Zła wiadomość dla wszystkich rodzin. Szykują to nam od października!

Zła wiadomość dla wszystkich rodzin

Polacy zrzucą się na elektrownie! Już za niecałe trzy miesiące na rachunkach za prąd dla 13 milionów gospodarstw domowych pojawi się nowa opłata, mocowa. Przez to roczne wydatki przeciętnej rodziny mogą wzrosnąć nawet o 120 złotych!

Ustawa wprowadzająca opłatę mocową została uchwalona w poprzedniej kadencji parlamentu, jednak sama danina ma obowiązywać dopiero od 1 października. Założenie jest takie, że pieniądze mają trafić do spółek energetycznych i zostać przeznaczone m.in. na utrzymanie i modernizację starych bloków energetycznych. Opłata będzie doliczona do rachunku. Ile wyniesie? – Zgodnie z obecnymi przepisami ustawy o rynku mocy czas na kalkulacje i publikacje tzw. opłaty mocowej Urząd Regulacji Energetyki ma do 30 września br. – mówi Faktowi Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE. – Opłata mocowa zacznie obowiązywać od 1 października br. i będzie doliczona do części dystrybucyjnej naszych rachunków – dodaje.

Szacuje się, że opłata nie powinna przekroczyć 10 zł miesięcznie. To oznacza, że rachunek wzrośnie o 8–10 proc. Obecnie przeciętna rodzina płaci ok. 100–150 zł miesięcznie za prąd.

Opłata mocowa. Rząd wymyśla nowe parapodatki?

Dla tysięcy Polaków, którzy w czasie epidemii stracili pracę, albo mają zmniejszone wynagrodzenia, taka opłata będzie odczuwalna. Jak ustalił Fakt, rząd obecnie nie rozważa odroczenia nowej daniny. Efekt będzie więc taki, że choć sam prąd nie drożeje, bo URE właśnie zablokowała podwyżki dla gospodarstw domowych, nasze rachunki i tak wzrosną!

Dlaczego na modernizację energetyki mają zrzucać się Polacy, a nie będą one finansowane przez państwo? – W kampanii prezydent Andrzej Duda zapowiadał, że nie pozwoli na podwyższenie podatków. PIT czy CIT nie wzrośnie. Ale musimy przygotować się na to, że rząd będzie wprowadzać parapodatki, jak np. uchwalona już opłata mocowa. – Musi przecież z czegoś sfinansować swoje inwestycje i programy – wyjaśnia ekonomista Marek Zuber. – A dobra koniunktura się skończyła – dodaje.

Za to teraz płacimy:

  • energia elektryczna czynna – to koszt zużytej energii. W zależności od wybranej u operatora taryfy albo mamy to w jednej pozycji (stawka całodobowa), albo w dwóch (stawka nocna/dzienna lub szczytowa/pozaszczytowa).
  • opłata stała sieciowa (przesyłowa) – w skrócie płacimy ją za to, że dystrybutor gwarantuje stały dopływ prądu. Wynosi kilka złotych miesięcznie.
  • opłata przejściowa – jedyna opłata, która nie ma nic wspólnego z naszym prądem w gniazdku. To pozostałość po zerwanych 12 lat temu kontraktach długoterminowych rządu z wytwórcami energii. W zależności od zużycia wynosi od kilku do kilkudziesięciu groszy miesięcznie.
  • opłata jakościowa – płacisz ją za to, że do twojego gniazdka trafia prąd o ustalonej z operatorem jakości. Wynosi kilka złotych miesięcznie. • opłata zmienna sieciowa – płacona za każdą dostarczoną nam przez dystrybutora kilowatogodzinę.
  • opłata abonamentowa – po prostu płacisz za to, że masz w ogóle licznik. To kilka złotych miesięcznie.
  • opłata OZE – pojawia się na rachunku, ale obecnie wynosi 0 zł.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*