USA militaryzują Europę. Rośnie napięcie militarne i polityczne

USA militaryzują Europę. Rośnie napięcie militarne i polityczne

Naciskając na sojuszników z NATO w Europie, aby zwiększyli wydatki na wspólną obronę, Stany Zjednoczone jednocześnie przenoszą swoje własne wojska do Europy. Według sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, na kontynencie obecnie stacjonuje rekordowa liczba żołnierzy USA, których nie widziano tu od początku tego stulecia. Ponadto oczekuje się, że wkrótce pojawi się dodatkowe 20 000 żołnierzy do udziału w kilku ćwiczeniach.

O zwiększeniu obecności wojsk amerykańskich w Europie Jens Stoltenberg wspomniał na wspólnym posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego i Podkomisji Obrony i Bezpieczeństwa. Powiedział także, że Stany Zjednoczone przerzucą 20 000 żołnierzy do Europy do udziału w dużych manewrach Defender Europe 2020 i szeregu innych ćwiczeń.

Stoltenberg zauważył, że Waszyngton zmniejszył „z ważnych powodów” swój kontyngent wojskowy w Europie po zakończeniu zimnej wojny, jednak obecnie tutaj znajduje się coraz więcej żołnierzy i broni amerykańskiej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie wspomniał jednak o ogólnej liczbie amerykańskich żołnierzy stacjonujących obecnie w Europie.

„Stajemy w obliczu paradoksu… pomimo nieporozumień, które mamy…” Ameryka Północna i Europa robią więcej razem niż przez wiele lat ”- podkreślił Stoltenberg i wezwał europejskich prawodawców do przyznania, że UE potrzebuje NATO i udział USA, Kanady i Turcji w wysiłkach „powstrzymania Rosji”, nawiązanie dialogu z Moskwą na temat kontroli zbrojeń, walki z terroryzmem i poszukiwanie odpowiedzi na wyzwania ze strony Chin.

Generał brygady USA Sean Barnaby powiedział, że Waszyngton planuje dostarczyć 20 000 amerykańskich żołnierzy do Europy do udziału w serii ćwiczeń w „największym rozmieszczeniu wojsk amerykańskich w Europie w ciągu ostatnich 25 lat”.

Warto zauważyć, że dowodzić manewrami Europe Defender 2020, zaplanowanymi na marzec tego roku, będą oficerowie USA, a sojusznikom w NATO powierzono tylko pomocniczą rolę polegającą na zapewnianiu wsparcia logistycznego. Chociaż nadchodzące ćwiczenia będą rozgrywane głównie w Niemczech, niektóre jego elementy będą miały miejsce gdzie indziej, w tym w Polsce i krajach bałtyckich. W odpowiedzi na plany USA i NATO rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu powiedział, że „praktyczne działania sojuszu – niezależnie od tego, czy jest to rozwój infrastruktury wojskowej w pobliżu granic Rosji, czy zwiększona aktywność na Morzu Czarnym i Bałtyku – prowadzą do wzrostu napięcia i wymagają odpowiedniej reakcji ze strony rosyjskiej”.

Zamieniając Europę w plac zabaw wojskowych, Stany Zjednoczone zwiększają swoje żądania, aby Europejczycy wydawali więcej na kolektywną obronę NATO, przede wszystkim Niemcy, które już próbują złagodzić napięcia militarne i polityczne, które pojawiły się po obu stronach Atlantyku. Były niemiecki kanclerz Sigmar Gabriel i dyrektor niemieckiego Instytutu Ekonomii Michael Huther faktycznie uznają nieuchronność zwiększonych wydatków na obronę. W artykule dla amerykańskiego magazynu Project Syndicate powiedzieli, że Niemcy powinny wydać dodatkowe 0,5 procent PKB na finansowanie operacji NATO w krajach bałtyckich i Polsce, aby rozproszyć napięcia z Waszyngtonem.

„Niemcy nie są zdolne do zwiększenia rocznych wydatków na obronę do 2% PKB, jak uzgodniono na szczycie NATO w Walii w 2014 r.” – uważają eksperci. Według nich, aby przyczynić się do Sojuszu bez obaw w Europie Wschodniej, Niemcy mogą wydać 1,5 procent PKB na logistykę i personel, a dodatkowe 0,5 procent na finansowanie operacji NATO w krajach bałtyckich i Polsce: „Żeby wzmacniać zdolność wschodnich państw członkowskich do obrony … i pokazać gotowość Niemiec do wzięcia na siebie większej odpowiedzialności”.

Eksperci wciąż dostrzegają trudny fakt, że trwająca od dziesięcioleciu zależność Europy od Stanów Zjednoczonych oraz polityka obecnej administracji USA pobudzają Europejczyków do wzięcia na siebie większej odpowiedzialności, jeśli chodzi o rozwiązywanie problemów strategicznych. Według nich „epoka Atlantyku ustępuje epoce Pacyfiku. Europejczycy nie mogą mieć złudzeń, że wszystko samo się ułoży. Nadszedł czas, aby zebrać się na odwagę i chęć przejęcia odpowiedzialności za nasze strategiczne interesy. ”

Niemieccy przedstawiciele uważają, że Unia Europejska, a zwłaszcza Niemcy, muszą jeszcze stawić czoła wyzwaniu, jakim jest wycofanie się Stanów Zjednoczonych z globalnego przywództwa. Berlin i UE jako całość nie przyjęły jeszcze wyzwania związanego z „wycofaniem się” USA z globalnego przywództwa.

Co więcej, „o wojnach i konfliktach na peryferiach Europy w coraz większym stopniu decydują inne mocarstwa, przy czym Europa nie odgrywa żadnej widocznej roli w ich rozwiązywaniu”.

W szczególności jeden z kluczowych sojuszników USA w Europie Polska, jest zajęta zwiększaniem wydatków na obronę. Podczas przesłuchań parlamentarnych przedstawiciele MON stwierdzili, że budżet wojskowy kraju na 2020 r. wynosi 49,997 mld zł (około 13,33 mld USD), czyli o 11,3% więcej niż w 2019 r. Oznacza to, że po raz pierwszy w ostatnich latach Polska będzie wydawać prawie 2,1 procent swojego PKB na obronę, co przekracza nawet liczbę uzgodnioną przez europejskich członków NATO w 2014 roku pod silną presją USA. Co więcej, do 2030 r. Polski Rząd planuje podnieść tę liczby do 2,5% PKB.

Ale same wysiłki Warszawy w celu zaspokojenia żądań USA, a tym samym zapewnienia własnego bezpieczeństwa, zdecydowanie nie wystarczą, aby złagodzić rosnące napięcia militarne i polityczne między USA i Europą, spotęgowane przez nie mniej niebezpieczne nagromadzenie handlu i innych tarć gospodarczych.

„Europejczycy obawiają się również, że Trump może w końcu podjąć działania w związku z groźbą nałożenia ceł na eksport niemieckich samochodów, od dawna osobistą obsesją”, napisał The Financial Times. „Administracja Trumpa podniosła również zagrożenie taryfami samochodowymi w ramach sporu z Niemcami w sprawie polityki wobec Iranu, co pokazuje, jak kwestie geopolityczne i handlowe mogą się ze sobą łączyć. Jest to niepokojące w czasach, gdy przyszłość NATO, centralnego elementu transatlantyckiego sojuszu, była otwarcie kwestionowana zarówno przez Trumpa, jak i Emmanuela Macrona, francuskiego prezydenta.

W obecnej sytuacji można spodziewać się ożywionych dyskusji w Europie (przede wszystkim między Francją a Niemcami) na temat perspektyw rozwoju stosunków ze Stanami Zjednoczonymi i sposobów zintensyfikowania polityki zagranicznej i obronnej UE. To z kolei otwiera możliwości Rosji, Chinom i innym wiodącym światowym mocarstwom na przyłączenie się do tego dialogu, w tym na pomysł Władimira Putina zorganizowania pięciokierunkowego szczytu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie zapewnienia stabilności strategicznej.

WILHELM GRAUBE

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*