USA szykuje sie do wojny z Rosją w Polsce? US Army ujawnia szczegóły wzmocnienia wschodniej flanki

Amerykanie rozmieszczają w Europie systemy artylerii dalekiego zasięgu, w ciągu kilku lat zgromadzony potencjał może przewyższyć najsilniejsze państwa zachodniej części kontynentu. Defence24.pl uzyskał szczegółowe informacje w tym zakresie. US Army chce też zwiększyć zasięg swojej artylerii lufowej i rakietowej. Wszystko to pozwoli wydatnie wzmocnić zdolność odpowiedzi na rosyjskie zagrożenie.

Wojska lądowe Stanów Zjednoczonych prowadzą zakrojony na szeroką skalę proces wzmacniania potencjału artylerii na kontynencie. W oświadczeniu przesłanym Defence24.pl Beth E. Clemons z US Army Europe potwierdziła oficjalnie, że część wyrzutni rakietowych ziemia-ziemia dotarła już do niemieckiego Dülmen, potwierdzając wcześniejsze informacje. W perspektywie kilku lat wojska Stanów Zjednoczonych zamierzają zbudować potencjał, przewyższający w zakresie artylerii dalekiego zasięgu armię brytyjską czy niemiecką.

Jak zaznaczyła przedstawicielka US Army Europe, bieżący plan rozmieszczenia sprzętu w ramach Army Prepositioned Stock przewiduje rozmieszczenie sprzętu dla:

dwóch batalionów artylerii rakietowej z wyrzutniami HIMARS (na podwoziu kołowym),

dwóch batalionów artylerii rakietowej z wyrzutniami MLRS (na podwoziu gąsienicowym),

czterech batalionów artylerii lufowej z haubicami Paladin.

Razem to osiem batalionów artylerii, w tym cztery lufowej i cztery rakietowej. W oświadczeniu przesłanym Defence24.pl służby prasowe US Army Europe podkreślają, że nie wszystkie wymienione elementy są standardowe dla brygady artylerii. Wiadomo, że bataliony haubic Paladin są też organicznym elementem brygad pancernych (w tym jednostki prowadzącej działania m.in. w Polsce, ale też zestawów sprzętu przewidzianych do rozmieszczenia w ramach APS). Wyposażenie batalionu artylerii „rotacyjnej” brygady nie jest wliczone w powyższe zestawienie, bo nie jest ona częścią APS, używa bowiem własnego sprzętu obecnego na wschodniej flance wraz z

Według dostępnych informacji, w zależności od dokładnej struktury każdy z batalionów artylerii rakietowej US Army dysponuje od kilkunastu do około 24 wyrzutni – dostosowanych do użycia kierowanych rakiet GMLRS, ale i taktycznych pocisków ATACMS, natomiast bataliony Paladin mają zwykle 18 haubic samobieżnych. Dla porównania, Brytyjczycy dysponują obecnie w służbie ok. 90 haubicami AS-90 i zaledwie 34 wyrzutniami MLRS, natomiast Niemcy – włącznie np. z jednostkami szkolnymi – docelowo 101 haubicami PzH 2000 (uznawanymi za nowocześniejsze od Paladinów) i 38 wyrzutniami MLRS/MARS II, w czterech batalionach artylerii. Wiadomo też oficjalnie, że niektóre jednostki artylerii armii Republiki Federalnej borykały się z poważnymi problemami z gotowością bojową.

Oczywiście do potencjału US Army Europe należy „dodać” jednostki artylerii stacjonujące tu na stałę, a więc pododdziały 2 Pułku Kawalerii z ciągnionymi haubicami M777 kalibru 155 mm (jedna bateria wspiera grupę batalionową rozmieszczoną w Orzyszu). W praktyce więc za kilka lat, po ukończeniu rozmieszczenia Army Prepositioned Stock amerykańska armia będzie w Europie dysponowała prawdopodobnie więcej niż setką haubic 155 mm (w większości samobieżnych), dostosowanych do użycia amunicji precyzyjnej, oraz ponad 50 wyrzutniami rakiet kierowanych ziemia-ziemia. Dla US Army Europe pozyskiwane są też specjalne zapasy pocisków GMLRS, o zasięgu około 80 km, przeznaczonych do użycia przez wyrzutnie HIMARS i MLRS.

Z kolei w projekcie budżetu na rok fiskalny 2018 mówi się o przygotowaniu wznowienia produkcji wyrzutni HIMARS od roku fiskalnego 2019, dla zaspokojenia potrzeb związanych ze wsparciem wschodniej flanki w ramach European Reassurance Initiative. Zgodnie z tym dokumentem, w związku z wsparciem dla Europy zwiększone mają zostać docelowe liczby wyrzutni na HIMARS i MLRS (o 32 wyrzutnie każdej) na wyposażeniu US Army. W tym celu w projekcie, w „operacyjnym” funduszu znalazło się 41 mln dolarów na przygotowanie wznowienia produkcji wyrzutni HIMARS w kolejnym roku.

Jednocześnie jednak w przesłanym Defence24.pl oświadczeniu, w odpowiedzi na pytanie o wprowadzanie nowo produkowanych systemów rakietowych do zestawu rozmieszczonego sprzętu, podkreślono: „APS jest gromadzony z istniejących zasobów Armii (USA – przyp. red.), więc systemy nie są nowo produkowane”. Wiadomo też, że rozmieszczenie wyrzutni rakietowych w Europie już się rozpoczęło, a produkcja nowych HIMARS ma ruszyć w 2019 roku, po zatwierdzeniu budżetu. Nie jest więc do końca jasne, w jaki sposób dodatkowe wyrzutnie będą wykorzystane do wsparcia European Reassurance Initiative.

Projekt budżetu na rok fiskalny 2018 przewiduje też pozyskanie amunicji precyzyjnej na potrzeby wsparcia armii amerykańskiej w Europie:

1749 zestawów Precision Guidance Kit, pozwalających na konwersję standardowych pocisków artyleryjskich do broni precyzyjnej,

220 pocisków precyzyjnych Excalibur Ib do armat 155 mm. Ta amunicja pozwala na rażenie z dużą dokładnością celów na odległościach do 40 km, i to z użyciem haubic z lufami o długości 39 kalibrów, jakie są obecnie używane przez armię amerykańską (M109A6 i M777A2). Większość innych systemów amunicji o podwyższonym zasięgu wystrzeliwanych z haubic 155 mm/39 umożliwia zwalczanie celów do około 30 km, a zasięg 40 km jest osiągany z użyciem luf o długości 52 kalibrów, jak w wypadku polskiego Kraba czy PzH 2000.

Amerykańskie jednostki obecne w Europie (na stałe i rotacyjnie) doskonalą też możliwości działań w lokalnych warunkach, zwiększają również potencjał systemów rozpoznawczych. Przykładowo, wiosną do 2. Pułku Kawalerii, z którego wydzielona jest bazująca w Orzyszu grupa batalionowa, dostarczono pierwszy na kontynencie, nowoczesny radar artyleryjski Q-53. Pododdziały 2. Pułku wzięły niedawno udział w ćwiczeniu w Niemczech, w którym położone na tyłach wroga cele wskazywali żołnierze sił specjalnych. Scenariusz uwzględniał też działania jednostek litewskich, w tym w roli ruchu oporu.

Innym bardzo istotnym obszarem jest ćwiczenie współdziałania z jednostkami artylerii, czy na przykład pancernymi, krajów sojuszniczych. Takie szkolenia odbywają się również w Polsce, na przykład w Żaganiu, z różnymi pododdziałami 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej. Uczestniczą w nich jednostki z haubicami Paladin z batalionu artylerii „rotacyjnej” brygady pancernej, czyli 3. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej 4. Dywizji Piechoty.

Wreszcie, bardzo istotne znaczenie mają inicjatywy związane z „digital fires”, czyli współdziałaniem systemów artyleryjskich, dysponujących cyfrowymi systemami kierowania ogniem. Poszczególne państwa NATO, w tym Polska (system Topaz, używany między innymi na zmodernizowanych haubicach Goździk i Dana) dysponują różnymi typami nowoczesnych, cyfrowych systemów kierowania ogniem. Amerykanie wraz z sojusznikami prowadzą prace, aby w jak największym stopniu umożliwić wymianę informacji pomiędzy tymi systemami. Na tę kwestię zwracał niedawno uwagę dowódca US Army Europe generał Ben Hodges.

Amerykańska armia podjęła też decyzję o bardzo istotnym zwiększeniu swojego ogólnego potencjału artylerii (jednostek bazujących na stałe w USA). Zawarte w projekcie budżetu na rok fiskalny 2018 plany wieloletnie (często rozłożone na długi horyzont czasowy) obejmują:

Przywrócenie do służby i modernizację łącznie 160 wyrzutni M270A0 MLRS do nowo opracowywanego standardu M270A2. To pozwoli, w dłuższej perspektywie, znacznie podnieść potencjał amerykańskiej artylerii rakietowej. Obecnie wojska lądowe USA obok kołowych wyrzutni HIMARS dysponują ok. 220 wyrzutniami M270A1, liczba ciężkich wyrzutni rakietowych ma zwiększyć się o ponad 70 proc.

Zwiększenie zasięgu pocisków GMLRS do 150 km. W projekcie budżetu na rok fiskalny 2018 zawarto dodatkowe 78 mln dolarów na prace rozwojowe, w wyniku których zasięg pocisków GMLRS, używanych przez wyrzutnie MLRS i HIMARS ma wzrosnąć z obecnych około 80 km do 150 km. Wstępnie przewiduje się, że prace integracyjne mają potrwać około 36 miesięcy.

Wzmocnienie siły ognia artylerii lufowej kalibru 155 mm. Prace prowadzone są między innymi w dwóch obszarach: umożliwienia zwiększenia zasięgu istniejących haubic samobieżnych Paladin (co może wymagać na przykład zastosowania dłuższych luf)oraz w celu rozwoju zdolności nowych pocisków, przeznaczonych do rażenia celów obszarowych, dla zastąpienia starych typów amunicji kasetowej. Wcześniej amerykańscy specjaliści doszli do wniosku, że wycofanie amunicji kasetowej obniża możliwości artylerii nawet w wypadku, gdy do jej dyspozycji obok zwykłych pocisków odłamkowo-burzących jest też amunicja precyzyjna.

Widać więc wyraźnie, że armia amerykańska stawia na rozwój artylerii dalekiego zasięgu. Dotyczy to zarówno jednostek przeznaczonych do użycia w Europie, jak i długoterminowego zwiększenia potencjału. Już samo rozmieszczenie sprzętu w ramach Army Prepositioned Stock będzie równoznaczne z wzmocnieniem artylerii NATO, w zasadzie nie widzianym od wielu lat w zachodniej części kontynentu czy w naszym regionie. Po zmobilizowaniu (przemieszczeniu żołnierzy i pobraniu sprzętu) potencjał amerykański pod wieloma względami będzie przewyższał zdolności armii brytyjskiej czy niemieckiej. To realna odpowiedź na zagrożenie ze strony Rosji, rozwijającej od lat swój potencjał artylerii lufowej i rakietowej (widoczny w konflikcie na Ukrainie), a jej skali nie da się porównać z działaniami podjętymi przez jakiekolwiek państwo zachodnie.

Istotne znaczenie w planach modernizacji amerykańskiej artylerii i rozmieszczenia jej w Europie ma ulepszanie amunicji. Na zdjęciu pocisk Excalibur.

Oczywiście rozmieszczenie sprzętu zajmie kilka lat, a wprowadzenie do służby w większej liczbie nowo opracowywanych systemów uzbrojenia jest z natury rozciągnięte w czasie. Trzeba też pamiętać, że w celu skutecznego użycia zmagazynowanego przez Amerykanów sprzętu konieczne jest odpowiednio szybki przerzut żołnierzy do miejsca magazynowania, pobranie sprzętu i następnie przemieszczenie do rejonu działań. Potencjalnym ryzykiem, jeżeli chodzi o wsparcie Stanów Zjednoczonych może też być sytuacja polityczna na świecie. Przykładowo, w wypadku wybuchu konfliktu zbrojnego na półwyspie koreańskim jednostki armii mogłyby zostać tam zaangażowane, co zmniejszyłoby ich zdolność do reakcji w Europie. Jak w każdym kolektywnym systemie obronnym, na realizację planów mogą też wpłynąć zmiany otoczenia politycznego w USA.

Kluczowe znaczenie, zwłaszcza w pierwszym okresie ewentualnego konfliktu, będą więc mieć własne zdolności. Polska dopiero rozpoczyna realizację planów wprowadzania nowoczesnej artylerii dalekiego zasięgu (środków lufowych o zasięgu ponad 25 km i rakietowych z pociskami kierowanymi), dysponuje natomiast licznym potencjałem zmodernizowanych systemów 2S1 Goździk, Dana i WR-40 Langusta, które zgodnie z zapisami Koncepcji Obronnej mają dalej być modyfikowane. Trwają już dostawy haubic Krab, ale nie zostały jeszcze one w pełni zintegrowane z amunicją precyzyjną. Niebawem należy też oczekiwać decyzji w zakresie programu artylerii rakietowej Homar, a w przyszłości – wprowadzenia haubic Kryl na podwoziu kołowym.

Upubliczniane wcześniej plany przewidywały zakup pięciu dywizjonów (odpowiednik batalionu) Regina z haubicami Krab (zostały już zakontraktowane), trzech dywizjonów wyrzutni Homar oraz do siedmiu dywizjonów haubic Kryl. Łącznie miało to dać 56 wyrzutni Homar oraz w sumie około 288 Krabów i Kryli. W trakcie prezentacji Koncepcji Obronnej RP zapowiedziano, że zakres modernizacji artylerii jeszcze się zwiększy. Polska może więc w dłuższym terminie zyskać potencjał artyleryjski co najmniej porównywalnej jakości do krajów zachodnich czy US Army Europe, przewyższający je ilościowo.

Pełna realizacja tych planów – z uwagi na wieloletnie zaniedbania – zabierze jednak więcej czasu, niż rozmieszczenie często już posiadanego przez Amerykanów sprzętu w nowych lokalizacjach. Na uwagę zasługuje także podejście strony amerykańskiej do kompletowania zestawów wyposażenia, zakładające między innymi modernizację systemów rozpoznania czy wprowadzanie różnych typów amunicji, o coraz wyższych zdolnościach, kompensujących nawet niedostatki poszczególnych systemów artylerii (np. lufy 39 kalibrów i Excalibur).

Pododdziały US Army są już obecnie na wschodniej flance, dzięki czemu doskonalone jest współdziałanie m.in. z Wojskiem Polskim – choćby w trakcie trwających manewrów Saber Strike 2017. Może ono mieć szczególne znaczenie zwłaszcza obecnie, gdy nie dysponuje ono jeszcze „dalekodonośnymi” systemami nowej generacji, jak i w trakcie ich wprowadzania, biorąc pod uwagę doświadczenia. Jeżeli starania o rozmieszczenie magazynów Army Prepositioned Stock w Polsce zakończą się powodzeniem, nie jest wykluczone, że część z haubic Paladin czy wyrzutni rakietowych przeznaczonych do wsparcia Europy trafi właśnie do Polski. Wszystko to powoduje, że trwające już rozmieszczenie przez Stany Zjednoczone potencjału artylerii w Europie będzie odgrywało bardzo ważną rolę w kolektywnym systemie obronnym NATO, wpływając również pozytywnie na bezpieczeństwo Polski.

Pierwsze plany rozmieszczenia artylerii rakietowej w Europie znalazły się w przygotowanym przez administrację Obamy – i realizowanym przez administrację Trumpa – budżecie na rok fiskalny 2017. Jeszcze w ubiegłym roku dowódca US Army Europe gen. Hodges przyznał w wypowiedzi dla Defense News, że jedynym systemem dalekiego zasięgu, jakim dysponował na ćwiczeniach Anakonda był zestaw HIMARS przywieziony do Polski przez Gwardię Narodową. Ta sytuacja ulega jednak fundamentalnej zmianie.

JAKUB PALOWSKI, DEFENCE 24.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*