Z zazdrości ZMASAKROWAŁ byłego Ani za „lajka”

Ciężko ranny 20-letni Marek trafił do szpitala w Gołdapi (woj. warmińsko-mazurskie) z pogruchotaną czaszką. Tylko dlatego, że w internecie pod zdjęciem swojej byłej dziewczyny Ani (19 l.) kliknął w przycisk „lubię to” – popularnego lajka. Tak rozwścieczyło to jej obecnego partnera, że skatował swojego konkurenta.

Zapatrzona w ekrany komórek młodzież coraz częściej gubi kontakt z rzeczywistością. Bywa też, że ich wirtualne problemy przenoszą się do świata realnego. Tak właśnie było w tym wypadku.

Zaczęło się od niewinnego „kliknięcia”. Marek przeglądał na popularnym portalu społecznościowym zdjęcia swojej byłej dziewczyny. Na tej stronie jest możliwość „polubienia” zdjęć poprzez kliknięcie kursorem myszki w odpowiedni przycisk. Nazywa się coś takiego lajkiem – od angielskiego „like”, czyli „lubię”. Marek kliknął właśnie w takiego lajka pod jednym ze zdjęć Ani. I tak zaczęła się ta paskudna historia…

Jakiś czas potem Marek wybrał się do parku koło fontanny. Tam podbiegł do niego zakapturzony napastnik, który wymierzył mu potężny cios z główki. Uderzenie było tak silne, że Marek padł na ziemię bez ducha. Trzeba było wzywać pogotowie, które zawiozło go do szpitala.

– Poszkodowany ma złamaną kość potyliczną oraz obrzęk mózgu – wyjaśnia st. sierż. Anna Barszczewska z policji w Gołdapi.

Wezwana na miejsce policja zaczęła poszukiwania sprawcy tej koszmarnej napaści. Szybko udało się ustalić, że zakapturzonym napastnikiem był nie kto inny jak Dariusz A. (19 l.) – obecny chłopak Anny. Policja ustaliła, że na Marka napadł tylko i wyłącznie z powodu lajka pod jej zdjęciem.

Sprawą już zajęła się prokuratura. Chłopakowi za ciężkie uszkodzenie ciała grozi 5 lat więzienia, ale śledztwo trwa i nie jest wykluczone, że zarzuty – a przez to i kara – będą jeszcze zaostrzone! Na razie oszalały z zazdrości brutal dostał dozór policyjny i zakaz zbliżania się do swojej ofiary.

SE.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*