Pilot śmigłowców bojowych zgwałcił żołnierza butelką? Kulisy afery w bazie wojskowej w Pruszczu Gdańskim

Doświadczony pilot śmigłowców z Pruszcza Gdańskiego oskarża kolegę z jednostki, również pilota, że ten zgwałcił go butelką po wódce. Po czterech latach złożył meldunek o sprawie dowódcy, krótko po tym, jak rzekomy oprawca awansował na wyższy stopień. Oficer znający sprawę: nie chodzi o wykorzystanie, a o zdyskredytowanie w oczach dowódców.

W połowie marca dowódca 49. Bazy Lotniczej w Pruszczu Gdańskim przyjął meldunek od 45-letniego pilota tej jednostki, który twierdzi, że cztery lata temu inny pilot dopuścił się wobec niego tzw. innej czynności seksualnej. Żołnierz zameldował, że krzywdę wyrządzono mu butelką po wódce. Do sytuacji miało dojść na wyjeździe szkoleniowym, w pokoju hotelu niedaleko Drawska Pomorskiego, gdzie ulokowani byli żołnierze. Według meldunku pokrzywdzonego, wszyscy mieli spożywać alkohol. Wojskowy, który miał zostać zgwałcony, zeznał też, że już po zdarzeniu dostawał od oprawcy SMS-y o „obscenicznej treści”.

– Po otrzymaniu meldunku dowódca przeprowadził rozmowy z żołnierzami, po których uznał, że nie ma podstaw, aby sądzić, iż takie zdarzenie miało miejsce – mówi mjr Paweł Michalski, oficer prasowy bazy w Pruszczu Gdańskim. – Ze względu na specyfikę i okoliczności sytuacji dowódca postanowił zgłosić sprawę do prokuratury, aby wyjaśnieniem wszelkich okoliczności zajęły się osoby do tego wyspecjalizowane – dodał mjr Michalski.

Wydział do spraw wojskowych Prokuratury Rejonowej w Gdyni wszczął już postępowanie, a sąd w obecności psychologa przesłuchał powołanych świadków. Do tej pory nikt w sprawie nie dostał zarzutów.

Atak gazem i paralizatorem?

Z informacji, jakie przekazał naszej redakcji oficer dobrze znający sprawę (nazwisko znane redakcji), wynika, że żaden z powołanych świadków nie potwierdził wersji ofiary, a afera ma podłoże konfliktu między pilotami. Zdaniem naszego rozmówcy złożenie meldunku nie było podyktowane rzeczywistym doznaniem krzywdy, ale chęcią – jak usłyszeliśmy – „zdyskredytowania w oczach dowódców” rzekomego sprawcy. Pomiędzy mężczyznami miało bowiem dochodzić do kłótni dotyczących sprawowania służby, szkoleń i wywiązywania się z obowiązków. W obecności innych żołnierzy padały wzajemne oskarżenia. Po tym jak sprawca rzekomego zgwałcenia awansował, pokrzywdzony pilot złożył dowódcy meldunek o zgwałceniu.

– Problemy z tym pilotem zaczęły się dużo wcześniej. Raz użył gazu wobec jednego z żołnierzy i wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Żeby uniknąć skandalu, sprawa skończyła się na karze za naruszenie zasad BHP – słyszymy od naszego informatora.

Dowódca po otrzymaniu meldunku badał też inny wątek – pilot posądzany o zgwałcenie żołnierza kilka lat wcześniej miał być przez niego rażony paralizatorem. Na przesłuchaniach to zajście potwierdziło trzech innych żołnierzy.

Pytamy, czy podczas szkolenia w Drawsku którykolwiek z żołnierzy z grupy mógł wyrządzić krzywdę pilotowi za wcześniejsze zatargi. – Wykluczone – słyszymy w odpowiedzi.

„Mężczyźnie przyznać się jest trudniej”

Skontaktowaliśmy się z pełnomocnikiem pokrzywdzonego pilota, mecenasem Piotrem Barteckim. Zapytaliśmy, czy awans posądzanego o sprawstwo żołnierza może mieć znaczenie w sprawie.

– Nie chciałbym się na ten temat wypowiadać – odpowiada mec. Bartecki.

Dlaczego zatem meldunek złożył po czterech latach od zdarzenia?

– Moim zdaniem to nie jest dziwne. Mówimy o żołnierzu, a sprawa jest bardzo wstydliwa. Przyznanie się do bycia ofiarą dla mężczyzny może być trudniejsze niż dla kobiety, chociaż w żadnym razie nie naruszam równouprawnienia. Szczególnie dla mężczyzny, który jest w wojsku. W mojej ocenie mój klient nie musi się bronić przed żadnymi zarzutami, jest pokrzywdzony w sprawie – podkreśla Bartecki.

Żandarmeria Wojskowa planuje kolejne przesłuchania w tej sprawie.

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

4 Komentarze

  1. Jakoś tak nie dowierzam rzekomej ofierze. No, chyba że to kompletna ofiara losu, skoro pozwolił się zgwałcić koledze. A poważniej – po czterech latach i akurat wtedy, gdy ówże kolega awansował ??? W wojsku pula awansów jest ograniczona, jak ktoś koledze świnię podłoży, to swoje szanse w kolejce do awansu zwiększy.

Komentowanie jest wyłączone.