Według naszych źródeł po kilku dniach dostał telefon od lekarza wojskowego, który zabronił mu przychodzić do pracy przez dwa tygodnie, ponieważ właśnie wrócił z kraju, w którym panuje bardzo zła sytuacja epidemiczna. W tym czasie w Polsce jeszcze nie obowiązywała kwarantanna dla powracających z zagranicy.

Inną wersję wydarzeń podaje Żandarmeria Wojskowa. Rzecznik tej formacji ppłk Artur Karpienko poinformował nas w mailu, że „po powrocie z Hiszpanii w dniu 6 marca, [płk Szoplik] zapoznał się z informacjami i zaleceniami dotyczącymi COVID-19 zamieszczonymi na portalu www.gov.pl, po czym niezwłocznie udał się na zwolnienie lekarskie, na którym przebywał w terminie 11-25 marca 2020 r.”.

Jak poinformowała nas ŻW, w tym czasie płk Szoplik dwukrotnie poddawał się testom na koronawirusa, aby sprawdzić, czy nie jest nosicielem tej choroby. Oba testy dały wynik negatywny.

Jednak ani zwolnienie lekarskie, ani stworzenie potencjalnego zagrożenia dla otoczenia nie przeszkadzały oficerowi w prowadzeniu aktywnego życia społecznego. Płk Szoplik, to zagorzały fan gry w golfa. Jest członkiem klubu golfowego w Rajszewie pod Warszawą. Aktywnie udziela się w amatorskich turniejach golfowych. Prywatną pasję przenosi do gabinetu komendanta oddziału specjalnego ŻW, co pokazuje poniższy film.

Według naszych informatorów w trakcie urlopu pułkownik trzykrotnie był na zamkniętym z powodu epidemii polu golfowym w Rajszewie – 13, 17 i 18 marca. Zapytaliśmy administrację pola golfowego, czy w podanych terminach płk Szoplik grał tam w golfa. Ta nie udzieliła nam odpowiedzi, zasłaniając się przepisami RODO. Jednak metadane zdjęcia poniżej, w którego rogu znajduje się oficer, nie pozostawiają wątpliwości, że zostało ono wykonane na polu golfowym w Rajszewie 17 marca o godzinie 11:20.

Płk Tomasz Szoplik na parkingu pola golfowego w Rajszewie 17 marca 2020 roku.
Płk Tomasz Szoplik na parkingu pola golfowego w Rajszewie 17 marca 2020 roku.

„Pułkownik zachował się bardzo odpowiedzialnie”

To niejedyna aktywność płk. Szoplika w trakcie zwolnienia lekarskiego. Kilkukrotnie wychodził on na zakupy do supermarketów i sklepów spożywczych. Był w tym czasie w Ikea, Leroy Merlin i Biedronce. Kilkukrotnie bywał też na ulicach Wilczej i Żurawiej w Warszawie, gdzie pomagał swojej przyjaciółce załatwiać sprawy związane z wynajmem mieszkania. Ostatecznie, testy potwierdziły, że oficer nie był zakażony koronawirusem.

Próbowaliśmy dodzwonić się do płk. Szoplika, wysłaliśmy też SMS-a, jednak nie dostaliśmy odpowiedzi. Korespondencję prowadziliśmy więc z rzecznikiem Żandarmerii Wojskowej, który utrzymuje, że „pułkownik zachował się bardzo odpowiedzialnie”.

Czy jednak odpowiedzialność oficera nie miała polegać na odizolowaniu się od społeczeństwa po powrocie z zaatakowanego przez koronawirusa kraju? Kiedy zapytaliśmy ŻW o swobodne poruszanie się oficera w trakcie zwolnienia lekarskiego, płk Karpienko odpowiedział, że „płk Szoplik nie wykonywał obowiązków służbowych i jakąkolwiek aktywność podejmowałby w tym czasie, nie wiązała się ona z pełnioną przez tego oficera funkcją zawodową”.

Sam płk Szoplik napisał w oświadczeniu: „Pytania, które Pan do mnie kieruje, dotyczą mojego życia prywatnego, są danymi wrażliwymi. Z treści pytań wnioskuję, że jestem inwigilowany w sferze mojego życia prywatnego, co wzbudza we mnie obawy”.

Generał odmawia założenia maseczki

Szef Oddziału Specjalnego ŻW nie jest jedynym wysokim rangą oficerem tej formacji, który łamie prawo w okresie epidemii. Pod koniec lipca pisaliśmy o przesłuchaniu w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, na które stawił się wiceszef Komendy Głównej ŻW gen. Robert Jędrychowski. Mimo protestów znajdującej się w pomieszczeniu osoby, która cierpi na stwardnienie rozsiane i znajduje się na leczeniu farmakologicznym, generał odmówił założenia maseczki.

Rzecznik ŻW napisał nam w mailu, że oficer wykonywał w prokuraturze czynności służbowe i dlatego „nie dotyczył go obowiązek noszenia maseczki”. Komentujący dla nas sprawę mecenas Paweł Zieliński wyjaśnił jednak, że bycie świadkiem nie ma nic wspólnego z wykonywanymi przez [generała Jędrychowskiego] zadaniami służbowymi.

W odpowiedzi na nasze pytania rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej poinformowała nas, że prowadzący przesłuchanie prokurator „nie miał wiedzy o tym, że jedna z obecnych podczas przesłuchania osób choruje na stwardnienie rozsiane”, dodając, że zwrócono podległym prokuratorom uwagę na konieczność przestrzegania zaleceń sanitarnych, dotyczących również obowiązku zakrywania ust i nosa”.

Uczestnicząca w przesłuchaniu osoba 17 lipca skierowała do Sanepidu wniosek dotyczący złamania obowiązku zasłaniania ust i nosa w miejscach określonych w rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. W swoim wniosku o ukaranie mandatem gen. Jędrychowskiego oraz zajęcie stanowiska, czy oficer „sprowadził niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia mojego oraz pozostałych uczestników przesłuchania, powodując jednocześnie zagrożenie epidemiologiczne”. Do tej pory Sanepid nie odpowiedział na pismo tej osoby.

– Generał daje przykład i w momencie, kiedy zachowuje się w taki sposób, to bardzo trudno jest później wytłumaczyć, dlaczego nakłada się bardzo wysokie grzywny na obywateli, którzy nie noszą maseczki w warunkach znacznie bardziej przestrzennych – skomentowała zachowanie wicekomendanta Żandarmerii Wojskowej prof. Monika Płatek, wykładowczyni na wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Wtorek 4 sierpnia był kolejnym dniem, kiedy w Polsce został pobity dobowy rekord zakażeń. Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 680 nowych przypadkach. Z powodu koronawirusa zmarło kolejnych sześć osób.

ONET.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*