Rocznica zbrodni ukraińskich nacjonalistów w Sławentynie. Dokonano przy pomocy siekier

zbrodni ukraińskich nacjonalistów

W nocy z 17 na 18 września 1939 r. we wsi Sławentyn w województwie tarnopolskim ukraińscy nacjonaliści z OUN dokonali masowego mordu na kilkudziesięciu Polakach. Zbrodni dokonano przy pomocy siekier, noży i wideł, czyli arsenału typowego dla przyszłych „walk” o niepodległość Ukrainy.

Już od lat 20. XX w. nacjonaliści ukraińscy dążyli do zbudowania na ziemiach uznawanych przez siebie za ukraińskie swojego państwa. Działająca nielegalnie w II RP Ukraińska Organizacja Wojskowa próbowała stworzyć na południowo-wschodnich rubieżach Polski oddziały terrorystyczne, zostały one jednak rozbite przez polskie siły bezpieczeństwa.

UOW była finansowana, wspierana i kontrolowana przez wywiad niemiecki (Abwehra), a jej kierownictwo utrzymywało stałe kontakty z niemieckimi oficerami. W Niemczech miały swoje siedziby ośrodki szkoleniowe dla ukraińskich nacjonalistów, szkolące dywersantów, terrorystów i szpiegów. W zamian za wsparcie materialne i obietnice polityczne UWO przekazywała Niemcom materiały wywiadowcze dotyczące Wojska Polskiego oraz sytuacji politycznej i gospodarczej II RP.

W 1929 r. w Wiedniu, w wyniku połączenia radykalnych grup nacjonalistów ukraińskich, w tym UOW, powstała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Jej głównym celem było „wygnanie Lachów za San”. Walka o niepodległą Ukrainę miała się odbywać za pomocą wszelkich dostępnych środków, przede wszystkim terroru.

Latem 1930 r. nacjonaliści z OUN rozpoczęli w Małopolsce Wschodniej akcję terrorystyczno-dywersyjną, której celem było zastraszenie polskiej ludności. Polegała głównie na podpaleniach mienia polskich właścicieli ziemskich, osadników oraz Ukraińców lojalnych wobec państwa polskiego. Atakowano polskie obiekty administracyjne, zrywano tory kolejowe, wysadzano mosty, ścinano słupy telefoniczne.

W odpowiedzi polski rząd przeprowadził akcji represyjną. Dalsze zamachy terrorystyczne, m.in. na ministra Bronisława Pierackiego, ściągnęły na OUN falę aresztowań, która od 1934 r. sparaliżowała jej działalność. Zawarta w tym samym roku polsko-niemiecka deklaracja o niestosowaniu przemocy przerwała współpracę Rzeszy z nacjonalistami ukraińskimi przeciw Polsce.

Po układzie monachijskim w 1938 r., wobec fiaska porozumienia z Polską i wizji wojny, III Rzesza odnowiła współpracę z OUN. Niemieckie władze planując wojnę z Polską, dążyły do wywołania powstania ukraińskiego na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Po zawarciu w sierpniu 1939 r. paktu Ribbentrop-Mołotow, nie chcąc zadrażniać stosunków z nowym sojusznikiem, Niemcy zrezygnowali z użycia ukraińskich oddziałów i zarzucili projekt wywołania powstania. Mimo to, od 12 września 1939 r. na obszarze południowo-wschodnich województw RP dochodziło do nieskoordynowanych akcji dywersyjnych uzbrojonych bojówek OUN.

W nocy z 12 na 13 września Ukraińcy zajęli miasto Stryj, jednak po kilku dniach polskie wojsko zajęło miejscowość. Do rozruchów dochodziło w miejscowościach mieszanych narodowościowo, m.in. w Podhorcach, Borysławiu, Truskawcu, Mraźnicy, Żukotynie, Uryczu, Szczercu, w okolicach Mikołajewa i Żydaczowa.

Nasilenie wystąpień dywersyjnych nastąpiło po wejściu Armii Czerwonej 17 września 1939 r., głównie na Wołyniu i południowym Polesiu, a także w województwach tarnopolskim i stanisławowskim. Wtedy też doszło do pierwszych masowych mordów polskiej ludności, będących zapowiedzią przyszłego ludobójstwa.

W nocy z 17 na 18 września leżący w powiecie podhajeckim województwa tarnopolskiego Sławentyn zaatakowała bojówka OUN. Napastnicy, wśród których byli również ukraińscy mieszkańcy wsi, zabijali Polaków przy pomocy siekier, noży i wideł. Część ofiar torturowano przed śmiercią. Zamordowano według różnych źródeł, od 50 do 85 Polaków, spalono także część zabudowań.

W akcjach przeprowadzonych we wrześniu i październiku 1939 r. przez ukraińskich nacjonalistów przeciwko polskiej ludności cywilnej zginęło ponad 3 tys. osób w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu.

PAWEŁ BROJEK, PRAWY.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

3 Komentarze

  1. No proszę jaki piękny dowód w postaci tych dwóch poprzednich postów na zakorzenienie się Czerwonej Zarazy wśród kresowiaków… Do dzisiaj jednak pozostaje ta mentalność. Wystarczy popatrzeć na mapę poparcia politycznego aby zrozumieć jaką grupą etniczną są kresowiacy z Ukrainy i Białorusi… Będą podsycać nienawiść do narodu ukraińskiego póki starczy im sił. Narodu ukraińskiego który został zdradzony przez Piłsudskiego i Polskie Władze w Traktacie Ryskim…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*